"Wiedza, jaką izraelskie służby mogły pozyskiwać dzięki Pegasusowi na temat wewnętrznej sytuacji Polski, jest bezcenna. To jest wiedza, o którą zabijają się wszystkie służby świata" - powiedział w Rozmowie w południe w Radiu RMF24 płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu. Jego zdaniem historyczne dane zebrane przez inwigilację mogą być wykorzystane w przyszłości, np. żeby pozyskać polityków do współpracy, wywrzeć na nich presję.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Płk Małecki o inwigilacji Pegasusem: Wiedza, jaką izraelskie służby mogły pozyskiwać, jest bezcenna

"Dane bardzo wrażliwe"

Zdaniem byłego szefa Agencji Wywiadu za pośrednictwem Pegasusa inwigilowano raczej nie tysiące, a setki osób. Małecki przyznał, że nie wiadomo, czy dane zbierane Pegasusem są dalej na izraelskich serwerach. Należy przyjąć, że tam mogą się znajdować i nie tylko na izraelskich. Nie wiemy, co się z tymi danymi dzieje. Trzeba podjąć daleko idące kroki, żeby tę wiedzę zdobyć, ponieważ to są dane bardzo wrażliwe o naszym państwie - stwierdził ekspert.

Pułkownik Małecki podkreślił, że ustalenie co stało się z danymi, będzie trudne m.in. ze względu na to, że Pegasusa wyprodukowała prywatna firma. Przechodziła różne koleje losu, była bliska bankructwa, zmieniała właścicieli. To powoduje, że ryzyko trudności w pozyskaniu pełnej wiedzy rośnie - mówił i dodał, że sprawę komplikuje polityczna sytuacja w Izraelu.

Piotr Salak pytał swojego gościa, po co zagranicznym służbom np. Izraelowi miałyby być potrzebne dane polskich obywateli. Izrael nie jest dalekim krajem, jest państwem ściśle związanym z interesami europejskimi, interesami Polski. Wiedza, jaką służby izraelskie mogły pozyskiwać nt. wewnętrznej sytuacji Polski, nt. procesów decyzyjnych, personalnych zależności między członkami władzy, jest bezcenna. To jest wiedza, o jaką zabijają się wszystkie służby świata - zaznaczył. Przyznał, że takie dane są najbardziej potrzebne państwom, które mają interesy w naszej części świata, a Izrael takim państwem jest. Tego rodzaju wiedza to może być narzędzie do wywierania wpływu na określone decyzje określonych polityków - mówił. Lekceważenie tego problemu jest daleko idącym błędem - ocenił.

"Musimy ograniczyć się do deklaracji służb"

Małecki stwierdził, że dużym problemem w Polsce jest brak mechanizmów, które pozwoliłyby na kontrolę działań służb. Te, z którymi mamy do czynienia, na które powołują się politycy, są rozwiązaniami o charakterze iluzorycznym - powiedział. Dalej tłumaczył, że politycy PiS wskazywali, że na podsłuchy Pegasusem były zgody sądowe. Były zgody podejmowane w ciemno. Sędziowie wyrażali autoryzację, nie wiedząc, na co się zgadzali, bo system nie przewiduje rzetelnej, precyzyjnej wiedzy, dla sędziego, jakiego rodzaju narzędzie zostanie użyte. Co gorsza, nie ma mechanizmów gwarantujących sędziemu bieżący monitoring środka, na jaki wyraził zgodę - zaznaczył. W związku z tym służby nie muszą szczegółowo np. raportować swojego działania, agencje co pół roku informują tylko zbiorczo, jakie stosują środki.

Gość Radia RMF24 podkreślił, że w Polsce nie istnieje organ, który były w stanie zweryfikować nawet liczbowe dane przedstawiane przez służby. Wszystko sprowadza się do deklaracji służb, bez mechanizmów weryfikujących prawdziwość deklaracji - stwierdził.

Władza nie chce na siebie nakładać kagańca

Małecki zdradził w Radiu RMF24, że od lat apeluje o rozwiązanie problemu weryfikowania działności służb. Dotychczas żadna z sił politycznych poważnie nie potraktowała tej kwestii - mówił. Podkreślał, że jego zdaniem opozycja powinna przygotować koncepcje rozwiązania tego problemu, bo władza nie jest tym zainteresowana. Żadne ugrupowanie sprawujące władzę nie jest zainteresowane nakładaniem sobie kagańca i ograniczeń (...) Czas skończyć z tego typu praktykami - powiedział.