Ma 49 lat, nosi półdługie, jasne włosy i jest twórcą oraz przywódcą holenderskiej Partii Wolności PVV - trzeciego ugrupowania politycznego w Holandii. Geert Wilders przez niektórych nazywany jest Mozartem, przez innych męską Marilyn Monroe. To jeden z największych przeciwników Polaków w Holandii. To właśnie on jest twórcą portalu nienawiści, na którym zachęca Holendrów do składania skarg i donosów na Polaków oraz innych obywateli krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

REKLAMA

Partia Wolności zawarła porozumienie o poparciu dla rządu z chadekami i liberałami, którzy są obecnie u władzy. Wspiera rząd w parlamencie, jest więc języczkiem u wagi. Od głosów PVV może zależeć istnienie rządu Marka Rutte. Tym można tłumaczyć ostrożność z jaką Rutte wypowiadał się w sprawie portalu nienawiści. Szef rządu twierdzi, że nie wypada mu komentować działań poszczególnych partii. Ponadto nie czuje się odpowiedzialny za działania koalicjanta, bo w koalicji VVD, CDA i PVV nie ma żadnych umów o Unii Europejskiej.

Wilders odziedziczył elektorat po zamordowanym w 2002 roku Pimie Fortuynie, pierwszym holenderskim polityku, który złamał zasadę oficjalnej, holenderskiej tolerancji i głośno nawoływał do powstrzymania muzułmańskiej imigracji do Holandii. Wilders uchodzi za bardzo inteligentnego polityka, nawet wśród przeciwników. Znakomicie wyczuwa nastroje społeczne i potrafi nimi grać. Zna meandry holenderskiej polityki, sposób myślenia przywódców głównych partii. Sam długi czas zasiadał w parlamencie z ramienia liberałów. Świetnie manipuluje prasą, ma dobre kontakty z dziennikarzami. Daje informacje, a tam, gdzie mu jest niewygodnie - zamyka wszystkim usta. Partią kieruje przywódczo, na zasadzie absolutnego posłuszeństwa.

Wilders w 2008 roku zasłynął wyemitowaniem antyislamskiego filmu, który pokazuje Koran wytatuowany na skórze kobiety. Porównywał Koran do "Mein Kampf" Hitlera. Apelował o wprowadzenie zakazu budowy meczetów w Holandii.

Swoje antyislamskie nastawienie zastąpił ostatnio nastawieniem antypolskim. Konkuruje pod tym względem z ministrem ds. socjalnych Henkiem Kampem, który nawoływał do deportacji bezrobotnych Polaków. Zresztą według Wildersa z Holandii należy wypędzić nie tylko Polaków, ale też innych przybyszów z Europy Środkowo-Wschodniej. Pikanterii stosunkowi Wildersa do mieszkańców naszego regionu dodaje fakt, że jego żona jest Węgierką. Jak widać ma to niewielki wpływ na myślenie Wildersa o mieszkańcach krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Choć być może jest odwrotnie i nasz region stracił w oczach holenderskiego polityka na przykład z powodu trudnego charakteru lub ciężkiej ręki małżonki.