​Irańczyk Hamidareza Sabet Esmalipur został skazany na karę śmierci przez powieszenie za współpracę z izraelskim wywiadem - Mosadem. Irańskie media przekazały, że przed egzekucją mężczyzna przyznał się do winy. Po irańsko-izraelskiej wojnie, która wybuchła w czerwcu 2025 roku w Iranie, zatrzymano ponad 700 osób podejrzanych o szpiegostwo. Eskalację konfliktu po 12 dniach zatrzymały amerykańskie bombardowania irańskich instalacji nuklearnych.

REKLAMA

  • W Iranie wykonano wyrok śmierci na Hamidrezie Sabet Esmailpurze, oskarżonym o współpracę z izraelskim wywiadem Mosad.
  • Mężczyzna został aresztowany 29 kwietnia 2025 roku i przyznał się do zarzucanych mu czynów.
  • Wyrok zatwierdził Sąd Najwyższy Iranu.
  • Esmailpur został skazany za przekazywanie tajnych dokumentów i informacji na rzecz Mosadu.
  • Po czerwcowej wojnie Iranu z Izraelem w 2025 roku w Iranie zatrzymano ponad 700 osób pod zarzutem szpiegostwa lub współpracy z Izraelem.
  • Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Irański portal wymiaru sprawiedliwości Mizan poinformował, że aresztowany 29 kwietnia 2025 roku mężczyzna został powieszony za "zbrodnię szpiegostwa i współpracy wywiadowczej na rzecz wrogiej służby wywiadowczej (Mosadu) poprzez (...) przekazywanie tajnych dokumentów i informacji".

Wojna Iranu z Izraelem. Eskalacja trwała 12 dni

Wcześniej wyrok został zatwierdzony przez Sąd Najwyższy Iranu. Jak podkreślił Mizan, Hamidareza Sabet Esmalipur przyznał się do współpracy z izraelskim wywiadem.

Po wojnie między Izraelem a Iranem z czerwca 2025 roku, którą po 12 dniach zakończyły amerykańskie bombardowania irańskich instalacji nuklearnych, w Iranie zatrzymano pod zarzutem szpiegostwa lub współpracy z Izraelem ponad 700 osób. W ostatnich tygodniach co najmniej kilkanaście osób, którym postawiono te zarzuty, zostało straconych.

Antyrządowe demonstracje w Iranie

Od kilku tygodni w Iranie trwają antyrządowe demonstracje. Szacuje się, że siły bezpieczeństwa mogły zabić między 8 a 9 stycznia ponad 30 tysięcy manifestantów. Taką informację przekazał, powołując się na informacje uzyskane od dwóch wysokich rangą pracowników resortu zdrowia w Teheranie, w niedzielę amerykański dwutygodnik "Time".

Wcześniej irańskie władze poinformowały, że podczas tłumienia rozpoczętych w ostatnich dniach grudnia demonstracji zginęło 3117 ludzi, natomiast Agencji Informacyjnej Aktywistów Praw Człowieka (Human Rights Activists News Agency - HRANA) udało się do piątku potwierdzić 5459 zgonów. HRANA powiadomiła też, że weryfikuje informacje o śmierci dalszych 17 tys. osób.

Protesty osiągnęły apogeum, gdy grupy opozycyjne, a także przebywający na emigracji Reza Pahlawi, syn byłego szacha Iranu, wezwały do wyjścia na ulice. Prezydent USA Donald Trump powtórzył wówczas obietnice pomocy demonstrantom, jednak pomoc nie nadeszła - podkreślił dwutygodnik.

Minęło sporo czasu dni nim doniesienia o rozprawie z demonstrantami wydostały się poza granice Iranu ze względu na blokadę internetu. Zdjęcia zakrwawionych ciał przesyłano za pośrednictwem połączeń internetowych satelitów Starlink. Liczenie ofiar było jednak utrudnione, ponieważ władze odcięły również linie komunikacyjne w Iranie.