W środę przeciwnicy odstrzału dzików zebrali się pod stołecznym ratuszem, żeby zaprotestować przeciwko strzelaniu do tych zwierząt. Apelowali m.in. o wstrzymanie decyzji pozwalającej na odstrzał dzików, powołanie rady ekspertów a także wprowadzenie alternatywnych metod zarządzania obecnością dzików.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronie głównej RMF24.pl.
Protestujący mieli ze sobą transparenty z hasłami: "Dzik jest dobry, ratusz zły, wstyd mordować, tak jak wy", "Trzaskowski dosyć tej beztroski", a także skandują hasła: "Stop rzezi dzików", "Dzik jest dziki, myśliwy jest zły" i "Warszawa to nie rzeźnia".
Podczas przemówień przypomnieli, że rocznie w Warszawie zabijanych jest 500 dzików. Wytykali też ratuszowi, że dyrektorem warszawskich Lasów Miejskich jest członek Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego. Zaapelowali o jego odsunięcie.
Mariusz Kaczmarczyk z inicjatywy Nie Trzaskać Dzików i Warszawskiego Ruchu Antyłowieckiego przekazał, że proponowano ratuszowi powołanie niezależnego zespołu ekspertów, który doradzałby, jak rozwiązywać problemy z dziką zwierzyną bezkrwawo. Propozycje te zostały zignorowane. Prezydent Warszawy odniósł się do nich negatywnie - dodał.
Zaznaczył też, że miasto powinno zadbać o zabezpieczenie śmieci, do których przychodzą z lasu dziki. Protestujący zachęcali, aby nie zgłaszać obecności dzików, gdyż zostaną one wtedy zastrzelone.
Strzelanie do dzików pod dyktando myśliwych jest totalną drogą na skróty, a od prezydenta europejskiej stolicy oczekujemy czegoś więcej niż takich łopatologicznych rozwiązań - zaznaczył Piotr Cykowski z Akcji Demokracji.
Dodał, że jako ludzie musimy się nauczyć żyć z przyrodą nie za pomocą strzelby.
Lek. wet. Dorota Sumińska przekazała z kolei, że są badania pokazujące, iż odstrzał dzików powoduje wzrost populacji. Powoduje też degenerację gatunku, gdyż proszą się już lochy jednoroczne, i to trzy razy w roku. Gdyby do nich nie strzelano, populacja byłaby stała - dodała.
Dzień wcześniej prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podkreślił, że przez cały czas miasto rozmawia na ten temat z ekspertami. Natomiast dzisiaj mamy problem bezpieczeństwa związany z namnażającą się populacją dzików. Jeśli dziki wchodzą na place zabaw, to nie mamy wyboru - dodał.
Jeżeli mi ktoś powie, żeby nie strzelać do dzików, to ja jeszcze raz powiem - nie mam wyboru. Nie ma innej możliwości zadbania o bezpieczeństwo warszawiaków - podkreślił.
Zaznaczył też, że miasto będzie lepiej zabezpieczało altany śmietnikowe. Od lat prowadzi też akcje edukacyjne, by nie dokarmiać dzików. Podkreślił, że problemem jest liczba dzików. Kilka lat temu było ich kilkaset, a teraz jest kilka tysięcy. Jeżeli jakikolwiek ekspert będzie nam w stanie podpowiedzieć bardzo konkretne działania, które są w stanie zredukować populację dzików z kilku tysięcy do mniejszej liczby, to na pewno w takie głosy się wsłuchamy - przekazał Trzaskowski.
Według danych leśników w Warszawie jest 3 tys. dzików. W tym roku było w mieście ponad 120 niebezpiecznych zdarzeń związanych z dzikami.
Warszawa wchodzi w skład obszarów objętych ograniczeniami afrykańskiego pomoru świń i w związku z tym nie ma możliwości odłowu i wywiezienia zwierząt, tak jak było to możliwe w stolicy przed pojawieniem się ASF.
Szerokim echem odbiło się kilka sytuacji, gdzie lochy z warchlakami były uśmiercane na oczach mieszkańców, w tym dzieci. Tak było m.in. na Bemowie czy w Wielkanoc na Mokotowie. Lasy Miejskie przeprosiły za takie zdarzenia, a prezydent Warszawy zapewnił, że wydał już stosowne decyzje, by uśmiercanie dzików nie odbywało się na oczach mieszkańców.
Od początku roku do marca odstrzelono 75 dzików. Przez cały 2025 r. - 464. Dyrektor Lasów Miejskich Warszawa Karol Podgórski przekazał, że w 2025 r. najwięcej dzików zredukowano w dzielnicach Wawer i Białołęka - odpowiednio 177 i 162 osobniki.