"Dzisiaj największym problemem społeczeństw demokratycznych jest brak zdolności odróżniania informacji prawdziwych od fake newsów, od kłamstw pospolitych. A jak mówią specjaliści, np. Gustavo Zagrebelsky, były prezes włoskiego sądu konstytucyjnego: kłamstwo jest w demokracji zbrodnią większą niż przemoc, bo tę przynajmniej widać. Uczniowie muszą chodzić na Historię i Teraźniejszość po to, żeby mieć świadomość, kim są i skąd pochodzą" - mówi w rozmowie z RMF FM Przemysław Czarnek. Minister edukacji i nauki opowiedział o planach swojego resortu na 2022 rok. Odpowiedział też na pytania o niezaszczepionych nauczycieli.

REKLAMA

Monika Cwalina-Kucharczyk: Może pan obiecać, że od 10 stycznia nie będzie nauki online?

Przemysław Czarnek: Mogę obiecać z ręką na sercu, bo to już niedługo. Natomiast co będzie na koniec stycznia, na początku lutego, to nikt nie jest w stanie powiedzieć.

Przewiduje pan, że studniówki się odbędą?

Zalecam dużą ostrożność i bardzo dobre przygotowanie się, ale wydaje mi się, że studniówki się odbędą - nie zakładam również, żebyśmy od 10 stycznia przechodzili w jakikolwiek systemowy tryb nauki zdalnej. Nauka stacjonarna jest nam potrzebna jak tlen. Czwarta fala odpływa, to widać po liczbie zakażeń, porównując tydzień do tygodnia, więc nie przewiduję problemów z nauką stacjonarną.

"Mam ogromną nadzieję, że już nigdy nie wrócimy do nauki zdalnej"

Jak pan ocenia funkcjonowanie nauki zdalnej?

Zawsze oceniałem naukę zdalną jako przykrą konieczność, niemającą nic wspólnego z nauką. To jakaś proteza, która musiała być zastosowana. Jestem szczęśliwy, że mogliśmy wrócić do szkoły już w czerwcu, mimo protestów ponad pół miliona dzieci i młodzieży, inspirowanych przez różne środowiska, że absolutnie nie wolno stresować dzieci itd. Mam ogromną nadzieję, że już nigdy nie wrócimy do nauki zdalnej. Apeluję również do rektorów, żeby odstępowali od pomysłu wprowadzania na dłuższą metę nauki zdalnej na uczelniach, bo ona nie ma nic wspólnego z nauką akademicką.

Po co ministerstwo chce wprowadzić "lex Czarnek"?

Będziemy wspomagać rodziców w przeciwdziałaniu wchodzeniu do szkół organizacji pozarządowych, które demoralizują młodzież i dzieci twardą edukacją seksualną "typu B" (typ B to edukacja biologiczna, uwzględniająca wiedzę z zakresu fizjologii układów płciowych, bezpiecznego seksu i antykoncepcji- przyp. RMF FM). Edukacja seksualna jest w szkołach w ramach wychowania do życia w rodzinie. Natomiast jeśli my dzisiaj mówimy, że programy nauczania są przeładowane, a chcemy jeszcze pakować tam organizacje pozarządowe, które wchodzą z jakimś absurdalnym wychowaniem seksualnym twardym, demoralizującym, to jest zupełnie postawione na głowie i dlatego rodzice żądają od nas, żebyśmy mieli narzędzie powstrzymujące niektóre samorządy przed wprowadzeniem tego typu nauczania. Zdarza się to wyłącznie w kilku największych miastach, ale chcemy mieć narzędzie, żeby powstrzymać tego rodzaju proceder.

A gdzie pan widzi takie przypadki?

W Poznaniu, w Gdańsku, w Warszawie.

Władza kuratora będzie dotyczyć nie tylko edukacji seksualnej, ale także innych organizacji, np. uczących demokracji.

Kto powiedział, że inne organizacje mają nie wejść do szkoły?

Kurator może podjąć taką decyzję.

Kuratorzy będą podejmować decyzje na wniosek rodziców i jeśli będą rzeczywiście wykładane szkodliwe rzeczy....ale kurator nie ma obowiązku wydania negatywnej opinii, ma tylko obowiązek otrzymać treść, jaką konkretna organizacja będzie przekazywać. Chodzi również o fałszywą edukację historyczną. To się zdarza w niektórych miejscach na Śląsku i to nie tam, gdzie mamy mniejszość niemiecką, ale tam, gdzie organizacje pozarządowe za darmo uczą języka niemieckiego, przekazując niemiecką historię Śląska. Mamy takie doniesienia i też nie mogliśmy się temu przeciwstawić.

Z kolei "lex Wójcik" wprowadza "odpowiedzialność karną dyrektorów za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków na szkodę dziecka".

