Nietypowa sytuacja w Bielsku Podlaskim (Podlaskie). 40-letnia kobieta, która nigdy nie posiadała prawa jazdy, przyjechała na egzamin państwowy... własnym samochodem. Sprawa wyszła na jaw po kolizji na parkingu przed szkołą podstawową.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Policja z Bielska Podlaskiego poinformowała o zdarzeniu, które zaskoczyło nawet doświadczonych funkcjonariuszy.
40-latka, która nigdy nie miała uprawnień do kierowania pojazdami, pojawiła się na egzaminie na prawo jazdy, prowadząc własny samochód. Jej niecodzienne zachowanie wyszło na jaw po niezdanym egzaminie.
Do policji zgłosił się bowiem mieszkaniec Bielska Podlaskiego, którego auto zostało zarysowane na parkingu przed znajdującą się w pobliżu szkołą podstawową.
Funkcjonariusze szybko ustalili, że sprawczynią kolizji była kobieta, która zaparkowała tuż obok. Po sprawdzeniu w policyjnych bazach okazało się, że 40-latka nie ma i nigdy nie miała prawa jazdy.
Kobieta nie kryła zaskoczenia, gdy została zatrzymana przez policję. W rozmowie z funkcjonariuszami przyznała, że przyjechała do ośrodka WORD na egzamin na prawo jazdy. Niestety, nie udało jej się go zaliczyć.
Tłumaczyła, że była bardzo zdenerwowana tym niepowodzeniem oraz rozkojarzona. Wyjeżdżając z parkingu, nieumyślnie zarysowała stojące obok auto, a następnie, przestraszona, odjechała z miejsca zdarzenia.
Dodatkowo, jak ustaliła policja, nie była to pierwsza próba zdobycia uprawnień przez 40-latkę. Kobieta tłumaczyła, że "samochód kupiła sobie z nadzieją, że kiedyś zda egzamin".
Za kierowanie pojazdem bez uprawnień kobieta odpowie przed sądem. Za spowodowanie kolizji została już ukarana mandatem w wysokości 1020 złotych.
Na jej konto wpynęło też 10 punktów karnych.