Piłkarze Lecha Poznań wieczorem powalczą o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Po wyjazdowym, bezbramkowym remisie zagrają u siebie z norweskim Bodo/Glimt. I być może w końcu uda się pokonać w dwumeczu rywala po noworocznej przerwie. Polskim klubom ta sztuka w europejskich pucharach nie udała się od ponad… 30 lat.

REKLAMA

Puchar Zdobywców Pucharów to rozgrywki, które przeszły do historii futbolu, ale bywają z sentymentem wspominane przez kibiców. To właśnie w nich polski zespół po raz ostatni pokonał rywala w dwumeczu po zimowej przerwie w rozgrywkach. W marcu 1991 roku Legia Warszawa sensacyjnie wyrzuciła z rozgrywek Sampdorię Genua, w której występowały wtedy takie gwizdy jak Gianluca Vialli czy Roberto Mancini. U siebie Legia wygrała 1:0 (gol Dariusza Czykiera) a w Genui remis 2:2 pomógł wywalczyć młodziutki Wojciech Kowalczyk - autor obu bramek. Od tego czasu wiosenne epizody naszych drużyn w europejskich rozgrywkach kończyły się porażkami.

Fetor na Legii

Jednym z takich wspomnień jest choćby ćwierćfinał Ligi Mistrzów, w którym Legia grała z Panathinaikosem Ateny. Sezon 1995/96 był dla Legii wspaniały. Drużyna zbudowana z czołowych polskich piłkarzy w grupie wyprzedziła Blackburn Rovers i Rosenborga Trondheim. W marcu do Warszawy przyjechał mistrz Grecji. Boisko skute lodem. Oczywiście bez ogrzewanej murawy, bo nikt wtedy w Polsce o czymś takim nie słyszał. Sytuację próbowali poprawić żołnierze z łopatami. Próbowano dmuchaw z ciepłym powietrzem. Wykorzystano także mocznik i sól. Mecz się odbył, ale takiej murawy nie widziano chyba nigdy wcześniej i nigdy później. Boisko śmierdziało i niezbyt nadawało się do gry. Legia nie mogła wykorzystać atutu własnego boiska i zremisowała 0:0. W Atenach Panathinaikos wygrał 3:0, a dwa gole strzelił Krzysztof Warzycha. Kolejne "wiosenne mecze" w europejskich pucharach graliśmy już w XXI wieku.

Wielka Wisła i zaskakująca Dyskobolia

Początek XXI wieku to w naszej piłce era Wisły Kraków. Największy sukces w Europie drużyny prowadzonej przez Henryka Kasperczaka to 1/8 finału Pucharu UEFA w sezonie 2002/2003 i dwumecz z rzymskim Lazio. I była to wspaniała rywalizacja, bo jak inaczej opisać wyjazdowy remis 3:3? Wisła przegrywała 0:1, i 1:2 by po dwóch rzutach karnych Macieja Żurawskiego wyjść na prowadzenie 3:2. Wynik ustalił Enrico Chiesa. W rewanżu Biała Gwiazda przegrała 1:2.

Rok później do wiosny w Pucharze UEFA dotrwała Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski. Był to wtedy czołowy polski zespół z plejadą ważnych zawodników. W drodze do dwumeczu z Girondins Bordeaux Dyskobolia wyeliminowała m.in. Manchester City (wspaniały gol z wolnego Sebastiana Mili). Z rywalem z Francji już nie poszło. U siebie porażka 0:1. Na wyjeździe 1:4 i na otarcie łez gol Tomasza Wieszczyckiego w ostatniej minucie.

