Z pozoru Afryka wydaje się niezmiennym, stabilnym lądem, jednak pod jej powierzchnią zachodzą procesy, które mogą doprowadzić do powstania nowego oceanu i rozdzielenia kontynentu na dwie części. Najnowsze dane magnetyczne oraz obserwacje naukowców wskazują, że Afryka Wschodnia już teraz powoli się oddziela, a ten monumentalny geologiczny spektakl rozgrywa się na naszych oczach – choć w tempie, którego nie sposób dostrzec w ciągu jednego ludzkiego życia.
- Wschodnia Afryka powoli rozdziela się na dwie części wzdłuż Wschodnioafrykańskiego Rowu Tektonicznego.
- Proces ten jest bardzo powolny - płyty oddzielają się w tempie kilku milimetrów rocznie.
- W ciągu 5-10 milionów lat może powstać nowy ocean, dzieląc kontynent na dwa subkontynenty.
- Bądź na bieżąco! Wejdźna stronę główną RMF24.pl
Choć na powierzchni kontynentu życie toczy się zwyczajnym rytmem, pod wschodnią częścią Afryki zachodzą potężne zmiany. Naukowcy śledzą ruchy płyt tektonicznych, które rozciągają się od Etiopii po Mozambik. To tu, wzdłuż Wschodnioafrykańskiego Rowu Tektonicznego (EAR), Afryka powoli rozdziela się na dwa subkontynenty.
Wszystko zaczęło się od dramatycznego pęknięcia, które w 2005 roku pojawiło się na pustyni w Etiopii. Od tego czasu badacze z całego świata obserwują, jak płyta somalijska powoli odsuwa się od większej płyty nubijskiej, a płyta arabska wciąż się oddala. Ten proces nie jest gwałtowny - ruchy płyt to zaledwie kilka milimetrów rocznie - ale na skali geologicznej to prawdziwa rewolucja.
Wschodnioafrykański Rów Tektoniczny, w skrócie EAR od angielskiej nazwy East African Rift, rozciągający się na długości ponad 3500 kilometrów, to jeden z najbardziej aktywnych geologicznie regionów na świecie. W jego centrum leży region Afar w Etiopii - miejsce, gdzie spotykają się aż trzy płyty tektoniczne: nubijska, somalijska i arabska. Ten tzw. "potrójny węzeł" to geologiczny fenomen, który od milionów lat kształtuje krajobraz Afryki Wschodniej.
Wschodnia część rowu przebiega przez Etiopię i Kenię, zaś zachodnia - od Ugandy aż po Malawi. To właśnie tu ziemia pęka, wulkany pozostają aktywne, jeziora się powiększają, a trzęsienia ziemi są na porządku dziennym. Wszystko to są symptomy powolnego, lecz nieubłaganego rozdzielania się kontynentu.
Czy Afryka naprawdę może zostać przecięta przez nowy ocean? Naukowcy są zgodni: tak, choć nie stanie się to ani jutro, ani za naszego życia. Według prognoz w ciągu 5-10 milionów lat w miejscu dzisiejszego Rowu Afrykańskiego powstanie nowa niecka oceaniczna.
Hipotetycznie to oznacza, że kraje takie jak Rwanda, Uganda, Burundi, Demokratyczna Republika Konga, Malawi i Zambia zyskają dostęp do wybrzeża, a Somalia, Dżibuti i część Kenii staną się oddzielone od reszty kontynentu. Kenia, Tanzania i Etiopia mogą mieć po dwa terytoria.
Proces rozdzielania się Afryki to efekt ruchów płyt litosfery, które napędzane są przez ciepło i ciśnienie wnętrza Ziemi. Nowoczesne technologie GPS pozwalają dziś mierzyć te ruchy z precyzją do milimetrów. Badania prowadzone m.in. przez MIT czy Uniwersytet w Rochester potwierdzają, że płyta somalijska odsuwa się od reszty kontynentu w tempie około 6 milimetrów rocznie.
To tempo może wydawać się niewielkie, ale na przestrzeni milionów lat prowadzi do ogromnych zmian. Podobny proces doprowadził kiedyś do oddzielenia Ameryki Południowej od Afryki i powstania Oceanu Atlantyckiego.