Po pytaniach od RMF FM spółka Gdańskie Autobusy i Tramwaje podjęła decyzję o usunięciu z frontów pojazdów specjalnych banerów wyrażających solidarność z Ukrainą. W weekend zostały zamontowane w całej flocie miejskiego przewoźnika, zastępując umieszczane wcześniej na lusterkach, wyeksploatowane już polskie i ukraińskie flagi. W praktyce jednak utrudniały bezpieczne prowadzenie pojazdów.

REKLAMA

O interwencję w tej sprawie poprosili nas dziś o poranku kierowcy i motorniczowie tramwajów z Gdańska. Jak relacjonowali, w weekend, w pojazdach całej floty GAiT - miejskiej spółki, największego przewoźnika w Gdańsku - pojawiły się specjalne banery, przypominające szaliki.

Umieszczono je w środku pojazdów, na zewnętrznej części panelów sterujących, tuż przed przednimi szybami. Okazało się jednak, że banery odbijają się w przedniej szybie pojazdu na tyle intensywnie, że utrudniają swobodne prowadzenie i skupienie się na drodze.

"Zdjęcia tego nie oddają, ale tak nie da się bezpiecznie jeździć" - przyznała nam jedna z proszących o interwencję osób. "Proszę sobie wyobrazić, że na podszybiu w samochodzie coś leży i odbija się w szybie. Tak można chwilę jechać, ale nie przez cały czas. To jest proszenie się o niebezpieczne sytuacje" - zauważa inna z osób.

Niespełna dwie godziny po zadaniu pytań w tej sprawie reporter RMF FM usłyszał, że rozpoczął się demontaż banerów. W niedalekiej przyszłości mają one wrócić, ale zostaną zamontowane w innych częściach pojazdów, po konsultacjach z kierującymi.

Ludzki błąd. Niedopatrzenie, za które możemy tylko przeprosić i poprawić. I to natychmiast - przyznaje w rozmowie z RMF FM Anna Dobrowolska, rzecznik spółki Gdańskie Autobusy i Tramwaje.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

O niefortunnych banerach z Anną Dobrowolską, rzecznik GAiT, rozmawiał Kuba Kaługa.

Jak tłumaczy rozwiązanie było wcześniej testowane, ale problem odbijania się w szybie solidarnościowych banerów, wyszedł dopiero teraz. Pracownicy GAiT - w nieoficjalnych rozmowach - twierdzą, że problem był sygnalizowany już jakiś czas temu. W odpowiedzi mieli jednak usłyszeć, że to decyzja polityczna, a banery mają być widoczne z przodu pojazdów.

"Wątek dotyczący odbijania się w szybie nie zaistniał. Kwestia była czy się podoba, czy się nie podoba. To było przedmiotem dyskusji. Kwestia odbijania się w szybie absolutnie nie zaistniała. Gdyby zaistniała, to na pewno ten baner by się tam nie pojawił. Bezpieczeństwo jest kluczową kwestią" - mówi RMF FM Dobrowolska.

Jak tłumaczy, umieszczenie banerów wewnątrz pojazdów było inicjatywą Związków Zawodowych. Miała one zastąpić eksponowane na lusterkach pojazdów flagi polskie i ukraińskie.