Polska nie będzie musiała podejmować decyzji w sprawie przelotu premiera Słowacji Roberta Ficy do Moskwy. Krótkie oświadczenie w tej sprawie wydał minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.

REKLAMA

  • Tydzień temu Polska otrzymała od Słowacji wniosek o zgodę na przelot samolotu Roberta Ficy do Moskwy.
  • Dziś już wiadomo, że Warszawa nie będzie musiała podejmować decyzji w tej sprawie. Dlaczego?
  • Po więcej ważnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski został zapytany o to, czy Polska wyrazi zgodę na przelot samolotu premiera Słowacji do Moskwy na paradę z okazji Dnia Zwycięstwa, hucznie obchodzonego w Rosji 9 maja święta państwowego.

Wedle mojej bieżącej wiedzy ten problem przestał istnieć - odpowiedział krótko minister spraw zagranicznych, nie udzielając dodatkowych wyjaśnień.

Według informacji Polskiej Agencji Prasowej, powołującej się na źródła dyplomatyczne, wszystko wskazuje na to, że Polska nie będzie musiała podejmować decyzji w tej sprawie. Jeśli Robert Fico zdecyduje się na podróż do stolicy Rosji, wybierze inną trasę, omijając polską przestrzeń powietrzną.

Kraje bałtyckie konsekwentnie odmawiają

Wcześniej, podobnie jak w ubiegłym roku, kraje bałtyckie - Estonia, Litwa i Łotwa - odmówiły zgody na przelot premiera Słowacji nad swoim terytorium.

Minister spraw zagranicznych Estonii Margus Tsahkna podkreślił, że "żaden kraj nie może wykorzystywać naszej przestrzeni powietrznej do zacieśniania więzi z Rosją w czasie, gdy Moskwa nadal łamie normy międzynarodowe i dopuszcza się agresji wobec Ukrainy i działa przeciw bezpieczeństwu całej Europy".

Podobne stanowisko kraje bałtyckie zajmowały już wcześniej, nie pozwalając na przelot zagranicznych oficjeli do Moskwy na obchody 9 maja, upamiętniające zwycięstwo ZSRR nad nazistowskimi Niemcami.

W ubiegłym roku, w związku z odmową krajów bałtyckich, premier Słowacji Robert Fico musiał skorzystać z dłuższej trasy przez Węgry, Rumunię i Morze Czarne. Podobnie postąpił prezydent Serbii Aleksandar Vucic.