Policja w Kenii ekshumowała 58 ciał członków chrześcijańskiej sekty, którzy zmarli śmiercią głodową. Wierzyli, że odstawiając jedzenie i picie trafią do nieba. W jednym z grobów policjanci znaleźli kobietę, która wciąż żyła.

REKLAMA

W weekend na podstawie donosu zatrzymany został przywódca sekty religijnej w Kenii. Jego zatrzymanie było dopiero początkiem mrożącej krew w żyłach historii.

Przeszukując posiadłość należącą do Good News International Church, funkcjonariusze natrafili na groby. Okazało się, że spoczywają w nich członkowie sekty. Ludzie ci zagłodzili się na śmierć w nadziei, że spotkają Jezusa. W grobach znaleziono także ciała dzieci. W jednym pochowano całą 5-osobową rodzinę: rodziców i trójkę dzieci.

Do tej pory ekshumowano 58 ciał. Poszukiwania grobów trwają, może więc się okazać, że ofiar sekty może być znacznie więcej.

Lider sekty Paul Mackenzie został oskarżany o manipulowanie ludźmi, szerzenie ekstremalnej doktryny religijnej, a w efekcie doprowadzenie do śmierci głodowej swoich wyznawców.

Zdaniem śledczych groby zostały wykopane mniej więcej cztery tygodnie temu.

Na nagraniu, które pokazały kenijskie media, widać żywą kobietę wyciąganą z jednego z grobów. Według policji była w skrajnie złym stanie, ale wciąż żyła. Nie chciała, by ją ratować. Podobnie jak inni żywi członkowie sekty znalezieni na terenie posiadłości.

Kenijskie media podają, że teren jest trudnodostępny, nie ma tam nawet zasięgu telefonii komórkowej. Ludzie żyli tam w całkowitej izolacji.

Policja podejrzewa, że pewna grupa członków sekty wciąż ukrywa się przed nią w okolicznych lasach. "800 akrów lasu to jedno wielkie miejsce zbrodni" - powiedział minister spraw wewnętrznych Kithure Kindik.

W lecie 2019 roku kościół prowadzony przez wtedy pastora Paula Mackenzie w mieście Malindi został zamknięty. Jemu udało się wtedy zbiec. Założył nowy kościół w głębi lądu. Tam trzy podległe mu trzy wioski nazwał Nazaret, Betlejem i Judea. Członków swojego kościoła chrzcił w stawie i nakazywał post, by szybciej mogli trafić do nieba - pisze kenijska gazeta "The Standard".

Gazeta "Nation" podaje z kolei, że już w marcu Mackenzie został zatrzymany razem z rodzicami dwojga dzieci, które zostały zagłodzone. Wypuszczono go wtedy z aresztu za kaucją. Mężczyzna przekonywał, że ma moc proroka i utrzymywał, że został nawiedzony przez Jezusa.