"To nas nie dotyczyło. Wielu dorosłych nie wie, co robić, gdy pojawiają się problemy związane z mediami społecznościowymi" - mówi dziennikarzowi RMF FM mama jednego z uczniów. Coraz więcej ekspertów, nauczycieli i rodziców alarmuje o rosnącym problemie nadmiernego korzystania z telefonów i mediów społecznościowych przez młodzież. "Myślę, że bardzo łatwo jest się uzależnić, dlatego że tam jest bardzo atrakcyjny świat, którego wszyscy poszukujemy" - komentuje Elżbieta Czapiewska, psychoterapeutka uzależnień z Trójmiasta.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.
W Szkole Podstawowej nr 8 w Sopocie uczniowie zostawiają telefony w depozycie na początku dnia i odbierają je dopiero po lekcjach. Na pewno więcej rozmawiają ze sobą na przerwach, spędzają ten czas razem - podkreśla wicedyrektor Karol Czyż.
Jak dodaje, szkoła powinna być miejscem budowania relacji, a nie wpatrywania się w ekran. Przedstawiamy Wasze opinie po zeszłotygodniowym cyklu "Twoje zdanie" w Radiu RMF24, w którym odpowiadaliśmy na pytanie: Czy dzieci poniżej 15. roku życia są gotowe na media społecznościowe i jak szkoła powinna podchodzić do telefonów?
Myślę, że bardzo łatwo jest się uzależnić, dlatego że tam jest bardzo atrakcyjny świat, którego wszyscy poszukujemy - podkreśla Elżbieta Czapiewska, psychoterapeutka uzależnień z Trójmiasta, która na co dzień pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzinami zmagającymi się z problemem nadużywania ekranów.
Świat online kusi nie tylko rozrywką, ale przede wszystkim poczuciem przynależności. To właśnie potrzeba bycia częścią grupy sprawia, że młodzi ludzie tak często sięgają po telefon.
Jak być w grupie, nie będąc w grupie na WhatsAppie, na Facebooku i na Instagramie? Gdziekolwiek - pyta retorycznie Czapiewska. Strach przed wykluczeniem, znany jako FoMO (Fear of Missing Out), jest dla wielu nastolatków wyjątkowo dotkliwy. Uczucie, że coś ich omija, staje się motorem napędowym do nieustannego sprawdzania powiadomień i obecności w sieci.
Rodzice przyznają, że czują się zagubieni wobec nowych wyzwań. To nas nie dotyczyło. Wielu dorosłych nie wie, co robić, gdy pojawiają się problemy związane z mediami społecznościowymi - mówi mama jednego z uczniów. Nasze dzieci dorastają w świecie, którego my nie znaliśmy w młodości - dodaje. Internet nie jest nawet dla niektórych dorosłych, a co dopiero dla dzieci - stwierdza ojciec innego ucznia.
Rodzice wskazują na brak kontroli nad tym, co dzieci oglądają i jakie wyzwania czy niebezpieczne wirale mogą je spotkać w sieci. Jednocześnie pojawia się obawa przed wykluczeniem społecznym.
To jest ciężka sytuacja, bo tu z jednej strony chcielibyśmy ograniczyć im to, a inaczej one będą wykluczone ze swojej grupy - zauważa mama trójki dzieci.
Zakaz oczywiście - nie, dlatego, że to jest narzędzie, którym my się posługujemy. Dorośli, dzieci i młodzież. I to będzie nam towarzyszyć, to się już nie odwróci - zaznacza Czapiewska. Kluczowe staje się więc nie tyle odcięcie dziecka od technologii, co wypracowanie zdrowych nawyków i modelowanie właściwych postaw przez dorosłych. To właśnie rodzice powinni pokazywać, jak korzystać z mediów w sposób odpowiedzialny, a jednocześnie oferować dzieciom atrakcyjne alternatywy w świecie offline.
Ekspertka radzi, by w rozmowach z młodzieżą kierować się przede wszystkim miłością, troską i akceptacją. Ważne jest, by okazać zainteresowanie tym, co dziecko robi w sieci, jakie potrzeby zaspokaja poprzez korzystanie z telefonu.
