Ogromny skandal w Norwegii. Piłkarze SK Brann najpierw poszli na imprezę, a następnie przenieśli się na stadion klubu, gdzie zorganizowali orgię. Policja sprawdza, czy jedna z kobiet nie była napastowana seksualnie.

REKLAMA

Jak informuje "The Sun", do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu. Grupa 12 zawodników norweskiego klubu SK Brann najpierw poszła na kolację zakrapianą alkoholem, a potem w obecności kilku kobiet udała się na stadion. W szatniach piłkarze wraz z towarzyszkami uprawiali seks, następnie nago biegali po boisku. Wszystko zarejestrowały stadionowe kamery.

Po imprezie jedna z kobiet zgłosiła, że była napastowana seksualnie. Sprawą zajmuje się policja - przesłuchała już podejrzanego zawodnika. Ten jednak nie przyznał się do winy.

"Obrzydliwy incydent"

W sprawę zaangażowały się także władze klubu. Trener zespołu Erik Horneland podkreślił, że był to "obrzydliwy incydent". Podkreślił przy tym, że nie była to pierwsza impreza na stadionie.

Jestem niesamowicie rozczarowany, że niektórzy nie szanują zasad klubowych i to, czego od nich oczekujemy - powiedział. Przed nami lata pracy, aby naprawić to, co się stało. Jesteśmy dużym klubem, z którego ludzie powinni być dumni. Dziś prawdopodobnie nikt nam nie ufa - dodał.

Z kolei dyrektor SK Brann Vibeke Johannesen powiedział, że klub pomoże w dochodzeniu. To, co się stało jest niedopuszczalne - podkreślił.

"Wstyd SK"

Przeciwko skandalicznemu zachowaniu zaprotestowali także kibice Brann podczas niedzielnego meczu. Przez pierwsze 19 minut i 8 sekund spotkania najgłośniejsi fani milczeli.

Ten gest był powiązany z założeniem Eliteserien (najwyższa piłkarska klasa rozgrywkowa w Norwegii - przyp. red.) w 1908 roku. Rozwiesili także transparenty z napisami: "Wstyd SK" i "Okazuj szacunek dla klubu". W ciszy świętowali również zdobycie pierwszego gola przez Brann.

W spotkaniu nie zagrało dwóch podstawowych zawodników klubu - bramkarz Mikkel Andersen i pomocnik Kristoffer Barmen. Nie potwierdzono, czy byli na imprezie, ale piłkarze skarżyli się na wyczerpanie psychiczne podczas skandalu.

Barmen przyszedł do mnie i powiedział, że nie chce być w składzie na ten mecz. Był zmęczony psychicznie. Z kolei Andersen miał ciężki okres i nie był psychicznie zdolny do gry - mówił później trener Erik Horneland.