Lech wchodzi na salony

Później nastały gorsze lata, kiedy to wiosna dla naszych klubów w europejskich rozgrywkach była całkowicie nieosiągalna. Serię przełamał Lech Poznań w sezonie 2008/2009. To była ostatnia edycja Pucharu UEFA z 5-zespołowymi grupami (grano każdy z każdym po jednym meczu). "Kolejorz" wyprzedził w tabeli AS Nancy oraz Feyenoord i awansował do 1/16. W nagrodę do Poznania przyjechało Udinese. Remis 2:2 przyjęto z satysfakcją. Szczególnie, że Lech w końcówce odrobił dwubramkową stratę (gole Rengifo i Arboledy). W rewanżu długo utrzymywał się wynik 1:1, ale w doliczonym czasie klub z Wielkopolski dobił Di Natale.

Dwa lata później Lechici powtórzyli swój wyczyn, ale już w Lidze Europy. W grupie wyprzedzili wtedy wielki Juventus Turyn. W lutym 2011 roku zmierzyli się z portugalską Bragą. W Poznaniu zwycięstwo dla gol Artjomsa Rudnevsa. Rewanż to już jednak porażka 0:2.

Jedyny taki przypadek w XXI wieku

Zupełnie wyjątkowy był sezon 2011/2012, bo awans z grup wywalczyły i Legia Warszawa i Wisła Kraków. Legii poszło odrobinę łatwiej, a Wisła po pokonaniu w ostatnim meczu 2:1 holenderskiego Twente Enschede czekała na wieści z meczu Fulham z Odense. Duńczycy wyszarpali remis 2:2 w ostatniej minucie i tak "Biała Gwiazda" prześlizgnęła się do fazy pucharowej. W lutym 2012 roku na kilka miesięcy przed polsko-ukraińskim Euro do Warszawy przyjechał Sporting Lizbona. Sukces nie był bardzo daleko. U siebie Legioniści zremisowali 2:2 a na wyjeździe przegrali 0:1. Wisła zmierzyła siż z belgijskim Standardem Liege i tu także niewiele brakowało. Po 1:1 w Krakowie w Belgii padł bezbramkowy remis premiujący ekipę Standardu.

Legia dwa raz z Ajaxem

Ostatnie pojedynki naszych klubów na wiosnę to europejska rywalizacja Legii z Ajaxem Amsterdam, ale dojście dwukrotnej rywalizacji wyglądało za każdym razem inaczej. W sezonie 2014/2015 Legia wyszła z grupy Ligi Europy (rywalami byli: Lokeren, Metallist Charków i Trabzonspor). Legioniści przegrali wyraźnie. W Amsterdamie 0:1 i w Warszawie 0:3. Dużo mówiło się wtedy o odejściu Miroslava Radovicia do Chin. Serb nie zagrał w tamtym dwumeczu. Trudno oczekiwać, by odmienił losy rywalizacji, ale był wtedy w Warszawie gwiazdą. W sezonie 2016/2017 Legia trafiła do 1/16 Ligi Europy po tym jak zajęła 3. miejsce w grupie Ligi Mistrzów. Jesienią toczyła pasjonujące boje z Realem Madryt, Borussią Dortmund i Sportingiem Lizbona (wszystko to już z Radoviciem, który w międzyczasie wrócił do zespołu). Wiosną znów trzeba było mierzyć się Ajaxem. Legia zremisowała u siebie 0:0 a na wyjeździe przegrała 0:1. Tym razem zastanawiano się co by się wydarzyło gdyby zimą z zespołu nie odeszli bramkostrzelni Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović. Nie udało się ich zastąpić i te ofensywne braki były widoczne.

Lechowi się uda?

Teraz Lech przywiózł z północy Norwegii całkiem niezłe 0:0. W rewanżu można pokusić się o przejście Bodo/Glimt i awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Trener John van den Brom liczy w wieczornym meczu na wsparcie kibiców. Zimą w Lechu nie było kadrowej rewolucji. Klub zachował swoich liderów. Trudno będzie mówić o ewentualnym zwycięstwie o wielkim sukcesie polskiego futbolu, ale ponad 30-letnią serię przegranych dwumeczów można by już zakończyć.