"Miasto, które było budowane na wzór amerykański. Nasza Ameryka, polska Kalifornia, polski Klondike" – tak o Gdyni sprzed stu lat opowiada RMF FM dr Marcin Szerle, kierownik Ośrodka Badań nad Gdynią z Muzeum Miasta Gdyni. Dziś trudno wyobrazić sobie polskie wybrzeże bez tego miasta, które stało się symbolem aspiracji, odwagi i nowoczesności II Rzeczypospolitej. 10 lutego 1926 roku Gdynia uzyskała prawa miejskie.

REKLAMA

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Na początku XX wieku Gdynia była niewielką, nadmorską miejscowością, która dopiero zaczynała przyciągać letników i turystów.

Gdynia rozwijała się jako letnisko, rzeczywiście wyróżniała się na tle tych okolicznych miejscowości. One obecnie są jej dzielnicami - opowiada dr Szerle. W czasach zaborów to właśnie tu poszukiwano śladów polskości, a wyjazdy nad Bałtyk miały także wymiar patriotyczny. Wraz z odzyskaniem niepodległości przez Polskę, wzrosła świadomość, jak ważny jest dostęp do morza. Wybór miejsca na budowę portu nie był przypadkowy.

Przede wszystkim przeważyły ukształtowanie terenu, odpowiednia głębokość zatoki, bliskość linii kolejowej. (...) Tutaj doszukiwano się śladów polskości, tu starano się poprzez przewodniki, które powstawały, te wyjazdy też zakorzenić polskość, a równocześnie wzrastała świadomość społeczna przed pierwszą wojną światową tego, że ten Bałtyk jest nasz, zawsze był i być powinien. Dlatego już w pierwszą wojnę światową, a tym bardziej w tą Polskę niepodległą, Polska wkroczyła z trochę inną świadomością, że ten kierunek północny jest ważny i Gdynia właśnie wskazana przez eksperta niezależnego jako to miejsce, które jest optymalne do rozwoju portu, stała się też naszą wizytówką - tłumaczy historyk.

Wszystko sprzyjało temu, żeby Gdynia została wybrana jako to właściwe miejsce pod budowę portu wojennego w pierwszej kolejności, ale stosunkowo szybko, bo już w połowie lat 20. wiedziano, że to musi być duży port handlowy.

Miasto Wielkiego Skoku

Rozwój Gdyni był prawdziwym fenomenem. W 1921 roku mieszkało tu zaledwie 1300 osób, a już w 1939 roku liczba ta wzrosła do 127 tysięcy.

To jest niewyobrażalny przeskok. Nie mamy danych z początku 1926 roku, ale pod koniec było około 12 tysięcy. Ta dynamika była bardzo widoczna. Gdynia była jedynym miastem w Polsce z przewagą mężczyzn ze względu na stacjonujące wojsko, na robotników budowlanych, na przenoszone urzędy, ale również najmłodszą wiekiem swoich mieszkańców - zauważa dr Szerle.

Gdynia przyciągała ludzi z całej Polski. To jest właśnie wyjątkowe, że stosunkowo szybko poszła fama o budowie portu, pierwszego polskiego portu i w zubożonej Polsce po pierwszej wojnie światowej był to impuls do tego, aby przyjeżdżać tu. (...) To były tysiące ludzi rocznie, którzy przyjeżdżali później już dziesiątki tysięcy chcących odmienić swój los, chcących współtworzyć też to nasze miasto portowe - tłumaczy dr Marcin Szerle, kierownik Ośrodka Badań nad Gdynią.

"Nowoczesne, ale trudne"

Gdynia była najdroższym miastem w połowie lat 30., najdroższym miastem w Polsce. Była miastem, w którym wszystko budowano od początku, więc zyskała na przykład instalacje sanitarne, wodociągowe, również elektryczność szybciej niż część miast historycznych. Jak mówi dr Szerle Gdynia była placem budowy. Charakterystyczne dla tego czasu była rywalizacja między miastem a portem o tereny.

Mimo trudnych warunków, Gdynia była miejscem niezwykle atrakcyjnym.

Gdynia była trudnym miejscem do życia, ale równocześnie jednym z najpiękniejszych w ówczesnej Polsce - dodaje historyk.

Urbanistyczny Eksperyment i Serce Miasta

Jedną z cech wyróżniających Gdynię była jej nowoczesna, eksperymentalna urbanistyka. Miasto nie miało typowego, historycznego centrum.

Gdynia takiego centrum, które byłoby jednoznaczne, nie wykształciła, nie miała starego miasta. Poddana była eksperymentom urbanistycznym. Chciano zbudować forum morskie, między innymi otworzyć bardziej to śródmieście na morze, ale właśnie ta rywalizacja z portem o tereny utrudniła to bardzo - mówi dr Marcin Szerle.

Dziś oś miasta wyznaczają ulica 10 Lutego, skwer Kościuszki i Molo Południowe.

Można powiedzieć, że ulica 10 Lutego i jej przedłużenie, skwer Kościuszki i Molo Południowe są tą osią, która jest dla mnie jako mieszkańca, ale i historyka najpiękniejsza i najbardziej godna uwagi z tego względu, że to jest ta oś prowadząca ku morzu właśnie. W Gdyni do tego morza jest bardzo blisko i miasto, szczególnie Śródmieście, jest na nie otwarte. To czuć już od momentu opuszczenia dworca chociażby, że ta morskość przenika się z tkanką miasta - podsumowuje dr Marcin Szerle, kierownik Ośrodka Badań nad Gdynią z Muzeum Miasta Gdyni.

Obchody jubileuszu nadania Gdyni praw miejskich trwają przez cały 2026 rok. Pełny program jest na stronie http://100.gdynia.pl.