Ukraiński Naftohaz w całości rozliczył się z Gazpromem. Do niedzieli miał zapłacić prawie czterysta milionów dolarów. Ta kwota wpłynęła na konta rosyjskiego monopolisty już dziś. Rosjanie grozili, że jeśli Ukraińcy się nie rozliczą, dostawy gazu znów zostaną wstrzymane.

REKLAMA

Dostawy na razie nie są więc zagrożone, ale nie ma pewności, że kłopoty z płatnościami nie pojawią się już za jakiś czas. Naftohaz ma potężny problem z zadłużeniem przedsiębiorstw komunalnych, które nie płacą za gaz do ogrzewania mieszkań.

Rzecznik koncernu zapewnia jednak, że rząd już pracuje nad rozwiązaniami, a większy problem tkwi w czym innym. Jeśli nam nie będą przeszkadzać, będziemy mogli normalnie pracować i rozliczać się zgodnie z kontraktami. Mam na myśli blokowanie prac Naftohazu. To co dzieje się od wczoraj. Jeśli takiej „siły wyższej” więcej nie będzie, m.in. konfiskaty dokumentów, wtedy będziemy mogli spokojnie działać - powiedział Wałentyn Zemliański reporterowi RMF FM Krzysztofowi Zasadzie.

Wczoraj i dziś funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy rewidowali siedzibę koncernu. Komentatorzy twierdzą, że to kolejna odsłona wojny między prezydentem Juszczenką a premier Tymoszenko.

W grudniu 2008 roku Naftohaz i Gazprom nie potrafiły uzgodnić ceny gazu dla Ukrainy na 2009 rok i stawki za tranzyt rosyjskiego paliwa do Europy. W efekcie Gazporom wstrzymał 1 stycznia tłoczenie gazu dla Ukrainy, a 7 stycznia - również dla odbiorców w Unii Europejskiej. Konflikt zażegnano dopiero 20 stycznia.