Trzy miejskie tężnie w Krakowie są właśnie uruchamiane. We wszystkich w solance wykrywane było zanieczyszczenie mikrobiologiczne. W dwóch z nich - nad Zalewem Nowohuckim i Zalewem Bagry - bakterię Escherichia coli (pałeczkę okrężnicy) zidentyfikowano również w mgiełce, którą inhalują się ludzie. Urzędnicy nie widzą w tym problemu, bo nie są to "tężnie lecznicze".

REKLAMA

Jakie bakterie wykryto w tężniach?

Badaniami solanki i mgiełki w miejskich tężniach w Krakowie od 5 lat zajmuje się zespół naukowców z Uniwersytetu Rolniczego.

W solance wykryliśmy występowanie bakterii chorobotwórczych i potencjalnie chorobotwórczych, takich jak Escherichia coli (pałeczka okrężnicy), Enterococcus faecalis (paciorkowiec kałowy) i Clostridium perfringens (laseczka zgorzeli gazowej). Natomiast w zeszłym roku w mgiełce solankowej wykryliśmy bakterie kałowe Escherichia coli - i było to w dwóch krakowskich tężniach: przy Zalewie Nowohuckim oraz przy Zalewie Bagry - przypomina prof. dr hab. inż. Katarzyna Wolny-Koładka z Katedry Mikrobiologii i Biomonitoringu Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

Po publikacji wyników badań sprawą zainteresował się Główny Inspektorat Sanitarny, który zlecił badania innych tężni w Polsce. Efektem działań specjalnie powołanego wewnętrznego zespołu GIS miały być również wytyczne i rekomendacje dla zarządców tężni w całym kraju.

Badania nie są jeszcze zakończone. Wstępne wyniki - według GIS - nie budzą jednak zastrzeżeń. W ramach pilotażu Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Olsztynie przebadała trzy tężnie o obiegu zamkniętym. W powietrzu wykryto bakterie i grzyby, a w solance obecność E. coli. WSSE w Bydgoszczy również przebadała trzy obiekty o obiegach zamkniętych - w samej solance także wykryto E. coli.

Swoje badania, wykonane wcześniej w jednej tężni, dostarczyła również WSSE w Katowicach. W tym przypadku wykryto - jak czytamy w odpowiedzi GIS - "bakterie środowiskowe".

Paweł Grzesiowski o wykrytych bakteriach: Ta woda nie jest jałowa

Mimo występowania drobnoustrojów Główny Inspektor Sanitarny Paweł Grzesiowski zapewnia, że nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi.

Bakterie nie występowały w ilości zagrażającej życiu. To nie jest tak, że ta woda (solanka) jest jałowa. Bakterie nie przekraczały wartości literaturowych w tych obiektach, które zbadaliśmy - relacjonuje.

Mimo naszej prośby nie otrzymaliśmy informacji dotyczącej liczebności drobnoustrojów oznaczanych w solance i w mgiełce.

Jedyne znane nam normy dla wód leczniczych występują w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 13 kwietnia 2006 roku oraz w Obwieszczeniu Ministra Zdrowia z dnia 27 lutego 2018 roku. W obu przypadkach występowanie bakterii E. coli, E. faecalis i C. perfringens w wodzie służącej do inhalacji jest niedopuszczalne.

Miejskie tężnie to nie to samo co te w uzdrowiskach

Okazuje się, że miejskie tężnie nie są klasyfikowane jako tężnie lecznicze. Nie mają takiego statusu jak tężnie działające w uzdrowiskach. Tylko te instalacje określono w przepisach i nadano im większy rygor sanitarny. Stosowanie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 13 kwietnia 2006 roku w miejskich tężniach - według GIS - jest błędne.

Przepis wywodzi się z ustawy o leczeniu uzdrowiskowym, co nie ma związku z większością instalacji tzw. miejskich tężni - tłumaczy w odpowiedzi Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.

"Nikt nie podchodzi pod tężnie podziwiać tarniny"

Mieszkańcy i turyści przychodzą do miejskich tężni, by poprawiać stan zdrowia. Tak też od lat były reklamowane krakowskie tężnie.

Znam obowiązujące przepisy, natomiast tężnie są budowane po to, żeby ludzie mogli właśnie zażywać inhalacji. Dlatego uważam, że należy stosować wytyczne dla wód przeznaczonych do inhalacji, bo temu służą tężnie w Krakowie. Nikt nie podchodzi pod tężnie podziwiać tarniny czy widoków. Jak pokazują moje badania, oddychamy tam często zanieczyszczoną solanką - zapewnia profesor Wolny-Koładka.

