Francja właśnie zapisała się na kartach historii światowych finansów. Po niemal stu latach trzymania części swoich złotych rezerw w amerykańskich skarbcach, Banque de France ogłosił zakończenie procesu centralizacji całego swojego złota w paryskich podziemiach. To nie tylko symboliczny gest, ale i finansowy sukces - operacja przyniosła francuskiemu bankowi centralnemu aż 13 miliardów euro zysku.
- Francja przez dekady przechowywała większość swojego złota w Nowym Jorku, by chronić je przed zagrożeniami.
- Od lat 60. XX wieku Francja stopniowo sprowadzała złoto z USA, a w 2026 roku zakończyła ten proces, przenosząc wszystkie 2437 ton do podziemnego skarbca w Paryżu.
- Ostatnie 129 ton złota nie wróciło fizycznie do Europy - zostało sprzedane w USA i odkupione na europejskich rynkach, co przyniosło Francji rekordowy zysk.
- Tymczasem eksperci zauważają, że "ryzyko całkowitej utraty dostępu do złota za granicą wzrosło".
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Francja od końca lat 20. XX wieku przechowywała znaczną część swoich rezerw złota w Federal Reserve Bank w Nowym Jorku. Był to krok podyktowany względami bezpieczeństwa - w czasach niepokojów politycznych i gospodarczych, a później zimnej wojny, trzymanie złota za granicą miało chronić je przed ewentualnymi zagrożeniami na własnym terytorium.
Jednak już w latach 60. Francja zaczęła stopniowo ściągać swoje złoto do kraju. Teraz, w 2026 roku, proces ten został oficjalnie zakończony. Ostatnie 129 ton złota - około 5 proc. wszystkich francuskich rezerw - zostało wycofane z Nowego Jorku. Co ciekawe, sztabki nie wróciły fizycznie do Europy - zostały sprzedane w USA, a następnie odkupione na europejskich rynkach, co pozwoliło na osiągnięcie rekordowego zysku dzięki wysokim cenom kruszcu.
Dziś wszystkie 2437 ton francuskiego złota spoczywają w legendarnym podziemnym skarbcu "La Souterraine" w Paryżu. To miejsce, zabezpieczone jak twierdza, stanowi teraz jeden z największych skarbców złota na świecie. Co więcej, Banque de France planuje do 2028 roku zmodernizować kolejne 134 tony rezerw, by jeszcze lepiej dostosować je do współczesnych standardów przechowywania i handlu.
Szef francuskiego banku centralnego, François Villeroy de Galhau, podkreśla, że decyzja o centralizacji nie była motywowana politycznie. Chodziło o efektywność, lepszą kontrolę i ujednolicenie standardów. To także większa elastyczność w handlu złotem na światowych rynkach - tłumaczy.
Największym zwycięzcą tej operacji okazał się francuski budżet. Dzięki rekordowym cenom złota, Banque de France zanotował kapitałowy zysk rzędu 13 miliardów euro. To przełomowy wynik, zwłaszcza że jeszcze rok wcześniej bank centralny notował straty. W 2025 roku zysk netto wyniósł 8,1 miliarda euro.
Podczas gdy Francja świętuje sukces, w Niemczech narasta niepokój. Jak donosi "Focus", Bundesbank, który posiada aż 3352 tony złota (drugi największy zasób na świecie), wciąż trzyma znaczną część rezerw za granicą - głównie w Nowym Jorku i Londynie. Taka strategia miała historyczne uzasadnienie: w czasach zimnej wojny rozproszenie rezerw miało chronić je przed ewentualnym zagrożeniem ze strony ZSRR.
Dziś jednak sytuacja się zmienia. Rosnąca nieufność wobec amerykańskich instytucji, narastające napięcia geopolityczne oraz gigantyczny dług publiczny USA sprawiają, że coraz więcej niemieckich polityków i ekspertów pyta: czy nasze złoto jest naprawdę bezpieczne?
Prezes Bundesbanku Joachim Nagel zapewnia, że wszystkie rezerwy są regularnie kontrolowane i w pełni zgodne z zapisami w księgach. Jednak szczegóły tych kontroli nie są ujawniane opinii publicznej - oficjalnie ze względów bezpieczeństwa i stabilności międzynarodowego systemu finansowego.
Coraz częściej pojawiają się głosy ostrzegające przed ryzykiem utraty dostępu do rezerw w sytuacji kryzysowej. Ryzyko całkowitej utraty dostępu do złota za granicą wzrosło. Nie chodzi już o to, czy sztabki są prawdziwe, ale czy w razie kryzysu Niemcy będą mogły je odzyskać - mówi Michael Jäger, prezes Taxpayers Association of Europe.
Podobnie uważa Markus Ferber z CSU. Inspekcje potwierdzają istnienie złota, ale nie gwarantują, że w sytuacji kryzysowej Niemcy będą mogły je sprowadzić do kraju - zauważa.
Niemcy już raz - w latach 2013-2017 - sprowadziły do Frankfurtu 674 tony złota z Nowego Jorku i Paryża. Jednak pełna repatriacja rezerw byłaby politycznie ryzykowna i mogłaby zostać odebrana jako wyraz braku zaufania wobec USA.