Pod hasłem "Buk mi świadkiem!" w sieci trwa zbiórka podpisów pod petycją wzywającą do pozostawienia na Plantach pnia buka czerwonolistnego. Drzewo powaliła wichura, która w czwartek przeszła nad Krakowem

REKLAMA

Pozostawianie martwego drewna to drugie życie drzewa. Pozostawienie kłody buka na Plantach będzie ukłonem w stronę historii, miejskiej przyrody i ekologicznych wyzwań teraźniejszości - przekonują w petycji skierowanej do Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków działacze Miejskiej Partyzantki Ogrodniczej, która zainicjowała zbiórkę podpisów.

Podkreślają, że drzewo przewrócone nie musi być usuwane, a ustabilizowane w pozycji horyzontalnej nie stanowi dla nikogo zagrożenia, więc pień wspaniałego buka może być zostawiony w roli "świadka historii".

Dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Piotr Kempf powiedział RMF24, że prowadzono już rozmowy z wojewódzkim konserwatorem zabytków i z przyrodnikami. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sam pień bez bryły korzeniowej, w której znajdował się grzyb pasożytniczy, pozostał na Plantach. Jeśli konserwator przychyli się do tego stanowiska, to po odcięciu gałęzi będzie to możliwe - powiedział Kempf.

Pierwotnie ZZM chciał dać drzewu "drugie życie" w inny sposób, robiąc z pnia deski, które posłużyłyby do wykonania miejskich mebli. Ale skoro mieszkańcy tak emocjonalnie podeszli do tej sprawy, nie mamy nic przeciwko, żeby pień pozostał na Plantach - podkreślił Kempf.

Buk czerwonolistny rosnący w tzw. Ogrodzie Wawel, między ulicami Franciszkańską a Podzamcze, miał około stu lat, piękną, rozłożystą koronę, 27 metrów wysokości i ponad 4 m w obwodzie. Powaliła go nie tylko wichura, ale też choroba. W jego korzeniach bytował wachlarzowiec olbrzymi - grzyb pasożytniczy, który osłabia korzenie boczne. Przez to drzewo staje się mniej stabilne. Pracownicy zajmujący się pielęgnacją zieleni na Plantach od dwóch lat starali się ratować drzewo. Wymieniali jego podłoże, a w okresie suszy dodatkowo je nawadniali. Nie przyniosło to rezultatów. Dzieła zniszczenia dopełnił wiatr.

Ponieważ Planty pozostają pod opieką konserwatora zabytków wymagana jest jego opinia m.in. w sprawie sadzenia nowych drzew.