Rosnące napięcie w Iranie i groźba amerykańskiej interwencji nie przerażają Ricardo Sa Pinto. Były trener Legii Warszawa odmówił w czwartek powrotu do Portugalii. Podkreślił, że nie pozostawi prowadzonej przez siebie ekipy teherańskiego Esteghlal FC.
- Ricardo Sa Pinto, były trener Legii Warszawa, odmówił powrotu do Portugalii z ogarniętego zamieszkami Iranu.
- Szkoleniowiec zdecydował się pozostać w Teheranie, by poprowadzić Esteghlal FC w niedzielnym meczu z Zob Ahan.
- W środę trener schronił się na terenie portugalskiej ambasady w Teheranie z powodów bezpieczeństwa. Co planuje?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Za pośrednictwem portugalskiej agencji prasowej Lusa szkoleniowiec wyjaśnił, że zamierza pozostać w Iranie, aby w niedzielę poprowadzić zespół Esteghlal FC w wyjazdowym spotkaniu z Zob Ahan.
W związku z zamieszkami w Iranie federacja piłkarska tego kraju zakazała rozgrywania meczów ligowych z udziałem kibiców. Odmówiła też sprecyzowania godziny zaplanowanego na niedzielę meczu ekipy prowadzonej przez Sa Pinto.
W czwartek wieczorem portugalski trener poinformował, że "zostanie jak najdłużej to możliwe w Iranie", a w sytuacji zaistnienia potrzeby ucieczki z tego kraju "ma już swój własny plan ewakuacji".
W środę 53-letni Sa Pinto z powodów bezpieczeństwa schronił się na terenie portugalskiej ambasady w Teheranie.
Przekazał, że w związku z zamieszkami on i jego koledzy stracili w ostatnim czasie poczucie bezpieczeństwa, a także możliwość komunikowania się, gdyż - jak dodał - występują w Iranie przerwy w działaniu internetu i telefonów.
Wprawdzie w czwartek rano MSZ Portugalii podjął decyzję o tymczasowym zamknięciu ambasady w Iranie, ale Sa Pinto nie znalazł się w gronie osób, które po południu opuściły ten kraj. W czwartek wieczorem telewizja TVI przekazała, że ten były piłkarz Sportingu Lizbona jest obecnie jednym z trzech Portugalczyków, którzy pozostali na terytorium Iranu.
Rano w czwartek rząd Portugalii zaapelował do swoich obywateli, aby nie udawali się do Iranu z powodu grożącego im tam niebezpieczeństwa.