Ministerstwo Klimatu i Środowiska wycofuje się z planów wprowadzenia opłat za odpady uzależnionych od ich ilości - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Po kilku miesiącach konsultacji resort zdecydował, że nie będzie zasady "płać za tyle, ile wyrzucasz". Powodem są obawy samorządów i ekspertów, którzy alarmowali, że taki system mógłby prowadzić do wzrostu nielegalnego wyrzucania śmieci do lasów i rzek.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Wiceminister klimatu Anita Sowińska przyznała w rozmowie z "DGP", że resort zmienił zdanie ze względu na możliwe negatywne skutki społeczne. Nowy model opłat miał być fakultatywny i zależny od masy odpadów, jednak spotkał się z krytyką ze strony samorządów.
Jak podaje "DGP", nie będzie także dodatkowych ulg i zwolnień z opłat dla osób w trudnej sytuacji życiowej oraz drobnych rzemieślników. Resort zapowiada natomiast poprawę funkcjonowania punktów selektywnego odbioru odpadów komunalnych. Gminy będą musiały zapewnić dodatkowe formy odbioru tzw. odpadów problemowych, takich jak tekstylia czy zużyty sprzęt elektryczny, co najmniej raz na pół roku.
W projekcie pozostają rozwiązania mające zachęcać do kompostowania bioodpadów, szczególnie na terenach zielonych przy zabudowie wielolokalowej oraz na nieruchomościach rekreacyjnych.