Serię protestów pod hasłem "Czarny tydzień" planują od poniedziałku dyrektorzy szpitali powiatowych z całej Polski - dowiedział się dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz. Ma być to sprzeciw wobec coraz trudniejszej sytuacji finansowej placówek. W kasie Narodowego Funduszu Zdrowia na ten rok brakuje 18. miliardów złotych. Hasło przewodnie protestu to: "Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie!".
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
"Celem akcji jest pokazanie, że obecna polityka finansowania ochrony zdrowia - brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie środków na leczenie i diagnostykę oraz zaniżone wyceny - doprowadza szpitale powiatowe do załamania i realnie zagraża zdrowiu oraz życiu pacjentów. Rosnące koszty energii, leków, materiałów i wynagrodzeń przy ograniczaniu finansowania nadwykonań sprawiają, że szpitali po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit, a kolejki do kluczowych badań wydłużają się dramatycznie. Jednocześnie łączna strata netto szpitali liczona w skali kraju sięga miliardów złotych, a zdecydowana większość placówek kończy rok na minusie i funkcjonuje na granicy utraty płynności finansowej" - podkreślają organizatorzy akcji.
"Dodatkowo szpitale wciąż nie otrzymały pełnej zapłaty za nadwykonania w opiece długoterminowej za 2025 rok, mimo że są to świadczenia już zrealizowane, a rząd planuje uruchamianie nowych łóżek zamiast najpierw zapłacić za istniejące i funkcjonujące miejsca. Przy udziale wynagrodzeń sięgającym w części placówek ponad 97 proc. przychodów dyrektorom zostaje jedynie symboliczna część środków na prowadzenie szpitala, co wymusza dalsze cięcia świadczeń i pogłębia zadłużenie.
Na tym tle szczególnie groźne są nowe zapowiedzi NFZ dotyczące ograniczenia finansowania AOS i rehabilitacji oraz zmiany zasad rozliczania badań TK, RM, gastroskopii i kolonoskopii.
Równie niepokojące są plany likwidacji bądź obniżenia współczynników korygujących 1,07 i 1,06, które stanowią istotne wsparcie finansowe odpowiednio dla szpitali I i II stopnia PSZ, a ich utrata dodatkowo pogłębi niedofinansowanie szpitali powiatowych. Po wyczerpaniu kontraktu z zakresu badań TK, rezonansu i endoskopii NFZ płaci jedynie 50-60 proc. wartości badania, co nie pokrywa realnych kosztów — szpital do każdego takiego badania dopłaca. Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit — przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie" - czytamy w komunikacie organizatorów protestu.
Ograniczenie nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, opóźnioną diagnozę, gorsze rokowania i w części przypadków realne zagrożenie życia pacjentów. Bez dobrej diagnostyki lekarze zaczynają "leczyć na ślepo", a zasada "kto dobrze diagnozuje, dobrze leczy" przestaje działać, wypychając pacjentów do sektora prywatnego lub skazując ich na całkowity brak diagnostyki.
W szpitalach pojawią się plakaty i komunikaty z jasnym wyjaśnieniem, że protest jest w obronie pacjentów i przeciwko obecnej polityce finansowania oraz czarna symbolika personelu medycznego - zapewnia prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Waldemar Malinowski.