Co najmniej 10 funkcjonariuszy FBI badających sprawę bezprawnego przechowywania dokumentów niejawnych przez Donalda Trumpa w Mar-a-Lago zostało zwolnionych z pracy - podaje CNN. Stacja zwraca uwagę na to, że jest to kolejna już fala czystek w agencji. Ma to być odwet na pracownikach zaangażowanych w procesy wymierzone w prezydenta USA.
- Co najmniej 10 funkcjonariuszy FBI badających sprawę dokumentów niejawnych Donalda Trumpa zwolnionych z pracy - informuje CNN.
- Decyzję o zwolnieniach podjął dyrektor FBI Kash Patel, który zarządził także wewnętrzne dochodzenie w agencji.
- Zwolnienia interpretowane są jako odwet wobec pracowników zaangażowanych w śledztwa dotyczące byłego prezydenta USA.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną rmf24.pl.
Według stacji, która powołała się na cztery źródła znające szczegóły sprawy, dyrektor FBI Kash Patel nakazał zwolnienie niektórych swoich podwładnych, a także zarządził wszczęcie szerszego dochodzenia wewnętrznego.
Decyzję ogłoszono zaledwie kilka godzin po tym, gdy Patel ujawnił agencji Reutera, że w ramach śledztwa ws. dokumentów w rezydencji Trumpa Mar-a-Lago biuro uzyskało metadane z telefonów Patela oraz Susie Wiles, obecnej szefowej sztabu Białego Domu.
Inwigilacja rejestrów telefonicznych szefa FBI i Wiles była prowadzona w latach 2022-2023 w ramach dochodzenia nadzorowanego przez Jacka Smitha, byłego specjalnego rzecznika Departamentu Sprawiedliwości. Badał on dwie sprawy federalne przeciwko Trumpowi ws. jego domniemanego niewłaściwego postępowania z dokumentami niejawnymi, znalezionymi w jego rezydencji Mar-a-Lago we Florydzie po zakończeniu pierwszej kadencji prezydenckiej (2017-2021).
Według ustaleń Reutersa, FBI sprawdzało billingi telefoniczne Patela i Wiles w czasie, gdy te osoby nie pełniły funkcji publicznych, lecz pozostawały w otoczeniu Trumpa. To oburzające i głęboko niepokojące, że poprzednie kierownictwo FBI potajemnie żądało moich rejestrów telefonicznych - powiedział Patel w oświadczeniu wysłanym Reutersowi.
Nawiązał tym samym do decyzji FBI za czasów administracji byłego prezydenta Joe Bidena. Obwiniał także funkcjonariuszy o posługiwanie się "błahymi pretekstami", by ukrywać "cały proces w aktach spraw i uniknąć wszelkiej kontroli".
Amerykańskie media zaznaczają, że ta seria zwolnień jest kolejnym przykładem czystek Patela, który już wcześniej pozbywał się funkcjonariuszy i innych pracowników związanych ze śledztwami ws. dokumentów w Mar-a-Lago i ataku na Kapitol z 6 stycznia 2021 r. W ubiegłym roku szef FBI zwolnił dziesiątki osób zaangażowanych w dochodzenia wymierzone w Trumpa.
Według pięciu źródeł dziennika "New York Times", zwolnienia w FBI nie zakończą się na wspomnianych 10 funkcjonariuszach. Sam Patel od lat był obiektem dochodzeń Smitha i składał w 2022 roku zeznania przed jego ławą przysięgłych w ramach postępowania w sprawie dokumentów w Mar-a-Lago.
Z ustaleń śledztwa wynika, że Donald Trump, po ustąpieniu z urzędu prezydenta, miał zabrać z Białego Domu tysiące rządowych dokumentów, w tym setki z klauzulą tajności, i przetrzymywał je w prywatnej rezydencji na Florydzie. Służby badały kontrowersyjną tezę obecnego dyrektora FBI, jakoby Trump odtajnił materiały z rezydencji jeszcze przed zakończeniem swojej pierwszej kadencji. Z kolei przejęcie rejestrów telefonicznych Wiles miało pomóc w ustaleniu, czy prawnicy Trumpa nie byli wykorzystywani do wywierania nacisków na świadków.