To są przepisy z zakresu prawa karnego, które zostały sformułowane w sposób, który później został wypaczony, jeśli chodzi o ich interpretację. Przecież wszyscy dyrektorzy szkół publicznych dokładnie wiedzą, że dziś ponoszą pełną odpowiedzialność za ewentualne niedopełnienia obowiązków w nadzorze jako funkcjonariusze publiczni. I tu się nic nie zmienia. Natomiast luka w prawie polegała na tym, że takiej odpowiedzialności nie ponosili dyrektorzy szkół niepublicznych - co samo w sobie było niesprawiedliwe, bo powinni mieć taką samą odpowiedzialność, jak dyrektorzy szkół i placówek publicznych. Więc to jest tylko i wyłącznie wypełnienie tej luki prawnej, nic więcej.

"Największym problemem jest brak zdolności odróżniania informacji prawdziwych od fake newsów"

Skąd pomysł na przedmiot Historia i Teraźniejszość?

To jest obserwacja tego, co się działo w szkole przez ostatnich 30 lat. Z materiałem historii dochodziło się do drugiej wojny światowej. Brak znajomości historii najnowszej to brak świadomości procesów historycznych, które decydowały o tym, jaka jest dzisiejsza rzeczywistość. To zaś oznacza wielką podatność na manipulacje. Dzisiaj największym problemem społeczeństw demokratycznych jest brak zdolności odróżniania informacji prawdziwych od fake newsów, od kłamstw pospolitych. A jak mówią specjaliści, np. Gustavo Zagrebelsky, były prezes włoskiego sądu konstytucyjnego: kłamstwo jest w demokracji zbrodnią większą niż przemoc, bo tę przynajmniej widać. Uczniowie muszą chodzić na Historię i Teraźniejszość po to, żeby mieć świadomość, kim są i skąd pochodzą.

Nauczyciele wskazują manipulacje w podstawie programowej Historii i Teraźniejszości.

Ja słyszałem np. krytykę, że będziemy mówić o roli Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego w historii narodu polskiego albo o przełomowym znaczeniu pontyfikatu Jana Pawła II. Jeżeli to dla tych krytyków jest manipulacją, to sami są do tego stopnia zmanipulowani, że nie rozumieją roli dwóch najwybitniejszych Polaków w drugiej połowie XX wieku. Mielibyśmy się uczyć o czym?

Jeśli chodzi o najważniejsze postaci XX wieku, to według nauczycieli, zabrakło informacji o roli Lecha Wałęsy w powstaniu "Solidarności".

Krytycy nie wiedzą, czym są podstawy programowe. W podstawach jest punkt dotyczący powstania "Solidarności". Że w podstawach nie ma nazwiska Lech Wałęsa? Nie ma tam również Andrzeja Gwiazdy czy Anny Walentynowicz.

Pan zrównuje ich rolę?

Nie, ja tylko pokazuję, że mamy punkt dotyczący powstania "Solidarności" i z całą pewnością będzie mowa o Lechu Wałęsie. Natomiast nie rozumiem, dlaczego dostrzeżono, że nie ma słowa o Lechu Wałęsie, a nie dostrzeżono, że nie ma słowa o Annie Walentynowicz czy Andrzeju Gwieździe. Nie sądzę, żeby ktokolwiek omijał rolę Lecha Wałęsy - tę pozytywną i tę oczywiście negatywną, bardzo negatywną. Opis działalności Lecha Wałęsy i w latach 70., i w latach 80., i w latach 90. jako prezydenta, w podręcznikach i w programie na pewno się znajdzie.

A co ze świadomością mechanizmów działania państwa, których uczniowie uczyli się podczas lekcji Wiedzy o społeczeństwie? Tego przedmiotu na poziomie podstawowym już nie będzie.

Będzie w ramach Historii i Teraźniejszości. Jest ujęte to w ten sposób, że historia będzie stanowiła około dwóch trzecich, około 65 proc. materiału, a ponad 30 procent będzie stanowiła wiedza o społeczeństwie. Plus będzie Wiedza o społeczeństwie w wersji rozszerzonej.

"Nie wydaje mi się, żeby była wielka konieczność szczepienia obowiązkowo nauczycieli"

Czy będzie obowiązek szczepień przeciw Covid-19 dla nauczycieli?

Nie sądzę, aby mógł być sformułowany w taki sposób, jak u medyków. Niestety, jestem przekonany, że jeśli nawet wprowadzilibyśmy taki obowiązek od 1 marca, to połowa z tych 20 proc. nauczycieli, która się nie zaszczepiła, dalej się nie zaszczepi. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli stracić nagle 50 000 czy 60 000 nauczycieli w systemie, bo kto będzie uczył nasze dzieci? To jest po prostu niemożliwe z tego punktu widzenia.

Uważa pan, że nauczyciele, którzy dotąd się nie zaszczepili, nie zmienią zdania?

Rozmawiam z różnymi nauczycielami i wiem, że w żaden sposób nie da się ich przekonać do szczepienia. Traktują wręcz nieszczepienie się jako swoją misję. Wiem, że to brzmi mało poważnie, ale tak po prostu jest.

