Burzę w sieci wywołało nagranie, na którym kierowca BMW chwalił się jazdą po autostradzie A4 z prędkością przekraczającą 300 km/h. Decyzją prokuratury auto zostało zabezpieczone jako dowód w sprawie. Prowadzone jest postępowanie w kierunku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

REKLAMA

W ubiegły weekend w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, którego autor zarejestrował jazdę autostradą A4. Na filmiku prędkościomierz wskazywał ponad 300 km/h. Napis sugerował, że pojazd poruszał się z prędkością 320 km/h. Autor nagrania zarejestrował również swoją twarz.

St. asp. Lucjan Pokorski z chorzowskiej policji przekazał, że jako pierwsza sprawą zajęła Komenda Stołeczna Policji, bo to ona została oznaczona pod filmikiem na jednej z platform społecznościowych. Po wstępnych ustaleniach sprawę przekazano na Śląsk, bo okazało się, że to na tym terenie nagrano filmik.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Chorzowie Sabina Kuśmierska poinformowała, że wszczęte w tej sprawie śledztwo będzie prowadzone pod kątem art. 174 par. 1 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Decyzją prokuratury samochód został zabezpieczony jako dowód w sprawie.

Należy go przebadać, poddać oględzinom. Było to w końcu narzędzie potencjalnego przestępstwa - wskazała Kuśmierska.

Policjanci dotarli już do właściciela pojazdu oraz pasażera, który nagrywał niebezpieczną jazdę. Na razie tylko ten drugi został przesłuchany w charakterze świadka.

"Policja, pod nadzorem prokuratury, realizuje dalsze czynności procesowe, których celem jest pełne wyjaśnienie okoliczności tego zajścia oraz jednoznaczne ustalenie osoby kierującej pojazdem" - zapewnia chorzowska komenda w komunikacie.