Śląsko-dąbrowska „Solidarność” interweniuje u akcjonariuszy Stellantisa ws. planów zwolnień w fabryce w Tychach. W marcu zakład produkujący samochody ma przejść z trybu trzyzmianowego na dwuzmianowy. Według związkowców w wyniku tego ruchu pracę może stracić kilka tysięcy osób w regionie.
- W fabryce Stellantisa w Tychach planowana jest likwidacja trzeciej zmiany, co oznacza utratę pracy przez 740 osób.
- Związkowcy krytykują warunki programu dobrowolnych odejść i ostrzegają przed wpływem likwidacji trzeciej zmiany na inne firmy współpracujące z fabryką.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
W marcu w fabryce Stellantisa w Tychach ma zostać zlikwidowana trzecia zmiana. Z informacji związków zawodowych wynika, że w związku z tym pracę w zakładzie straci 740 osób, z czego 140 to pracownicy zatrudnieni na czas nieokreślony, 300 z umowami na czas określony, a kolejnych 300 to pracownicy agencyjni. 14 stycznia w spółce rozpoczęły się negocjacje dotyczące programu dobrowolnych odejść.
"Z ogromnym rozczarowaniem przyjmujemy fakt, że propozycje pracodawcy dotyczące warunków objęcia pracowników programem dobrowolnych odejść są znacząco gorsze niż rozwiązania stosowane w analogicznych programach realizowanych w innych zakładach Stellantis w przeszłości, zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich" - napisał do akcjonariuszy koncernu szef śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Dominik Kolorz.
"Takie podejście stoi w sprzeczności z zasadą równego traktowania pracowników w ramach jednego koncernu" - dodał. Jego zdaniem likwidacja trzeciej zmiany może wpłynąć na zatrudnienie także w innych podmiotach. Tyski zakład współpracuje z 58 firmami, które są uzależnione od skali jego produkcji.
"Likwidacja trzeciej zmiany nieuchronnie doprowadzi do redukcji zatrudnienia również w tych przedsiębiorstwach. W efekcie mówimy już nie o około 740 miejscach pracy zagrożonych bezpośrednio w fabryce, lecz o kilku tysiącach miejsc pracy w całym regionie" - zauważył Kolorz. "Skutki tej decyzji wykraczają więc daleko poza mury zakładu i stanowią realne zagrożenie dla stabilności społeczno-ekonomicznej Tychów i okolicznych miejscowości" - ostrzegł.
Śląsko-dąbrowska "Solidarność" podała, że wystąpienie zostało przesłane największym akcjonariuszom Stellantisa. To holding Exor N.V. należący do włoskiej rodziny Agnelli, Établissements Peugeot Frères, podmiot kontrolowany przez spadkobierców rodziny Peugeot, spółkę Bpifrance Participations SA należącą do publicznego banku inwestycyjnego Bpifrance oraz fundusz inwestycyjny BlackRock.
"Dziś odbyło się spotkanie robocze poświęcone przeciwdziałaniu skutkom planowanych zwolnień w fabryce Fiata w Tychach" - poinformował w mediach społecznościowych prezydent miasta Maciej Gramatyka. "Pracownicy objęci tym procesem mogą liczyć na nasze wsparcie oraz działania zmierzające do stworzenia dla nich nowych możliwości zatrudnienia" - dodał
Przedstawiciele Stellantisa nie podają liczb związanych z procesem restrukturyzacji w tyskim zakładzie. Tłumaczą ją sytuacją na europejskim rynku motoryzacyjnym i ostrożnymi decyzjami zakupowymi klientów.
Koncern wskazuje, że negocjacje ze związkami dotyczą m.in. kształtu programu dobrowolnych odejść. Potwierdza też, że zakładana jest możliwość starania się o pracę przez odchodzących z Tychów pracowników w pozostałych polskich zakładach Stellantis.
W fabryce Stellantis w Tychach, gdzie niegdyś powstawały m.in. Fiaty 126p, Panda czy 500, obecnie wytwarzane są Alfa Romeo Junior, Fiat 600 oraz Jeep Avenger.
Oprócz zakładu w Tychach, do Stellantis należy także fabryka pojazdów dostawczych Stellantis Gliwice, która rozpoczęła seryjną produkcję wiosną 2022 r. i obecnie pracuje na dwie zmiany.
Grupa Stellantis to jeden z największych producentów samochodów na świecie.