Zainteresowanie, zaciekawienie rodzica się tym, co tam jest takiego interesującego, co tam jest takiego ciekawego, co dziecko poprzez to używanie ma, jakie potrzeby sobie zaspokaja. To myślę sobie, jest najważniejszy kierunek - podkreśla psychoterapeutka.
Jak rozpoznać, że dziecko spędza zbyt dużo czasu w telefonie i może to być niebezpieczne? Warto zwrócić uwagę na takie objawy, jak spadek nastroju, rezygnacja z dotychczasowych pasji, wycofanie społeczne, niechęć do aktywności fizycznej, apatia czy utrata rodzinnych rytuałów.
Utrata rytuałów, takich rodzinnych, które często mamy, na przykład wspólne posiłki, a nagle się okazuje, że dziecko cały czas jakoś unika tego i z tym talerzem biegnie do siebie do pokoju. To wszystko są sygnały, które należy bacznie obserwować, i reagować, rozmawiać - tłumaczy Czapiewska.
Coraz częściej to sami nastolatkowie zauważają, że spędzają zbyt dużo czasu w telefonie, ale nie wiedzą, jak sobie z tym poradzić. To już pierwszy krok do zmiany.
Każdy ma prawo sobie nie radzić z różnymi rzeczami, i to jest być może moment, żeby udać się po pomoc. Choćby wizyta u szkolnego terapeuty czy psychologa już może być taką wizytą, która jakoś coś pokaże - radzi ekspertka. Warto także korzystać z aplikacji ograniczających dostęp do wybranych funkcji telefonu oraz pracować nad zmianą codziennych nawyków.
Debata na temat wprowadzenia zakazu korzystania z mediów społecznościowych do 15. roku życia oraz zakazu używania telefonów w szkołach nabiera tempa. Zdaniem specjalistów to dobry kierunek.
Dziwię się szkołom, które jeszcze tego zakazu nie mają, dlatego, że szkoła jest miejscem, gdzie dzieci mają być w relacji - mówi Czapiewska. Z jej obserwacji wynika, że w szkołach, gdzie obowiązuje zakaz używania telefonów, dzieci są bardziej aktywne, rozmawiają ze sobą, bawią się, nawiązują żywe relacje. W placówkach, gdzie telefony są dozwolone, uczniowie spędzają przerwy w milczeniu, wpatrzeni w ekrany.
Choć trudno o precyzyjne dane, eksperci nie mają wątpliwości, że problem uzależnienia od telefonu wśród młodzieży jest ogromny.
Nie zawaham się powiedzieć, że jest to bardzo duża skala. Tak po prostu. Za duża - podsumowuje psychoterapeutka.
W Szkole Podstawowej nr 8 w Sopocie od roku obowiązuje system, w którym uczniowie zostawiają telefony w depozycie na początku dnia i odbierają je dopiero po lekcjach. Wicedyrektor Karol Czyż podkreśla, że wprowadzenie tego rozwiązania było możliwe dzięki współpracy z rodzicami.
Wprowadzenie zakazu korzystania z telefonów komórkowych w sopockiej podstawówce nie było prostą decyzją.
Jak podkreśla wicedyrektor Karol Czyż, kluczową rolę odegrali tu rodzice, którzy wspólnie z nauczycielami opracowali odpowiedni regulamin.
To był szereg działań i też duże podziękowania należą się rodzicom, ponieważ to rodzice wspólnie z nami byli pomysłodawcami tego zakazu. Bardzo zaangażowali się w to, żeby stworzyć odpowiedni regulamin - mówi Czyż.
System jest prosty: przy wejściu do klasy na początek dnia uczniowie zostawiają telefony w depozycie i odbierają je dopiero po zakończeniu zajęć. Po roku funkcjonowania tego rozwiązania widać wyraźne zmiany w zachowaniu uczniów.
