Są wstępne wyniki sekcji zwłok matki i trójki dzieci - zmarłych w ubiegłym tygodniu w kamienicy w Chełmnie. Tak jak wcześniej podejrzewano, doszło do zatrucia czadem. "To ustalenie musi zostać potwierdzone laboratoryjnie. Konieczne jest badanie krwi" - przekazała rzecznik prasowa toruńskiej prokuratury Izabela Oliver.

REKLAMA

  • Wstępne wyniki sekcji zwłok matki i trójki dzieci w Chełmnie potwierdziły zatrucie czadem.
  • Wyniki muszą zostać jeszcze potwierdzone laboratoryjnie.
  • Dlaczego tymczasowo aresztowano współwłaścicielkę mieszkania, w który doszło do tragedii? O tym przeczytasz w artykule.
  • Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na RMF24.pl.

Prokuratura o wstępnych wynikach

Matka i troje dzieci zmarli wskutek zatrucia tlenkiem węgla w kamienicy w Śródmieściu Chełmna. Policję zaalarmowała siostra ofiary. Strażacy po przybyciu na miejsce zdarzenia wykryli bardzo duże stężenie tlenku węgla.

Wstępne wyniki dzisiejszych sekcji zwłok matki i trójki dzieci potwierdziły podejrzenie zatrucia tlenkiem węgla. To ustalenie musi zostać potwierdzone laboratoryjnie. Konieczne jest badanie krwi - wyjaśniła prokurator Oliver.

Zatrzymana współwłaścicielka mieszkania

Prokuratura wszczęła w piątek śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci matki i trójki dzieci w Chełmnie.

Współwłaścicielce mieszkania Joannie M. został przedstawiony zarzut podżegania do podrobienia dokumentów. Miały one potwierdzić czynności przeglądu i kontroli pieca gazowego. Próbowała uzyskać taki dokument już po ujawnieniu tej tragedii. Obowiązek takich przeglądów wynika z prawa budowlanego. Kobieta chciała użyć tego sfałszowanego dokumentu jako autentycznego - powiedziała w poniedziałek prokurator Oliver.

W związku z obawą matactwa kobieta została tymczasowo aresztowana na miesiąc. Sąd podzielił opinię prokuratury w tej sprawie co do zasadności takiego środka zapobiegawczego.
Joannie M. grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Nadzór budowlany przekazał pozostałym lokatorom kamienicy, by w trosce o własne bezpieczeństwo opuścili swoje mieszkania do czasu sprawdzenia budynku przez inspektorów i potwierdzenia, że wewnątrz jest bezpiecznie. Te ekspertyzy dopiero się odbędą - informuje dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. Do tego czasu dwie rodziny znalazły schronienie u krewnych. Trzecia z rodzin zajęła mieszkanie wskazane przez burmistrza Chełmna.

Teraz śledczy będą mieli czas na zbadanie m.in., czy zachodzi związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy brakiem aktualnego przeglądu a śmiercią czterech osób. Konieczne będą opinie biegłych m.in. związanych z realizacją norm prawa budowlanego. Nie przesądzamy, czy zarzut postawiony dziś podejrzanej jest ostateczny - przekazała prokurator Oliver.

Nie było z nimi kontaktu

Makabrycznego odkrycia w dwukondygnacyjnym budynku dokonali strażacy. Zostali oni wezwani na miejsce po zgłoszeniu od siostry zmarłej kobiety. Służby zawiadomiła siostra kobiety, która nie miała z nią kontaktu od poniedziałku. Dzieci miały nie być w szkole też od tego dnia. Kiedy jednak doszło do tragedii? Tego w tym momencie nie wiemy - mówiła w piątek rzeczniczka policji w Chełmnie mł. asp. Agnieszka Stankiewicz.

Przyczyną zaczadzenia był ulatniający się gaz z instalacji przepływowego podgrzewacza wody, tzw. piecyka gazowego. Zmarła 31-letnia matka, a także syn w wieku 2 lat i córki w wieku 7 i 12 lat.

Budynek, w którym doszło do tragedii, to mała kamienica na obrzeżach chełmińskiej Starówki. Nikt wcześniej nie zgłosił jednak służbom, że w budynku dzieje się od kilku dni coś niepokojącego.