Z powodu braku lekarzy specjalistów z końcem października Oddział Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Wojewódzkiego Zespołu Lecznictwa Psychiatrycznego w Olsztynie może zostać zamknięty. To oznacza, że dzieci z województw warmińsko-mazurskiego oraz podlaskiego pozostaną bez całodobowej opieki psychiatrycznej. Na poniedziałek zaplanowano rozmowy o przyszłości oddziału.

REKLAMA

O problemie Oddziału Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Wojewódzkiego Zespołu Lecznictwa Psychiatrycznego w Olsztynie poinformowała nas jego rezydentka lekarz Aleksandra Harań-Połoniewicz.

Tak naprawdę w naszym regionie, w województwie warmińsko-mazurskim, ale też i w województwie podlaskim nie ma alternatywy. Nie ma innego oddziału całodobowego. Dla naszych pacjentów będzie oznaczało to tyle, że możliwość uzyskania natychmiastowej pomocy będzie bardzo ograniczona. Być może będą musieli być przetransportowani w odległe miejsca, kilkaset kilometrów od domu. A w przyszłości? Nie wiem, sama boje się, co czeka nasze dzieci i młodzież - mówi lek. Aleksandra Harań-Połoniewicz.

Obecnie na oddziale są 32 miejsca, ale praktycznie cały czas są zapełnione. Zdarzają się też sytuacje, że jest 10-15 osób więcej. Dzieci muszą spać na dostawkach, gdzieś na korytarzach. To pokazuje, że pomoc jest potrzebna.

Dlaczego oddział ma problem z lekarzami specjalistami? Z powodu m.in. złych warunków pracy dwie lekarki złożyły wypowiedzenia, ale jak nieoficjalnie dowiedział się nasz dziennikarz w dalszym ciągu są chętne do rozmowy i ewentualnego powrotu do pracy.

Na oddziale z początkiem listopada zostaną dwie rezydentki, które same nie mogą przejąć wszystkich obowiązków i będą musiały dokończyć rezydenturę w innym miejscu. W poniedziałek mają odbyć się rozmowy dotyczące przyszłości funkcjonowania oddziału.

Zapotrzebowanie na taki oddział jest ogromne. Mamy bardzo dużo prób samobójczych. My po prostu musimy tym dzieciom pomóc. Nastolatkowie, którzy z mediów społecznościowych już dowiedzieli się o całej sytuacji są załamani. Mówią, że tak nie powinno być i nawet chcą tworzyć własne petycje - mówi rezydentka.

Wszędzie mówi się o problemach psychiatrii dziecięcej, podkreśla, że trzeba coś z tym robić, ale widać, że to tylko takie gadanie. Kolejne oddziały są zamykane. To są dzieci, które bardzo potrzebują pomocy i to nie kilkaset kilometrów od domu, ale w pobliżu. To jest dramat - komentuje plany zamknięcia oddziału mama jednego z pacjentów.

Do tematu wrócimy.