Ostrzeżenie dla Waszyngtonu ze strony katarskiej rodziny królewskiej - jeśli napięcia wokół Iranu eskalują, Stany Zjednoczone mogą stracić dostęp do kluczowej bazy wojskowej Al-Udeid. Katar, zaniepokojony rosnącą obecnością amerykańskich wojsk na Bliskim Wschodzie i obawą przed wciągnięciem w konflikt, przypomina, że amerykańska obecność w regionie nie jest dana raz na zawsze.

REKLAMA

  • Katar ostrzegł Stany Zjednoczone, że mogą zostać wyproszone z bazy wojskowej Al-Udeid w związku z rosnącymi napięciami wokół Iranu.
  • Katarskie władze obawiają się wciągnięcia w konflikt i nie chcą, by baza stała się celem irańskich ataków odwetowych.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Szejk Khalid bin Jassim Al-Sani, prominentny członek rodziny rządzącej Katarem, opublikował na Instagramie dosadne ostrzeżenie skierowane do Waszyngtonu: "Jesteście jedynie lokatorami bazy wojskowej w Katarze, więc nie zachowujcie się tak, jakbyście robili nam przysługę. Jeśli Katar zdecyduje się zlikwidować amerykańską bazę na swoim terytorium, nie zaszkodzi nam to zbytnio, ale dla was oznaczałoby to odcięcie ręki na Bliskim Wschodzie".

Według portalu Defencesecurityasia, Katar zareagował w ten sposób na gromadzenie przez Stany Zjednoczone znacznych sił wojskowych na Bliskim Wschodzie w związku z potencjalnym atakiem na Iran oraz na amerykańskie sugestie, że sprzyjający Iranowi Katar kraj sam jest państwem terrorystycznym.

Katarskie władze obawiają się też, że są wciągane w konflikt, w którym nie chcą brać udziału po żadnej stronie. Nie chcą też, by użytkowana przez Amerykanów baza stała się celem irańskich ataków odwetowych. O możliwości jej zniszczenia ostrzegł w minionym tygodniu na portalu X Ali Shamkhani, doradca irańskiego przywódcy ajatollaha Alego Chameneia, który przypomniał, że była ona już ostrzeliwana przez irańskie rakiety w czerwcu ubiegłego roku.

Kluczowa baza Amerykanów

Baza Lotnicza Al-Udeid, położona na południowy zachód od Dohy, jest główną wysuniętą kwaterą Centralnego Dowództwa Sił Zbrojnych USA (CENTCOM). Stacjonuje w niej ponad 10 tys. żołnierzy amerykańskich i około 100 samolotów, w tym myśliwce, bombowce i tankowce. To z niej koordynowane są operacje powietrzne i wywiadowcze na Bliskim Wschodzie, w Afryce i Azji Południowej. Z katarskiej bazy startowały też amerykańskie samoloty, atakując pozycje bojowników Państwa Islamskiego i powiązanych z nim grup w Iraku, Syrii, Afganistanie, a także w krajach Afryki, w tym Somalii.

Azjatycki portal uznał, że Waszyngton otrzymał od Dohy lekcję, iż zarządzanie sojuszami wymaga wzajemności, umiaru oraz poszanowania rachunku ryzyka państwa-gospodarza i nie polega na założeniu, że raz przyznany dostęp jest stały i bezwarunkowy.