Czy wykryte w tężniach bakterie mogą stanowić zagrożenie?

Jeżeli ktoś zainhaluje wodę z bakteriami Escherichia coli (pałeczką okrężnicy) w postaci aerozolu, to nie zachoruje na chorobę Escherichiową, ponieważ w postaci aerozolu te bakterie nie wywołują zakażenia. Jeżeli sobie wstrzykniemy taką wodę do krwi, to zachorujemy na sepsę wywołaną przez pałeczkę coli. Wdychając wodę, w której będzie rozpylona Escherichia, nie zachorujemy na zapalenie płuc czy serca wywołane przez te bakterie, bo nie posiadają one zdolności inwazji przez śluzówki jamy ustnej - przekonuje Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.

Innego zdania jest mikrobiolog z Krakowa. Wstrzyknięcie bakterii do krwi i wywołanie sepsy to jest przypadek skrajny. Myślę, że większość z nas wie, że bakterią Escherichia coli możemy zarazić się, pijąc skażoną wodę. Nie pijemy solanki, ale niestety wielokrotnie widziałam, jak ludzie moczą w niej ręce, opłukują twarz - wtedy może ona osiadać na ustach lub wnikać do dróg oddechowych. Escherichia coli jest odpowiedzialna za tzw. chorobę brudnych rąk - wtedy zakażenie następuje przez spożycie skażonej wody, żywności lub kontakt z zanieczyszczonymi powierzchniami. Jeżeli bakteria Escherichia coli została wykryta w mgiełce, to również może być przez nas wdychana - wyjaśnia profesor.

Czy będą wytyczne dla miejskich tężni?

Co dalej z trzema tężniami w Krakowie, w których wykryto te drobnoustroje (w dwóch przypadkach również w powietrzu)? Ja nie jestem od tego, żeby weryfikować wyniki badań naukowców z Krakowa - zastrzega Paweł Grzesiowski. Jak podkreśla, zadaniem jego urzędu było sprawdzić, czy sytuacja powiela się w innych miejscach w Polsce. Pytanie o instalacje w Krakowie powinno być skierowane do terenowego inspektora - dodaje.

Kilkukrotnie próbowaliśmy umówić się na rozmowę z Wojewódzkim Inspektorem Sanitarnym w Krakowie, Andrzejem Hawrankiem. Nie znalazł on jednak czasu na nagranie. Udało nam się jedynie porozmawiać z nim telefonicznie. Inspektor wyjaśnił nam, że czeka na wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego.

Badania w miejskich tężniach będą kontynuowane - jak tylko te zostaną otwarte, rozpoczną się na przełomie maja i czerwca. Raport z kontroli i ewentualne wytyczne dla zarządców tężni poznamy nie wcześniej niż w drugiej połowie roku. Nie wiemy, czy te wytyczne w ogóle będą potrzebne, jeżeli okaże się, że stan tych instalacji jest dobry - podkreśla szef GIS.

Nie wyobrażam sobie, żeby wytyczne i rekomendacje GIS nie powstały. Zarządcy i samorządy powinni wiedzieć, jak dbać o tego typu obiekty, aby zagrożenie minimalizować. Skoro nie są to obiekty lecznicze, to przed wejściem na teren tężni musimy zostać o tym poinformowani: "Szanowni mieszkańcy, tężnia nie jest obiektem leczniczym, w solance i mgiełce mogą występować szkodliwe dla człowieka mikroorganizmy" - kwituje prof. Katarzyna Wolny-Koładka.

Urzędnicy zaczęli również nazywać niefunkcjonujące w przepisach tężnie miejskie "tężniami rekreacyjnymi". Nikt jednak nie był w stanie powiedzieć, do czego służą tężnie rekreacyjne. Zapewne różnią się od obiektów leczniczo-uzdrowiskowych tolerowaniem w nich skażenia mikrobiologicznego.

Kto odpowiada za budowę obiektów, które wymykają się państwowym normom i ramom prawnym? Ile wydatkowanych jest publicznych pieniędzy w skali całego kraju na tego typu instalacje? Kto na nich zarabia, a kto traci? Na te pytania poszukamy niebawem odpowiedzi w jednym z najsłynniejszych i najważniejszych uzdrowisk w Polsce - Ciechocinku.