Od kilku tygodni ważą się losy mandatów poselskich, utraconych na mocy prawomocnego wyroku sądu przez Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Z analizy faktów wynika, że obsada miejsca Macieja Wąsika utknęła w stadium, w którym on sam do Sejmu wrócić nie może, a jego mandatu nie może objąć nikt inny. Zastąpienie w Sejmie Mariusza Kamińskiego jest możliwe, o ile któryś z kolejnych z kandydatów na jego liście wyborczej przyjmie mandat i złoży ślubowanie.

REKLAMA

Między marszałkiem a PKW

Na potężny chaos, którym zakończyły się działania wywołane wyrokiem z 20 grudnia, decydujący wpływ mają dziś Państwowa Komisja Wyborcza i marszałek Sejmu. Szymon Hołownia już dzień po wyroku poprosił PKW o wskazanie osób, które startowały z tych samych list co panowie Kamiński i Wąsik. Przez złożone przez nich do SN odwołania od postanowieniu o wygaszeniu mandatów, dotychczas ich jednak nie otrzymał. Brak odpowiedzi PKW formalnie blokuje zwracanie się do następnych na listach kandydatów z pytaniami, czy przyjmą mandaty, czy nie. Czy i jak odpowiedzieć Marszałkowi PKW wciąż jeszcze nie zdecydowała.

Różne decyzje SN w identycznych sprawach

Od postanowienia marszałka o wygaśnięciu mandatów odwołali się zarówno Kamiński jak Wąsik. Decyzję ws. Mariusza Kamińskiego, odrzucającą odwołanie podjęła Izba Pracy Sądu Najwyższego. Na tej podstawie marszałek ogłosił postanowienie o wygaszeniu mandatu w Monitorze Polskim.

W sprawie Macieja Wąsika inaczej orzekła jednak Izba Kontroli Nadzwyczajnej tego samego sądu, która odwołanie przyjęła. Prezes Izby Pracy SN, która przekazała jej sprawę stwierdził, że nie będzie ona już przez nią rozpatrywana.

Różne konsekwencje decyzji SN

Państwowa Komisja Wyborcza znając oba orzeczenia (a nawet trzy, bo Izba Kontroli także w sprawie Kamińskiego przyjęła odwołanie, tyle że już po Izbie Pracy) zapytała marszałka, czy podtrzymuje grudniową prośbę o wskazanie ew. następców obu posłów. Szymon Hołownia podtrzymał prośbę o przekazanie listy osób, które mogą objąć mandat po byłym szefie MSWiA. W sprawie Macieja Wąsika napisał zaś, że w związku z nieopublikowaniem w Monitorze postanowienia o wygaszeniu mandatu "nie wnosi o podanie przez PKW informacji o kolejnych kandydatach".

Stan spraw na dziś

Ponieważ Szymon Hołownia mimo wydania postanowienia wygaszającego mandat Macieja Wąsika nie zdecydował się na jego opublikowanie - procedura obsady mandatu następcą nie może ruszyć. Także przed PKW marszałek nie podtrzymał zamiaru jej dalszego prowadzenia, zatem komisja nie przekaże mu listy kandydatów na to miejsce. Z powodu wyroku, który wygasił go automatycznie mandat pozostanie jednak nieobsadzony.

Jeśli PKW zdecyduje o przekazaniu marszałkowi Sejmu listy kandydatów do objęcia mandatu po także prawomocnie skazanym Mariuszu Kamińskim - będzie można zwracać się do nich z pytaniami o ewentualną chęć objęcia mandatu. Jeśli, jak rekomendują im władze PiS, wszyscy z listy odmówią, mandat do końca kadencji także pozostanie nieobsadzony.

Minus jeden lub minus dwa

Utrata przez PiS jednego miejsca w Sejmie w zasadzie już nastąpiła, bo nie ruszyła i w obecnych warunkach nie ruszy procedura zastępowania byłego posła Wąsika. Utrata drugiego mandatu przez PiS zależy zaś od tego, czy PKW przekaże marszałkowi Sejmu listę kandydatów do jego objęcia, i czy któryś z tych kandydatów mandat obejmie.

Zastrzeżenie generalne; opisany powyżej status obu mandatów i wynikające z niego wnioski zostały sporządzone z dopełnieniem staranności i z użyciem elementarnej logiki wspomaganej przepisami prawa. Ponieważ jednak całość wydarzeń rozgrywa się w sferze łączącej prawo z polityką, a logikę z emocjami - choć poprawne i prawdopodobne nie mogą być uznane za pewne. Na usprawiedliwienie tego zastrzeżenia wystarczy wspomnieć, że obraz sytuacji oparty jest m.in. o trzy rożne postanowienia dwóch izb Sądu Najwyższego w tej samej sprawie, podjęte ale nieopublikowane postanowienie marszałka Sejmu, centralną komisję wyborczą dopytującą czy aby na pewno marszałek chce tego, o co prosił itd. W tle jest też ułaskawienie prezydenta, który nazywa je uniewinnieniem i szereg równie głębokich co nieuprawnionych przekonań uczestników politycznej wojny o mandaty.