Nawet 360 mln euro w fałszywych banknotach mogli wyprodukować członkowie grupy przestępczej, których zatrzymali funkcjonariusze ABW. W ubiegłym tygodniu mundurowi weszli do specjalnie przygotowanej drukarni na Mazowszu. Podejrzani byli przygotowani do fałszerstw zarówno pod kątem niezbędnego sprzętu, jak i fachowej wiedzy.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

ABW, działając na polecenie krakowskiego wydziału Prokuratury Krajowej, weszło we wtorek do drukarni fałszywych pieniędzy na Mazowszu.

Ujawniono między innymi 3 tony specjalistycznego papieru, folię holograficzną, paski magnetyczne oraz znaki wodne, które pozwoliłyby na wytworzenie falsyfikatów o wartości 360 mln EURO - poinformował na platformie X Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

/ ABW /
/ ABW /
/ ABW /
/ ABW /
/ ABW /
/ ABW /

Część falsyfikatów miała zostać wprowadzona do obiegu na terenie Ukrainy - dodał rzecznik. Strażnicy graniczni i wojskowi żandarmi pomogli zatrzymać czterech członków grupy.

To Polacy w wieku od 44 do 71 lat. Na czele stał 71-latek, którego policjanci, z którymi rozmawiał dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, określają mianem "fałszerza światowej klasy". Mężczyzna odsiedział już kilka wyroków za podrabianie pieniędzy. Po wyjściu z więzienia znów postanowił wrócić do fałszowania, wykorzystując swe doświadczenie i umiejętności.

Drugi z zatrzymanych to osoba, która uczestniczyła w prowadzonych przez profesjonalne podmioty specjalistycznych szkoleniach. Uczył się o zabezpieczeniach stosowanych przy produkcji oryginalnych pieniędzy. Dwie pozostałe osoby to pomocnicy, drukarze.

W fabryce fałszywek znaleziono m.in. gotowe próbki banknotów, za pomocą których sprawcy testowali jakość wyprodukowanych "pieniędzy" pod kątem weryfikacji zabezpieczeń stosowanych we wpłatomatach.

Zabezpieczono także gotówkę, monety kolekcjonerskie oraz broń i amunicję. Zatrzymanym postawiono zarzuty udziału w grupie przestępczej i fałszowania pieniędzy. Dwóch trafiło do aresztu na trzy miesiące, wobec pozostałych zastosowano środki wolnościowe, a wszystkim grozi kara do 25 lat więzienia.