"Dziś rozpoczyna się przebudowa Argentyny" – zapowiedział w niedzielę późnym wieczorem Javier Milei, prezydent-elekt wybrany przez obywateli tego kraju blisko 56 procentami głosów, czyniąc to w swym pierwszym przemówieniu po ogłoszeniu wyników drugiej tury wyborów, która odbyła się w niedzielę.

REKLAMA

To historyczna noc dla naszego kraju, początek końca dekadencji - powiedział Milei obiecując, że "Argentyna powróci na drogę, z której nigdy nie powinna schodzić".

Zwolennik skrajnego liberalizmu gospodarczego w polityce państwa, zapowiedział dokonanie w szybkim tempie "historycznych zmian" w kraju, który "przeżywa najcięższy kryzys w swej historii".

Prezydent-elekt ostrzegł rodaków, że "zmiany, których potrzebuje Argentyna będą drastyczne, ponieważ nie ma czasu na ich stopniowanie, ani łagodzenie".

Zmieniając ton swego wystąpienia, Milei zapewnił, że "bez oglądania się na to skąd pochodzą i co dotąd robili powitamy wszystkich tych, którzy chcą przystąpić do budowy nowej Argentyny".

Zwycięzca wyborów prezydenckich wyraził na koniec przekonanie, że "Argentyna, kierując się ideami wolnościowymi, powróci wreszcie do grona światowych potęg".

Co proponuje Milei?

Milei jest zwolennikiem dolaryzacji argentyńskiej gospodarki i zapewnienia Argentyńczykom osobistego bezpieczeństwa przez powszechny dostęp do broni. Sam określa się mianem "anarcho-kapitalisty". Zmianę klimatu nazywał "kłamstwem wymyślonym przez lewicę", a podczas kampanii relatywizował zbrodnie popełniane przez ostatnią wojskową dyktaturę w Argentynie.

W pierwszych komentarzach latynoamerykańskie media określają kampanię wyborczą jako "najbardziej zaciętą w historii Argentyny".

W tygodniu poprzedzającym drugą turę głosowania grupa ponad stu argentyńskich intelektualistów i naukowców opublikowała dokument, w którym ostrzega przed niebezpieczeństwami, jakie kryją się dla społeczeństwa za niektórymi "skrajnie libertariańskimi" propozycjami Mileia, w tym proponowanym przez niego "zredukowaniem do minimum" wydatków na cele publiczne.

Argentyńskie media, podobnie jak jego konkurent, minister Sergio Massa, w komentarzach do zaproponowanego przez przyszłego prezydenta programu maksymalnego zredukowania wydatków państwa na cele publiczne, ostrzegają przed nieuchronną "katastrofa społeczną" do jakiej musi doprowadzić ten program. Celem tego posunięcia ma być walka z najwyższą w regionie, trzycyfrową inflacją.

Jeden ze zwolenników Mileia pojawił się publicznie na zakończenie kampanii wyborczej z piłą spalinową w ręku, nawiązując do proponowanego przez tego polityka, a obecnie prezydenta-elekta, planu cięcia wydatków państwa na ochronę zdrowia.

Zdjęcia z tego wydarzenia obiegły argentyńskie media, co jednak nie zapobiegło wzrostowi poparcia argentyńskich wyborców dla zwolennika ultraradykalnych cięć mających uzdrowić pogrążoną w głębokim kryzysie argentyńską gospodarkę.

Media elektroniczne Ameryki Łacińskiej podkreślają w pierwszych komentarzach dobrą organizację i spokojny przebieg głosowania w blisko siedemnastu tysiącach argentyńskich lokali wyborczych. Udział w głosowaniu jest w Argentynie obowiązkowy dla 35,8 miliona obywateli. Nad jego bezpiecznym przebiegiem czuwało 86 000 żołnierzy i policjantów.

Amerykanie liczą na współpracę

Sekretarz stanu USA i doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego przekazali w niedzielę gratulacje zwycięzcy argentyńskich wyborów prezydenckich Javierowi Mileiowi. Obaj wyrazili nadzieję na współpracę z kontrowersyjnym politykiem w zakresie "ochrony demokracji" i walki ze zmianami klimatu.

"Wysoka frekwencja i pokojowy przebieg głosowania są świadectwem siły demokratyczych i wyborczych instytucji Argentyny. Mamy nadzieję na współpracę z prezydentem-elektem Mileiem i jego rządem w sprawach wspólnych priorytetów z korzyścią dla obu krajów, w tym ochrony praw człowieka i demokracji, stawianiem czoła zmianom klimatu i inwestycjami w klasę średnią" - napisał w komunikacie sekretarz stanu Antony Blinken, gratulując Mileiowi zwycięstwa w wyborach.

W bardzo podobny sposób na portalu X (Twitter) swoje gratulacje sformułował doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan.

"Cały świat patrzył! Jestem z ciebie bardzo dumny. Zmienisz twój kraj i naprawdę uczynisz Argentynę znowu wielką" - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym TRUTH Social.