Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier poinformował, że jedną z dziewięciu najczęściej odwiedzanych stron internetowych w Polsce przez dzieci w wieku 7-14 lat jest strona pornograficzna. Regnier przekazał, że to właśnie przez alarmujące statystyki KE pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z powodu nieumocowania Koordynatora Usług Cyfrowych.
- Jedną z dziewięciu najczęściej odwiedzanych stron internetowych przez dzieci w wieku 7-14 lat w Polsce jest strona pornograficzna - podaje KE.
- KE przedstawiła więcej informacji na temat aktywności polskich dzieci. O alarmujących danych przeczytasz w artykule.
- Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl.
Z danych przedstawionych przez KE wynika, że w Polsce 58 proc. dzieci w wieku 7-12 lat korzysta z platform społecznościowych.
Ponad połowa dzieci w wieku 12-16 lat zetknęła się z treściami szerzącymi nienawiść lub brutalne i krwawe obrazy, a wśród najczęściej odwiedzanych stron internetowych przez dzieci w wieku 7-14 lat znajduje się strona z pornografią.
Jak zaznaczył Regnier, zwalczanie nielegalnych i szkodliwych treści w internecie umożliwia unijny Akt usług cyfrowych (DSA). Polska go jednak nie wdrożyła.
DSA zawiera kompletne i skuteczne ramy prawne dotyczące zwalczania nielegalnych i szkodliwych treści w internecie. Jest to ważne dla ochrony wszystkich obywateli UE, a także dla sprostania wyzwaniom związanym z transgranicznymi usługami online - powiedział.
Właśnie dlatego niedawno pozwaliśmy Polskę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z powodu nieumocowania koordynatora usług cyfrowych - dodał rzecznik KE. Polscy obywatele mają prawo do takiej samej ochrony (jak reszta UE - przyp. RMF FM) - podkreślił.
DSA reguluje działanie platform i wyszukiwarek internetowych w UE. Nakłada na bardzo duże serwisy internetowe, czyli posiadające ponad 45 mln aktywnych użytkowników w UE, dodatkowe wymagania dotyczące m.in. moderowania treści, zakazujące publikacji treści nielegalnych jak mowa nienawiści oraz dezinformacji. DSA wprowadza standard dotyczący także przejrzystości reklam, w tym oznaczanie reklam politycznych.
Polska jest jednym z państw, które nie wdrożyły zapisów obowiązującego od dwóch lat DSA. Z tego powodu w maju 2025 r. KE zdecydowała się skierować skargę wobec Polski, a także Czech, Cypru, Hiszpanii i Portugalii do Trybunału Sprawiedliwości UE. Niekorzystny dla tych krajów wyrok TSUE może wiązać się z karami finansowymi.
KE zarzuciła Polsce, że ta nie wyznaczyła koordynatora ds. usług cyfrowych, który nadzorowałby przestrzeganie i egzekwowanie przepisów DSA i nie nadała mu uprawnień do wykonywania zadań związanych z aktem. Pozostałe cztery kraje co prawda wyznaczyły koordynatorów, ale nie dały im uprawnień.
9 stycznia nowelizację ustawy wdrażającej DSA do polskiego prawa, przygotowaną przez rząd, zawetował prezydent Karol Nawrocki. W ocenie prezydenta nowela ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną w praktyce oznaczałaby administracyjną cenzurę. Według niego proponowane w ustawie rozwiązania tworzą system, w którym zwykły Polak będzie musiał walczyć z aparatem urzędniczym, aby obronić swoje prawo do wyrażania opinii.
Zawetowanej ustawy bronił wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, który podkreślał, że ustawa miała chronić dzieci w internecie. Jego zdaniem prezydent wetując ustawę wystawił je "na żer internetowym predatorom". Jego resort ma do końca stycznia podjąć decyzję co do dalszych działań wobec zawetowanej ustawy.
Mianem "cenzury" określa unijne przepisy administracja prezydenta USA Donalda Trumpa. Decyzję prezydenta pochwalił ambasador amerykański w Polsce Tom Rose. Na platformie X napisał, że prezydent Nawrocki zasługuje na wielkie uznanie za "zawetowanie ustawy wdrażającej w Polsce karny i antyamerykański akt o usługach cyfrowych".