Karetki na Pomorzu nie nadążają z interwencjami. Jak informuje dziennikarz RMF FM Stanisław Pawłowski, liczba zgłoszeń rośnie lawinowo, a powodem jest gołoledź.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Jak podaje dziennikarz RMF FM, w dyspozytorni medycznej w Gdańsku na realizację czeka kilkadziesiąt zgłoszeń. Równolegle, w Słupsku jest kilka kolejnych w kolejce.
Nawarstwienie wynika z lawinowo rosnących zgłoszeń związanych z urazami rąk, nóg, złamań, skręceń i stłuczeń. Powodem jest oczywiście gołoledź, która utrudnia pracę ratowników w całym województwie pomorskim.
W związku z niekorzystną aurą, karetki jadą dłużej do zgłoszeń - to przez lód na drogach - ale także stoją dłużej przed szpitalami. Oddziały ratunkowe są przepełnione.
Kolejka osób, które czekają na ratowników powstała mimo tego, że do zdarzeń dysponowana jest również Państwowa i Ochotnicza Straż Pożarna.
Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego reaguje tam, gdzie karetki utknęły na śliskich drogach, kierując służby do ich odśnieżania i posypywania.
Do działań włączono także dodatkowe zespoły ratownicze ze stowarzyszeń współpracujących z pogotowiem, a w najbliższym czasie planowane jest uruchomienie kolejnych karetek, gotowość zadeklarowały już m.in. Gdynia i Kościerzyna.
Polski Czerwony Krzyż wystawi dodatkowy pojazd z ratownikami, który ma odciążyć karetki.
Służby apelują, by jeśli to możliwe, pozostać dziś w domach i zachować szczególną ostrożność.