Kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski Robert Lewandowski przyznał przed półfinałowym meczem barażowym o udział w mistrzostwach świata z Albanią w czwartek w Warszawie, że kadra ma przed sobą dwa finały. "Jestem przekonany, że tak będzie. I mocno wierzę w awans na mundial" - podkreślił napastnik Barcelony. Trener Jan Urban nie wykluczył możliwości występu od początku czwartkowego meczu Oskara Pietuszewskiego, 17-latka grającego w FC Porto.

REKLAMA
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Zgrupowanie reprezentacji Polski przed barażami o awans do mistrzostw świata rozpoczęło się od konferencji prasowej selekcjonera Jana Urbana i kapitana Roberta Lewandowskiego. Pierwszy trening piłkarzy został zaplanowany na godz. 17.30 na stadionie Legii, a w środę odbędą oficjalne zajęcia na PGE Narodowym, gdzie w czwartkowy wieczór Polacy podejmą Albanię.

Mistrzostwa świata to wielki turniej. Reprezentowanie swojego kraju w takiej imprezie jest wielką dumą i radością. Mamy przed sobą dwa finały, mam nadzieję. Jestem przekonany, że tak będzie. I mocno wierzę, że damy radę awansować - powiedział Lewandowski podczas konferencji prasowej w Warszawie.

Jak dodał, po niedawnej kontuzji musi jeszcze przez około dwa tygodnie grać w specjalnej masce.

Pytany o osobiste decyzje - w kontekście przyszłej gry w reprezentacji, jakie może podjąć po tym meczu bądź dwumeczu, odparł, że "nie jest na razie gotowy na żadną decyzję".

Czy Pietuszewski zagra z Albanią

W kadrze znalazło się 25 zawodników, w tym powołany po raz pierwszy 17-letni Oskar Pietuszewski, który do tej pory występował w reprezentacji młodzieżowej, a na co dzień robi furorę w lidze portugalskiej w barwach FC Porto, m.in. w niedzielę zaliczył kolejną asystę.

Po dłuższej przerwie wraca Jakub Moder, który jako jedyny z kadrowiczów w weekendowych spotkaniach ligowych wpisał się na listę strzelców.

Podczas konferencji prasowej Urban nie ukrywał zadowolenia z faktu, że jego podopieczni prezentują dobrą formę w zespołach ligowych.

Zdecydowana większość piłkarzy gra w swoich klubach. To niesamowicie ważne, bo zachowanie tego rytmu meczowego jest bardzo istotne. I z tego chciałbym skorzystać. Jako drużyna funkcjonujemy dobrze i jeśli zawodnicy występują w klubach, to nie powinno być problemu z ich czysto sportową formą. Kwestia tego, w jaki sposób zagramy i w jakim składzie, też nie jest wielką tajemnicą. Od początku mojej kadencji obracamy się w kręgu tych samych zawodników - podkreślił selekcjoner.

Nie wykluczył jednak możliwości występu od początku czwartkowego meczu Pietuszewskiego, zbierającego znakomite recenzje w lidze portugalskiej.

Może tak być. Oczywiście. Zwłaszcza wobec faktu, że z Albanią nie będzie Nicoli Zalewskiego (pauzuje za żółte kartki - przyp. red.). Może tak być, ale... nie musi - zaznaczył.

Co po meczu z Albanią?

Dalsza część zgrupowania zależy od tego, z kim Polacy rozegrają drugi marcowy mecz. Jeżeli ekipa Urbana pokona Albanię, to pięć dni później zmierzy się w finale baraży na wyjeździe z lepszym zespołem z pary Ukraina - Szwecja. Natomiast pokonani w półfinałach 31 marca zagrają ze sobą towarzysko.

Ukraina, jako drużyna losowana z najwyższego koszyka w barażach, będzie gospodarzem potyczki ze Szwecją. Z powodu toczącej się na jej terenie wojny nie może tam grać, więc wybrała na "domowy" obiekt w marcowych meczach stadion Levante w Walencji. Jeżeli Szwecja pokona Ukrainę, miejscem finału barażowego z Polską lub Albanią będzie Sztokholm (Solna).

Polacy, którzy w grupie eliminacyjnej zajęli drugie miejsce, za Holendrami, po raz trzeci z rzędu o udział w wielkiej imprezie muszą walczyć w barażach. Dwa wcześniejsze podejścia - do mundialu 2022 w Katarze i mistrzostw Europy 2024 w Niemczech - zakończyły się ich sukcesem.

Zwycięzca "polskiej" ścieżki barażowej trafi do mundialowej grupy F, gdzie jego rywalami będą Holandia, Japonia i Tunezja.

W mistrzostwach świata po raz pierwszy wystąpi 48 drużyn. Turniej w USA, Meksyku i Kanadzie odbędzie się w dniach 11 czerwca - 19 lipca.