Nepal stoi u progu bezprecedensowej zmiany pokoleniowej. Wybory parlamentarne przyniosły sensacyjne rozstrzygnięcie – 35-letni raper Balendra Shah, znany jako Balen, zdeklasował byłego premiera Sharma KP Oli i jest coraz bliżej objęcia najważniejszego urzędu w państwie.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W czwartkowych wyborach parlamentarnych, pierwszych od czasu krwawych, młodzieżowych protestów z września ubiegłego roku, 35-letni Balendra Shah - znany szerzej jako Balen - pokonał w swoim okręgu wyborczym byłego premiera, KP Sharmę Oliego. Jak zauważa BBC, to nie tylko spektakularna porażka politycznego weterana, ale przede wszystkim triumf nowego pokolenia, które z impetem wkracza na scenę polityczną Nepalu.
#WATCH | Nepal General Elections 2026 | Kathmandu | Former mayor and rapper Balendra 'Balen' Shah's party, Rastriya Swatantra Party (RSP) has swept the polls in Kathmandu Valley, according to the Election Commission of Nepal(Visual Source: ANI archive) pic.twitter.com/4TOIJ7Faf4
ANIMarch 7, 2026
Tegoroczne wybory były prawdziwym testem dla młodych Nepalczyków. Aż 800 tysięcy osób głosowało po raz pierwszy, a ich głos okazał się decydujący. To właśnie oni, sfrustrowani wieloletnią stagnacją, bezrobociem i masową emigracją zarobkową, postanowili postawić na kogoś spoza układu - człowieka, który nie tylko rozumie ich potrzeby, ale sam przez lata był ich głosem w muzyce i na ulicach.
Balendra Shah, zanim wszedł do polityki, był gwiazdą nepalskiej sceny hip-hopowej. Jego utwór "Balidan" (Ofiara) stał się hymnem pokolenia, gromadząc miliony wyświetleń na YouTube.
Droga do zwycięstwa nie była jednak łatwa. We wrześniu 2025 roku Nepal pogrążył się w chaosie po tym, jak rząd Oliego zdecydował się na radykalny krok - zakaz mediów społecznościowych. Decyzja ta wywołała falę protestów, które szybko przerodziły się w masowe demonstracje przeciwko całemu systemowi politycznemu. Młodzi Nepalczycy wyszli na ulice, domagając się nie tylko wolności słowa, ale także rzeczywistej zmiany.
Protesty zostały brutalnie stłumione - w ich trakcie zginęło aż 77 osób, a śledztwo BBC ujawniło, że szef policji wydał rozkaz użycia ostrej amunicji przeciwko nieuzbrojonym demonstrantom. Balendra Shah nie pozostał obojętny - publicznie wsparł protestujących, nazywając Oliego "terrorystą", który zdradził własny naród.
Zwycięstwo Shah’a to nie tylko symboliczna zmiana warty, ale także konkretne obietnice. Jego partia - Rastriya Swatantra Party (RSP) - zaprezentowała w lutym program, który przemówił do wyobraźni młodych wyborców. Wśród najważniejszych postulatów znalazły się: stworzenie 1,2 miliona miejsc pracy, ograniczenie przymusowej emigracji zarobkowej, podwojenie PKB kraju do 100 miliardów dolarów w ciągu pięciu lat oraz wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.
Shah deklaruje, że chce być "kandydatem całego Nepalu". Jego zwycięstwo w okręgu byłego premiera to dopiero początek - według częściowych wyników, RSP zdobywa większość w bezpośrednich wyborach, a sam Shah prowadzi także w głosowaniu proporcjonalnym.
Przez ponad dwie dekady nepalską sceną polityczną rządziły trzy partie, z czego dwie o profilu komunistycznym. Rządy koalicyjne, ciągłe przepychanki i brak realnych reform doprowadziły do narastającej frustracji społecznej. Młodzi Nepalczycy coraz głośniej domagali się końca nepotyzmu i otwarcia polityki na nowe twarze.
Balendra Shah, choć sam unika mediów i niechętnie udziela wywiadów, w rozmowie z "Financial Times" podkreślił, że jego celem jest zjednoczenie kraju i danie głosu tym, którzy do tej pory byli ignorowani.