Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP wezwało w czwartek ambasadora Iranu, Eisa Kameli, w związku z trwającymi od ponad dwóch tygodni gwałtownymi protestami społecznymi w tym kraju. Resort poinformował, że podczas spotkania wyrażono głębokie zaniepokojenie reakcją irańskich władz, zwłaszcza rosnącą liczbą ofiar śmiertelnych i aresztowanych.
- Polskie MSZ wezwało ambasadora Iranu, wyrażając zaniepokojenie brutalnym tłumieniem protestów i rosnącą liczbą ofiar w tym kraju.
- Polska zaapelowała do władz Iranu o zaprzestanie stosowania siły wobec demonstrantów i rozpoczęcie dialogu, a Polaków wezwała do opuszczenia Iranu.
- Sytuacja w Iranie budzi międzynarodowe napięcia, a USA rozważają różne scenariusze odpowiedzi na działania irańskich władz.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
W oficjalnym stanowisku podkreślono, że Polska - mając na uwadze własne doświadczenia historyczne - uznaje przemoc wobec wolności słowa, zrzeszania się i pokojowych manifestacji za niedopuszczalną oraz nieskuteczną w osiąganiu celów politycznych. MSZ zaapelowało do władz Iranu o zaprzestanie stosowania siły wobec protestujących i rozpoczęcie dialogu, podkreślając wartość historycznych relacji polsko-irańskich.
Jednocześnie polski resort dyplomacji ponowił apel do obywateli przebywających w Iranie o natychmiastowe opuszczenie kraju.
W dniu 15 stycznia 2026 r. Pan Eisa Kameli, ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce, zosta wezwany do MSZ w zwizku z trwajcymi w Iranie od ponad dwch tygodni gwatownymi protestami spoecznymi. W przekazanym ambasadorowi stanowisku podkrelono gbokie zaniepokojenie...
MSZ_RPJanuary 15, 2026
Protesty w Iranie rozpoczęły się 28 grudnia w odpowiedzi na pogarszającą się sytuację ekonomiczną i szybko przerodziły się w masowy sprzeciw wobec reżimu. Według różnych źródeł, podczas tłumienia demonstracji siły bezpieczeństwa mogły zabić od 2,5 do nawet 20 tysięcy osób, jednak dokładne dane są trudne do zweryfikowania z powodu blokady internetu wprowadzonej przez władze w Teheranie.
Sytuacja w regionie budzi także niepokój międzynarodowy. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją w odpowiedzi na brutalne represje. Teheran zapowiedział możliwość odwetu na amerykańskie bazy w regionie Zatoki Perskiej. Agencja Reutera informowała o możliwym ataku USA na Iran, a część personelu amerykańskich baz i placówek dyplomatycznych w regionie została ewakuowana lub otrzymała zalecenia zachowania szczególnej ostrożności.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt poinformowała, że władze Iranu wstrzymały w środę 800 egzekucji antyrządowych demonstrantów, ale ostrzegła, że kraj ten może ponieść poważne konsekwencje, jeśli represje będą kontynuowane.
"Wszystkie opcje pozostają na stole" - podkreśliła.