"Głos wiodący tym razem będzie należał do Europejczyków, którzy ze względu na wydarzenia styczniowe są w okresie redefinicji pozycji geopolitycznej Europy wobec Stanów Zjednoczonych i wobec zmieniającego się świata" – stwierdził Marek Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityka Inside, na antenie Radia RMF24. Ekspert skomentował tymi słowami początek konferencji bezpieczeństwa w Monachium.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Oficjalnie rozpoczęła się Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa. Udział w międzynarodowym spotkaniu weźmie ponad 60 szefów państw i rządów, w tym między innymi Donald Tusk i Radosław Sikorski.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Marek Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityka Inside, na antenie Radia RMF24 stwierdził, że jeśli podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa (MSC) mają paść “przełomowe i ważne słowa, to raczej ze strony Europejczyków". Dobór głównego reprezentanta Stanów Zjednoczonych, to znaczy sekretarza stanu Marco Rubio, jak i generalnie atmosfera ostatnich tygodni wskazuje na to, że administracja Donalda Trumpa zmierza do obniżenia temperatury sporu czy też dyskusji transatlantyckiej - powiedział Świerczyński. Jego zdaniem podczas konferencji “będziemy mieli do czynienia z bardzo poważną dyskusją, ale bez ostrej konfrontacji". Mimo to, według eksperta “dynamika zdarzeń jest taka, że wszelkie przewidywania mogą runąć w ciągu kilkudziesięciu minut".
Według Świerczyńskiego w trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa można spodziewać się surowej krytyki Stanów Zjednoczonych ze strony Europy. Wskazuje na to chociażby raport, który zwykle poprzedza konferencję monachijską, który w dosyć ostrych słowach opisuje administrację Donalda Trumpa jako burzycieli ładu światowego - powiedział gość Radia RMF24. Ekspert dodał, że treść raportu może różnić się od treści obrad, ponieważ “oświadczenia polityczne muszą być bardziej wyważone".
Zdaniem Świerczyńskiego “najciekawsze będzie to, co będzie miał do powiedzenia kanclerz Niemiec Friedrich Merz", który przewodniczy tegorocznej MSC. Podczas konferencji wystąpi również przedstawiciel Waszyngtonu, Michael Waltz, który zdaniem eksperta “nie należy do jastrzębio nastawionych krytyków Europy, a raczej jest po stronie wiarygodnej, profesjonalnej dyplomacji". Głos wiodący tym razem będzie należał do Europejczyków, którzy ze względu na wydarzenia styczniowe są w okresie redefinicji pozycji geopolitycznej Europy wobec Stanów Zjednoczonych i wobec zmieniającego się świata - powiedział szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityka Inside.
Na pytanie prowadzącego Piotra Salaka o to, czy gość obawia się, że znowu padną gorzkie słowa z ust prezydenta Ukrainy, Marek Świerczyński odparł, że “nie tyle obawiam się, co jestem przekonany, że w takiej czy innej postaci on je powtórzy". Chodzi o przemówienie ukraińskiego prezydenta w Davos, w którym podkreślał brak zaradności Europy wobec Rosji.
Jesteśmy coraz bliżej czwartej rocznicy i otwarcia piątego roku wojny, której Europie, Stanom Zjednoczonym i w ogóle całemu światu nie udaje się zakończyć - powiedział Świerczyński. Ekspert przyznał, że w ostatnich miesiącach “mieliśmy do czynienia z przyspieszeniem negocjacyjnym", ale jego zdaniem to są jedynie “rozmowy na temat rozmów, a nie rozmowy na temat pokoju".
W trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa ma dojść do spotkania Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełeńskiego z sekretarzem stanu USA Marco Rubio. Świerczyński uważa, że jest to “pozytywny sygnał sam w sobie", ale wątpi, czy spotkanie dyplomatów doprowadzi do jakichkolwiek kluczowych decyzji. Żeby nastąpił jakikolwiek przełom, potrzebne są przede wszystkim dwie strony, to znaczy Rosja i Ukraina. Siedzące przy jednym stole i ustalające warunki czy to zawieszenia broni, czy pokoju. I zdaje mi się, że od takiej perspektywy wciąż jesteśmy bardzo daleko - stwierdził gość Radia RMF24.
Zdaniem eksperta strona amerykańska “dodała nowy element do tej układanki", wprowadzając czerwcowy deadline doprowadzenia do porozumienia Rosji i Ukrainy. Świerczyński zastanawiał się, jakimi narzędziami może dysponować administracja Trumpa, skoro chce w tak krótkim czasie wymusić na Rosji pokój. Gość Radia RMF24 podsumował, że zdecydowanie łatwiej byłoby wymusić poddanie się Ukrainie, ale żeby do pokoju w ogóle doszło, kluczowe są naciski na Rosję.
Opracowała Julia Rut