W koalicji rządzącej ponownie wraca temat startu w przyszłorocznych wyborach ze wspólnej listy. Jednak jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski, nie dla wszystkich koalicjantów znalazłoby się na niej miejsce. Donald Tusk ma brać pod uwagę jedynie PSL i Lewicę.
- Premier Donald Tusk rozważa wspólną listę wyborczą w 2027 roku, ale nie dla wszystkich koalicjantów?
- Kto pójdzie razem do wyborów?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Według informacji RMF FM jeszcze przed świętami Donald Tusk na jednym ze spotkań z członkami swojego rządu miał rozmawiać m.in. o planach na 2027 rok, kiedy to jesienią odbędą się wybory parlamentarne. Premier ma jakąś wizję na tę niedaleką przyszłość. Jego zdaniem w jednym bloku powinna pójść Koalicja Obywatelska z Lewicą i PSL-em - relacjonuje nam jeden z polityków koalicji rządzącej, który podkreśla, że "Donald Tusk nie wyobraża sobie startu z Polską 2050".
Według naszych rozmówców szef rządu miałby być niezadowolony z faktu, że ugrupowanie, którego liderem jest Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, prowadzi swoją politykę, składając szereg projektów poselskich, z pominięciem konsultacji w ramach koalicji 15 października.
Oprócz tego słyszymy, że jest to "niestabilny koalicjant" po tym, jak sejmowy klub zmniejszył się o kilkunastu parlamentarzystów, czego efektem było powstanie nowej formacji Centrum, na czele której stanęła Paulina Hennig-Kloska.
Kwestia wspólnej listy dość często pojawia się w tzw. rozmowach kuluarowych, jednak mniejsi koalicjanci nie są zwolennikami takiego rozwiązania. Kilka tygodni temu jeden z czołowych polityków PSL-u Piotr Zgorzelski napisał w mediach społecznościowych, że nie wyobraża sobie takiego scenariusza.
Mog si zaoy, e nie wystartujemy z KO na wsplnej licie.
PZgorzelskiPMarch 28, 2026
Jeśli chodzi o Lewicę, to w nieoficjalnych rozmowach nadal pojawia się kwestia wspólnego startu z partią Razem. Jednak to w partii Włodzimierza Czarzastego pojawiają się stonowane opinie na ten temat. Z kolei w formacji prowadzonej przez Aleksandrę Owcę i Adriana Zandberga nie brakuje krytyki wobec niedawnego koalicjanta.