Brytyjska stacja BBC ujawniła, że grecka policja wykorzystywała zamaskowanych migrantów do wypychania innych osób przez granicę do Turcji. Dziennikarskie śledztwo, prowadzone we współpracy z Consolidated Rescue Group, ujawnia brutalne praktyki i łamanie praw człowieka na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej.
- BBC ujawniło, że grecka policja miała wykorzystywać migrantów jako "najemników" do przymusowego wypychania innych migrantów przez granicę do Turcji, stosując przy tym przemoc i łamiąc prawa człowieka.
- Praktyki te są nielegalne według prawa międzynarodowego; greckie władze i Frontex zaprzeczają zarzutom, podkreślając konieczność ochrony granic.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Według ustaleń BBC, opartych na wewnętrznych dokumentach greckiej policji, funkcjonariusze mieli rekrutować migrantów jako tzw. najemników, którzy pod przymusem i pod nadzorem oficerów wyższego szczebla zmuszali innych migrantów do powrotu do Turcji. "Nasze śledztwo ujawniło zarzuty dotyczące brutalnego traktowania. Świadkowie zeznali, że migranci byli rozbierani, rabowani, bici i wykorzystywani seksualnie" - informuje BBC.
Najemnicy pochodzący m.in. z Pakistanu, Syrii i Afganistanu mieli być wynagradzani gotówką, telefonami komórkowymi oraz dokumentami umożliwiającymi przekroczenie greckiej granicy. Według raportu Biura Praw Podstawowych Frontexu, od 10 do 20 "obywateli państw trzecich" działało z polecenia greckich funkcjonariuszy, stosując przemoc fizyczną i słowną, groźby śmierci i gwałtu oraz natarczywe przeszukania osobiste.
Najemnicy mieli działać na granicach od co najmniej 2020 roku.
Dziennikarze BBC rozmawiali z migrantami, byłymi najemnikami i funkcjonariuszami policji. Z ich relacji wyłania się obraz systemowego łamania praw człowieka. Jeden z przedstawicieli straży granicznej zeznał podczas przesłuchania dyscyplinarnego, że informował przełożonych o gwałtach dokonywanych przez najemników na migrantkach.
Dwóch migrantów i były najemnik potwierdzili, że byli świadkami skrajnej przemocy, w tym bicia ludzi do nieprzytomności. Migrantka opowiedziała, że zamaskowany mężczyzna zdjął jej córce pieluchę w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów.
"Nie ma żołnierza, policjanta ani funkcjonariusza Frontexu (agencji granicznej UE - przyp. red.), służącego w Ewros, który nie wiedziałby o wypychaniu uchodźców" - powiedzieli greccy funkcjonariusze w rozmowie z BBC.
Praktyka tzw. pushbacków, czyli przymusowego wypychania migrantów poza granicę, jest nielegalna w świetle prawa międzynarodowego. Według raportu BBC, migranci byli bici, kłuci nożem, obezwładniani, a następnie siłą deportowani z powrotem do Turcji, co stanowi naruszenie unijnych przepisów dotyczących praw człowieka.
Od 2015 roku do Grecji przybyło ponad milion migrantów, głównie przez morze, ale także przez lądową granicę z Turcją wzdłuż rzeki Ewros.
Premier Grecji Kyriakos Micotakis w rozmowie z BBC stwierdził, że nie jest świadomy zarzutów dotyczących wykorzystywania najemników, ale podkreślił, że Grecja chroni swoje granice. "Europejscy przywódcy jasno zadeklarowali, że nie powtórzą 'błędów' z przeszłości, dopuszczając do 'masowego napływu' migrantów i uchodźców" - dodał.
Frontex odrzucił sugestie, że przymyka oko na łamanie praw człowieka. Agencja zapewnia, że jej działania są zgodne z prawem i wspiera kraje znajdujące się w trudnej sytuacji.