Po niemal 16 latach od zaginięcia Iwony Wieczorek śledztwo znów budzi emocje. Według najnowszych informacji prokuratura zniosła środki zapobiegawcze wobec Pawła P. - jedynej osoby, która usłyszała dotąd zarzuty w tej głośnej sprawie. Pełnomocnik mężczyzny mówi wprost: "Dla nas od początku to była dęta sprawa".
Ostatnio w śledztwie dotyczącym Iwony Wieczorek pojawiły się nowe ustalenia, o czym poinformowała prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.
Naczelnik małopolskiego wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej prok. Eryk Stasielak doprecyzował, że są nowe dowody, które badają śledczy.
Paweł P., bliski znajomy zaginionej Gdańszczanki, w 2022 roku usłyszał zarzuty dotyczące utrudniania postępowania karnego. Chodziło m.in. o usuwanie śladów, zacieranie dowodów oraz przekazywanie nieprawdziwych informacji w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Wówczas politycy mówili o "przełomie", który miał przybliżyć odpowiedź na pytanie, co stało się z 19-latką.
Tymczasem dziś, cztery lata później, prokuratura wycofuje się z kluczowych restrykcji wobec mężczyzny.
Jak potwierdził Onet, Paweł P. nie jest już objęty policyjnym dozorem ani zakazem opuszczania kraju. Decyzja zapadła pod koniec 2025 roku.
Zostały one zdjęte pod koniec zeszłego roku. Dostałem stosowną informację pisemną i potwierdzenie z prokuratury w poczcie styczniowej - przekazał adwokat Pawła P., mecenas Krzysztof Woliński.
Oznacza to, że mężczyzna - choć formalnie wciąż ma status podejrzanego - może odpowiadać z wolnej stopy. W sprawie wciąż nie ma aktu oskarżenia.
Pełnomocnik Pawła P. nie kryje sceptycyzmu wobec sensu stawianych jego klientowi zarzutów. Jak podkreśla, w jego ocenie śledztwo od początku szło w wątpliwym kierunku.
Dla nas od początku to była "dęta sprawa" - mówi mec. Krzysztof Woliński.
Prawnik zaznacza jednak, że zniesienie środków zapobiegawczych nie musi automatycznie oznaczać wycofania się prokuratury z zarzutów. Nie chce też wyciągać pochopnych wniosków i stwierdzać, że prokuratura rezygnuje z tej sprawy. Przełomu jednak nie widzi.
W 2022 roku, gdy Pawłowi P. przedstawiono zarzuty, ówczesny wiceminister sprawiedliwości Michał Woś mówił publicznie o "wielkim przełomie" w śledztwie. Zapowiedzi te rozbudziły nadzieje opinii publicznej i rodziny zaginionej. Dziś śledczy nadal nie przedstawili nawet aktu oskarżenia.
Zdaniem adwokata działania prokuratury mogły mieć zupełnie inny cel.
Wydaje mi się, że ta cała sprawa była próbą zbudowania odpowiedzi w zasadniczej sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Być może była to próba wykorzystania pewnych psychologicznych aspektów człowieka, który jest w stanie pewnego rodzaju zawieszenia. I uzyskania przypadkowej pomocy, która pozwoliłaby rozwiązać zagadkę tego zaginięcia - ocenia mec. Woliński w rozmowie z Onetem.
Los Iwony Wieczorek, która zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 roku, wracając z sopockiego klubu, pozostaje jedną z największych niewyjaśnionych zagadek kryminalnych w Polsce.
Decyzja o zdjęciu środków zapobiegawczych wobec jedynego podejrzanego rodzi kolejne pytania: czy śledztwo utknęło w martwym punkcie, czy też prokuratura szykuje nowy ruch w sprawie?