W Polsce trwa rewolucja w podejściu do trwałej antykoncepcji. Coraz więcej mężczyzn decyduje się na wazektomię, czyli zabieg przecięcia nasieniowodów, który uniemożliwia posiadanie potomstwa. Tymczasem kobiety, które chciałyby podjąć podobną decyzję, nie mają takiej możliwości.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jeszcze kilka lat temu wazektomia była w Polsce tematem tabu, kojarzonym głównie z zagranicą. Dziś to coraz częstszy wybór mężczyzn, którzy świadomie decydują się zakończyć etap powiększania rodziny.
Jak podkreśla Mateusz Siwik, właściciel jednej z warszawskich klinik specjalizujących się w wazektomii, zainteresowanie zabiegiem rośnie z roku na rok o około 15 procent. To proces stopniowy, napędzany większą dostępnością informacji i przełamywaniem społecznych stereotypów - tłumaczy Siwik cytowany przez portal euronews.com.
Zabieg wybierają przede wszystkim mężczyźni w stałych związkach, którzy mają już dwoje lub więcej dzieci i nie planują kolejnych potomków.
Podczas gdy mężczyźni mogą legalnie poddać się wazektomii, kobiety w Polsce nie mają możliwości podwiązania jajowodów na życzenie. Zabieg ten jest traktowany przez prawo jako "ciężkie uszkodzenie ciała", za co grozi nawet do 20 lat więzienia. Wyjątkiem są jedynie przypadki uzasadnione medycznie.
W większości krajów Europy Zachodniej podwiązanie jajowodów jest legalne. Ginekolodzy z zagranicy są zaskoczeni, że w Polsce obowiązują tak restrykcyjne przepisy - mówi dr Rafał Zadykowicz, specjalista ginekologii i położnictwa, który pracuje zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Ograniczenia prawne sprawiły, że rozwinęła się tzw. turystyka medyczna. Polki coraz częściej wyjeżdżają do Niemiec, Czech czy Słowacji, gdzie kliniki oferują kompleksowe pakiety w języku polskim, obejmujące transport i zakwaterowanie. Pacjentki są świadome, nie pytają już, czy można, tylko gdzie i jak to zrobić - podkreśla Zadykowicz.
Rosnąca popularność wazektomii i ograniczony dostęp do sterylizacji kobiet to tylko jeden z elementów szerszego problemu. Polska od lat zmaga się z jednym z najniższych wskaźników dzietności na świecie. Współczynnik dzietności (TFR) w 2024 roku osiągnął rekordowo niski poziom - zaledwie 1,10-1,16 dziecka na kobietę. Dla porównania, średnia unijna wynosi 1,38, a najwyższy wskaźnik notuje Bułgaria (1,81).
Mimo wprowadzenia programów wsparcia, takich jak świadczenia rodzinne czy ulgi podatkowe, młodzi Polacy coraz częściej deklarują brak chęci posiadania dzieci. Z raportu "Stan Młodych 2025" wynika, że aż 15 procent osób urodzonych między 1995 a 2006 rokiem nie ma dzieci i nie zamierza ich mieć.
To pokolenie nazywane jest "generacją końca świata" lub "generacją katastrofy klimatycznej". Lęk przed przyszłością, niepewność ekonomiczna, kryzys klimatyczny i brak wiary w poprawę sytuacji sprawiają, że decyzja o bezdzietności staje się coraz bardziej powszechna.
W krajach Europy Zachodniej zarówno wazektomia, jak i podwiązanie jajowodów są legalne i coraz popularniejsze. W samej Francji liczba wazektomii wzrosła z niespełna 2 tysięcy w 2010 roku do ponad 30 tysięcy w 2022 roku, zwłaszcza wśród mężczyzn poniżej 40. roku życia.
W Kanadzie aż 22 procent kobiet polega na wazektomii partnera jako głównej metodzie antykoncepcji. Wysokie wskaźniki notują także Wielka Brytania, Nowa Zelandia i Korea Południowa (17-21 procent). W Polsce dokładnych danych brak, ponieważ większość zabiegów wykonywana jest prywatnie.