Dwutygodniowe zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie wywołało wyraźną reakcję rynków: rosną giełdy, spadają ceny surowców, a dolar traci na wartości. "Zarządzający funduszami tylko trzymali palec nad guzikiem 'kupuj'" - mówi w rozmowie z Bogdanem Zalewskim w Radiu RMF24 Piotr Kuczyński, ekonomista, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion. Ekspert studzi jednak optymizm i podkreśla: sytuacja pozostaje bardzo niepewna.
- Po jeszcze więcej aktualnych informacji z Polski i świata zapraszamy na RMF24.pl.
Po ogłoszeniu dwutygodniowego rozejmu na Bliskim Wschodzie rynki finansowe zareagowały zdecydowanie pozytywnie. Główne indeksy warszawskiej giełdy - WIG i WIG20 - wzrosły o kilka procent, a ceny ropy wyraźnie spadły.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Jak podkreśla Piotr Kuczyński, taka reakcja nie jest zaskoczeniem. Reakcje rynków są bardzo entuzjastyczne. Zarządzający funduszami tylko trzymali palec nad guzikiem ‘kupuj’, licząc na zakończenie konfliktu - tłumaczy ekonomista.
Ekspert zaznacza jednak, że spadki cen surowców należy traktować z dużą ostrożnością.
Widzimy spadek cen ropy, ale to wciąż około 40 dolarów więcej niż przed wojną. To pokazuje skalę wcześniejszego wzrostu - dodaje.
Zdaniem Kuczyńskiego obecne uspokojenie może być tylko chwilowe. Dwutygodniowe zawieszenie broni nie daje gwarancji trwałego zakończenia konfliktu.
Wcale nie jestem pewien, czy to zawieszenie broni utrzyma się dwa tygodnie - ocenia ekspert. Dodatkowo sytuację komplikuje chaos informacyjny i sprzeczne doniesienia dotyczące warunków porozumienia. Na wojnie pierwszą ofiarą jest prawda. Dlatego do wielu informacji trzeba podchodzić z dużą ostrożnością - podkreśla Kuczyński.
Po okresie niepewności dolar chwilowo odzyskał status "bezpiecznej przystani". Teraz jednak - wraz z poprawą nastrojów - zaczyna się osłabiać.
Kiedy pojawia się ulga i inwestorzy wracają do akcji czy surowców, dolar traci swoją funkcję bezpiecznego schronienia i się osłabia - wyjaśnia ekonomista.
Ekspert odniósł się również do pojawiających się opinii o możliwym osłabieniu dominacji dolara w globalnym systemie finansowym. To możliwe, ale to będzie proces długotrwały. Dolar nadal stanowi ponad 50 proc. rezerw walutowych świata - zaznacza. Jednocześnie wskazuje na rosnącą rolę Chin.
Dziesięć lat temu udział dolara wynosił około 70 proc. - ten trend się zmienia. Chiny działają długofalowo, krok po kroku - dodaje.
Niepewność geopolityczna przekłada się także na politykę monetarną. Zdaniem Kuczyńskiego Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na szybkie ruchy.
Stopy procentowe ani drgną. W tej sytuacji RPP jest sparaliżowana i będzie czekać na rozwój wydarzeń - ocenia.
Choć chwilowe uspokojenie sytuacji przyniosło ulgę inwestorom, eksperci podkreślają, że fundamenty niepewności pozostają.
Psychologia na rynkach jest kluczowa. Wystarczył jeden sygnał, by uruchomić falę optymizmu - mówi Kuczyński.
Najbliższe dni pokażą, czy obecne odbicie okaże się trwałe, czy jedynie krótkim oddechem przed kolejną falą napięć.