Na pewno dzieci więcej rozmawiają ze sobą na przerwach i spędzają ten czas razem. Gdyby telefony były dozwolone, większość uczniów siedziałaby wpatrzona w ekrany - podkreśla Karol Czyż. Pewnie nauczyciele na dyżurach mieliby troszkę większy spokój, ale to nie o to chodzi. My jesteśmy od tego, żeby też kształtować to młode pokolenie i pokazywać im, co jest ważne. Aspekt socjalny jest bardzo istotny, żeby przebywać razem, żeby potrafić rozmawiać, co często teraz stanowi duży problem - zauważa nauczyciel.
Wicedyrektor zwraca uwagę na szerszy kontekst problemu, podkreślając, że nadmierne korzystanie z telefonów wpływa nie tylko na relacje społeczne, ale także na zdrowie fizyczne i psychiczne dzieci.
I w przenośni i dosłownie. Patrzenie tylko w jeden punkt ogranicza pole widzenia, a to też przekłada się potem na problemy ze wzrokiem. W sporcie przekłada się też na gorsze decyzje, gorsze widzenie, na przykład w piłce nożnej czy w innych wszystkich grach zespołowych - mówi Karol Czyż odpowiadając na pytanie czy telefony ograniczają horyzonty.
Można robić masę innych rzeczy. Poza szkołą nie spotkamy się w tak licznej grupie, bo nieczęsto to wychodzi. W szkole możemy pogadać, pograć w ping-ponga - opowiada jedna z uczennic.
Inni podkreślają, że im później zaczyna się korzystać z telefonu, tym lepiej.
Właśnie uzależnia. Myślę, że młodsze dzieci mają też z tym problem, że od szóstego roku życia już zaczynają grać i korzystać z tego telefonu. To jest złe, po prostu - dodaje kolejny rozmówca.
Nie brakuje jednak głosów, które wskazują na trudności związane z egzekwowaniem zakazu. Uczniowie przyznają, że niektórzy próbują obchodzić przepisy, przynosząc drugi telefon lub ukrywając urządzenie.
Jak chcą używać tego telefonu, to powiedzą, że go nie mają, a później się schowają gdzieś po kącie i tak to będą go używać - relacjonuje jedna z uczennic. Wielu młodych ludzi zwraca uwagę na problem uzależnienia od smartfonów i mediów społecznościowych.
Dziś trudno nam oderwać się od social mediów, bo boimy się, że ominie nas coś ważnego. Gdyby jednak do piętnastego roku życia były zakazane dla wszystkich, nikt nie czułby, że coś traci - mówi jeden z uczniów.
Inni wskazują na zagrożenia związane z hejtem w internecie i presją rówieśniczą. Jakby takie młode dziecko zaczęło coś wstawiać na przykład na Instagramie i by się spotkało z hejtem, to by mogło się załamać, odizolować od relacji międzyludzkich - ostrzega jedna z uczennic.
Według raportu "Nastolatki. Raport z ogólnopolskiego badania uczniów i rodziców - raport badawczy. NASK - Państwowy Instytut Badawczy", co czwarta młoda osoba spędza w mediach społecznościowych od dwóch do czterech godzin dziennie, a blisko jedna trzecia deklaruje korzystanie z nich ponad cztery godziny dziennie. Całkowity brak aktywności w mediach społecznościowych deklaruje zaledwie 2 proc. młodych ludzi.
Norweski raport Ministerstwa Oświaty i Uniwersytetu w Trondheim potwierdza, że po roku obowiązywania ograniczeń w korzystaniu z telefonów w szkołach, odnotowano mniej przemocy i konfliktów oraz spokojniejszą atmosferę.
Eksperci i nauczyciele podkreślają, że kluczowa jest postawa dorosłych - zarówno w domu, jak i w szkole. To oni powinni wyznaczać granice, modelować zdrowe nawyki i rozmawiać z dziećmi o ich cyfrowych doświadczeniach.
My jako dorośli musimy tego pilnować, bo w ten świat wirtualny jest bardzo łatwo wejść, a bardzo ciężko podejrzewam, wyjść z niego. Wejść łatwo, wyjść trudno - podsumowuje Karol Czyż.