Na Grenlandii - po politycznym zamieszaniu - życie powoli wraca do normy, choć nikt nie zapomniał gróźb amerykańskiego prezydenta.

REKLAMA

  • Bądź na bieżąco. Więcej najnowszych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.

Międzynarodowa presja sprawiła, że doszło do deeskalacji napięcia, a Donald Trump ogłosił, że po rozmowie z szefem NATO ma plan dla Grenlandii. Szczegółów jednak nie znamy. Toczą się rozmowy, które mają przynieść rozwiązanie sporu o Grenlandię. W Nuuk teoretycznie nikt nie mówi dziś już o aneksji. W porcie rozładowuje się skrzynki z rybami, ludzie wrócili do swoich zajęć.

A jednak to właśnie w tym arktycznym mieście, oddalonym od Waszyngtonu o tysiące kilometrów, słowa Donalda Trumpa o przejęciu Grenlandii wciąż rezonują. Gdy Trump mówił o Grenlandii jak o nieruchomości, świat zareagował śmiechem i oburzeniem. W Nuuk reakcje były chłodniejsze.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Wielu rozmówców podkreśla jedno: Grenlandczycy są zmęczeni byciem "tematem". Gdy pojawiają się w globalnych mediach, zwykle w kontekście lodowców, klimatu albo strategicznych interesów mocarstw. Rzadko jako społeczeństwo z własnymi problemami, ambicjami i sporami politycznymi. Formalnie Grenlandia jest autonomicznym terytorium Królestwa Danii. Ma własny parlament, rząd i szerokie kompetencje wewnętrzne, ale polityka zagraniczna i obronna pozostają w gestii Kopenhagi.

Co roku Dania przekazuje Grenlandii znaczące subwencje – bez nich lokalna gospodarka, oparta głównie na rybołówstwie, nie byłaby w stanie funkcjonować. To właśnie ten układ sprawia, że słowa Trumpa uderzyły w czuły punkt.

Dla części Grenlandczyków były przypomnieniem kolonialnej przeszłości – najpierw duńskiej, teraz potencjalnie amerykańskiej. Dla innych stały się impulsem do zadania pytania, które od lat wraca w lokalnej polityce: czy Grenlandia powinna w końcu postawić na pełną niepodległość?

Nie chcemy zamienić jednego opiekuna na drugiego – mówił jeden z lokalnych polityków. Ale chcemy, żeby świat wreszcie zrozumiał, że Grenlandia to nie pusta mapa.

Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM
Grenlandia / Paweł Żuchowski / RMF FM

Z perspektywy Waszyngtonu Grenlandia jest kluczowym elementem bezpieczeństwa Arktyki. Amerykańska baza wojskowa działa tu od dekad i stanowi ważny punkt systemu wczesnego ostrzegania. Do tego dochodzi rywalizacja z Rosją i Chinami, zainteresowanymi arktycznymi szlakami morskimi i surowcami naturalnymi.

Trump nie stworzył tej strategii. On jedynie zerwał z dyplomatycznym językiem. Ale ten język nie podoba się na Grenlandii.