Już dziś o godzinie 16:00 oczy polskich kibiców zwrócone będą na lodowisko w Mediolanie, gdzie Władimir Semirunnij stanie do walki o medal zimowych igrzysk olimpijskich w biegu na 10 000 metrów. Historia tego sportowca to nie tylko opowieść o sportowej determinacji, ale także o odwadze i wyborze wartości w obliczu trudnych czasów.
- Władimir Semirunnij, były reprezentant Rosji, dziś powalczy dla Polski o medal olimpijski.
- Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę zdecydował się opuścić ojczyznę i rozpocząć nowe życie w Polsce.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Władimir Semirunnij jeszcze kilka lat temu reprezentował Rosję, zdobywając brązowy medal mistrzostw świata juniorów w Innsbrucku w 2022 roku. Jednak po wybuchu wojny na Ukrainie i wykluczeniu rosyjskich sportowców z międzynarodowych zawodów, młody panczenista stanął przed trudnym wyborem.
Nie chcąc, by polityka zniszczyła jego sportową karierę, zdecydował się na emigrację do Polski. W realizacji tego planu pomógł mu m.in. dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, Konrad Niedźwiedzki.
Po przyjeździe do Polski Semirunnij zamieszkał w Tomaszowie Mazowieckim i dołączył do klubu Pilica. Szybko stał się jednym z filarów polskiej reprezentacji. W 2025 roku zdobył srebrny medal na 10 000 m i brązowy na 5 000 m podczas mistrzostw świata w norweskim Hamar.
Z kolei w styczniu 2026 roku triumfował na 5 000 m oraz wywalczył drugie miejsce na 1 500 m podczas mistrzostw Europy w Tomaszowie Mazowieckim.
6 grudnia 2025 roku w holenderskim Heerenveen Semirunnij poprawił własny rekord Polski w biegu na 10 000 m, osiągając czas 12:28,05. To trzeci wynik w historii tej konkurencji. Do rekordu świata, należącego do Włocha Davide Ghiotto (12:25,69), zabrakło zaledwie kilku sekund.
Władimir Semirunnij cieszy się dużym wsparciem ze strony polskich działaczy sportowych. To wyjątkowa osoba, z wyjątkową historią. Uciekał przed wojną do Polski, wybrał swoje wartości i chce to skwitować medalem. Głęboko mu kibicuję, bo to byłoby bardzo symboliczne dla całego świata - podkreśla wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś.
Również Konrad Niedźwiedzki, dyrektor sportowy PZŁS, nie kryje optymizmu przed startem swojego podopiecznego. Władimir dobrze się czuje, jest w dobrej dyspozycji, pokazuje to na co dzień na treningach. Mentalnie też wszystko dobrze wygląda - ocenia.
Do tej pory podczas zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech Polacy wywalczyli jeden medal - srebro na skoczni normalnej zdobył Kacper Tomasiak. Blisko podium był także panczenista Damian Żurek, który zajął czwarte miejsce w biegu na 1 000 m. Teraz oczy kibiców zwrócone są na Władimira Semirunnija, który ma szansę powiększyć dorobek medalowy biało-czerwonych.
Bieg na 10 000 m z udziałem Władimira Semirunnija rozpocznie się dziś o godzinie 16:00.