Zaledwie 15 lat miał kierowca Mitsubishi, który nie zatrzymał się do policyjnej kontroli w Białymstoku. Mundurowi ruszyli za nim w pościg ulicami miasta. Ucierpiał policyjny radiowóz, w którego uderzył nastolatek, chcąc zepchnąć auto z drogi. Sprawą zajmie się sąd rodzinny.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Do całego zajścia doszło w nocy z piątku na sobotę. Uwagę białostockich policjantów zwrócił kierowca samochodu osobowego marki Mitsubishi, który nie zatrzymał się do kontroli.
Jak relacjonuje policja, zignorował sygnały i zaczął uciekać. Policyjny pościg zakończył się sukcesem - nastoletni kierowca został zatrzymany.
Policja podkreśla, że kierowca wielokrotnie łamał przepisy ruchu drogowego, stwarzając bezpośrednie niebezpieczeństwo. "Jechał pod prąd, wykonywał niebezpieczne manewry i nie stosował się do sygnalizacji świetlnej. W pewnym momencie próbował zepchnąć oznakowany radiowóz z drogi, uderzając w niego" - wylicza białostocka policja.
Nocny rajd ulicami miasta 15-latek zakończył na rondzie. Wtedy też policjanci ustalili, że uciekinierem jest nieletni mieszkaniec Białegostoku. Okazało się też, że nie jechał sam. Towarzyszyło mu dwóch 16-letnich pasażerów, którzy byli pod wpływem alkoholu.
Nastolatek, który kierował Mitsubishi, był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem środków odurzających. Jak informuje policja, auto należało do mamy nastolatka, która przekonywała mundurowych, że syn zabrał samochód z podjazdu posesji bez jej wiedzy i zgody.
Sprawą zajmie się sąd rodzinny, obecnie 15-latek trafił pod opiekę rodziny.