Zatrzymano 42-latka, który dzisiaj rano wtargnął na teren zakładu przy ulicy Nowy Józefów w Łodzi i oddał strzały do jednego z pracowników. Policjanci przez niemal dziesięć godzin prowadzili z nim negocjacje.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.

Napastnik przed godz. 17 został zatrzymany przez policję. Przewieziono go do miejskiego komisariatu. W trakcie zatrzymania nie był agresywny. Jego broń została zabezpieczona przez policjantów - informuje Agnieszka Wyderka, dziennikarka RMF FM.

Policjanci przez niemal 10 godzin negocjowali z 42-latkiem, który ukrywał się na terenie zakładu. Negocjatorzy pomogli ustalić miejsce przebywania mężczyzny. Gdy zbliżył się do policjantów, wtedy kontrterroryści go przejęli.

W czwartek mężczyzna zostanie przewieziony do prokuratury. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Paweł Jasiak przekazał, że mężczyźnie zostanie przedstawiony zarzut usiłowania zabójstwa.

Napastnikiem jest były pracownik fabryki. Miał pracować w niej przez 14 lat do grudnia 2024 r. Nie są jeszcze znane motywy jego działania.

Strzały w fabryce w Łodzi

Do zdarzenia w zakładach Gillette w Łodzi doszło w środę ok. godz. 7. Na teren fabryki dostał się były pracownik firmy i oddał strzały do - jak poinformowała Polska Agencja Prasowa - swojego byłego przełożonego. Następnie uciekł. Nikt nie został ranny. Ewakuowano ok. 400 pracowników fabryki.

Mężczyzna nie miał pozwolenia na broń. Nie był wcześniej karany.

Akcja trwała długo, była bardzo trudna, ale miała za zadanie doprowadzić do bezpiecznego zatrzymania mężczyzny. Wymagała zaangażowania wielu policjantów, w tym oddziałów kontrterrorystów z Łodzi, Poznania i Warszawy oraz negocjatorów - poinformowała rzeczniczka prasowa komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi kom. Edyta Machnik podczas briefingu prasowego przed fabryką.