Gdyby wprowadzono obowiązek, ci nauczyciele mieliby zostać zawieszeni czy zwolnieni z pracy?

Nie jestem ministrem zdrowia i nie jestem w stanie odpowiedzieć. Mówimy o środowisku zaszczepionym bardzo mocno - to jest jednak 81 proc. zaszczepionych. Więc nie wydaje mi się, żeby była jakaś wielka konieczność szczepienia obowiązkowo nauczycieli.

Rozmawiacie na ten temat z ministrem zdrowia? Mówił pan, że do końca grudnia wypracujecie konsensus.

Cały czas rozmawiamy, jesteśmy w stałym kontakcie - niemal codziennym. Pan minister zdrowia zna moje obawy i moje zdanie na ten temat. Mam nadzieję, a raczej jestem przekonany, że będzie brał je pod uwagę.

Czy wzrosną pensje nauczycieli?

Tak, i to o 36 proc. Jesteśmy już na etapie przedłożenia projektu naszej ustawy - zmiany karty nauczyciela i prawa oświatowego. Rozmawiałem na ten temat z premierem oraz w ministerstwie finansów. Podtrzymujemy naszą wolę podniesienia wynagrodzeń o kilkadziesiąt procent, ale również zmiany statusu zawodowego nauczycieli.

Jak zmieni się karta nauczyciela?

To zmiana całości systemu statusu zawodowego nauczyciela, podniesienie pensum do 22 godzin, które i tak będzie jednym z najniższych w krajach OECD. Musimy odchodzić od modelu, który zakorzenił się w naszej świadomości, że to korepetycje na masową skalę przygotowują do egzaminów ósmoklasisty czy maturalnego. To szkoły są od tego, żeby przygotować do egzaminów, a nie korepetytorzy, więc nauczyciele muszą więcej czasu spędzać w szkole, mniej czasu poświęcać biurokracji i muszą więcej zarabiać.

Czy przewiduje pan rozszerzenie wsparcia psychologicznego dla uczniów?

Problemy psychologiczne mają większą skalę niż przed nauką zdalną, ale też nie tak przytłaczającą, jak wieszczono. Co nie oznacza, że nie trzeba wzmocnienia pomocy psychologicznej. Stąd w ramach szkolenia dla nauczycieli WF komponent psychologiczny, żeby docierali do uczniów.

Mamy dodatkowy model wsparcia psychologicznego, przygotowany przez Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i fundację Polskiej Akademii Nauk, zrealizowany już w 70 proc. Mamy zwiększoną w 2021 r. o 50 mln zł kwotę ponad półtora miliarda zł na pomoc psychologiczną. Do tego, co jest rzeczą chyba najważniejszą w tym wszystkim, to dodatkowe 700 mln zł w roku 2022 na dodatkowe etaty specjalistów, którzy będą tę pomoc nieśli. Przygotowujemy także program ośrodków wsparcia psychologicznego w poszczególnych rejonach Polski za pośrednictwem harcerzy.

Co jeszcze planuje wprowadzić resort edukacji w 2022 roku?

Laboratoria Przyszłości - ja mam ogromną nadzieję związaną z tym programem wartym miliard złotych. W życiu takich środków na szkoły podstawowe nie przeznaczyliśmy. To od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy zł na szkołę. Będzie można zakupić sobie drukarki 3D, roboty, nowoczesne narzędzia techniczne. To również gogle VR i filmy w tej nowoczesnej technologii. Uczeń będzie mógł się np. znaleźć w środku Powstania Warszawskiego. Jak rozmawiałem z prezesem jednej z największych firm informatycznych - pod tym względem jesteśmy o kilka lat nawet przed Niemcami.

Szkoły będą zmagać się z nawet kilkusetprocentowymi podwyżkami rachunków za ogrzewanie. Czy jako minister edukacji, zakłada pan pomoc, np. objęcie ich specjalną tarczą?

To samorząd jest organem prowadzącym przytłaczającą większość szkół w Polsce. Proszę zwrócić uwagę, że dochody samorządów wzrosły, i to bardzo mocno, w wyniku inflacji, więc można użyć środków finansowych z tego źródła. Do tego przekazujemy ogromne miliardy zł na inwestycje samorządowe, odciążając samorządy z wykładania swoich pieniędzy. Nie widzę tu żadnej dodatkowej konieczności wspomagania, ta pomoc jest naprawdę bardzo duża.

Czego życzyłby pan uczniom, ich rodzicom i nauczycielom w nowym roku?

Trzy rzeczy dzisiaj bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej, wydają nam się ważne. Pokój, bo to zagrożenie na wschodniej granicy pokazało nam, że nie jest z tym tak dobrze, jak myśleliśmy. Po drugie, zdrowie. No i prawda, bo tego kłamstwa w przestrzeni publicznej, fake newsów różnego rodzaju jest mnóstwo i trudno jest rozpoznać, co jest prawdą, a co jest kłamstwem.