Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu, na konferencję szefów parlamentów państw Unii Europejskiej w Kopenhadze pojedzie samochodem, pokonując ponad 1000 kilometrów. Powodem tej nietypowej decyzji jest jego długoletnia fobia przed lataniem. Delegacja i obsługa marszałka wybiorą samolot, jednak sam Czarzasty postawił na podróż lądową, co znacząco wydłuży czas jego podróży.

REKLAMA

  • Włodzimierz Czarzasty nie korzysta z samolotów z powodu fobii przed lataniem.
  • Marszałek Sejmu na konferencję w Kopenhadze pojedzie samochodem, pokonując ponad 1000 km.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W dniach 3-5 maja w Kopenhadze odbędzie się prestiżowa Konferencja Przewodniczących Parlamentów Unii Europejskiej. Wśród zaproszonych gości znalazł się marszałek polskiego Sejmu, Włodzimierz Czarzasty. Zamiast jednak wybrać szybki i wygodny lot samolotem, polityk zdecydował się na podróż samochodem. Trasa z Warszawy do stolicy Danii liczy ponad 1000 kilometrów i zajmie około 13 godzin jazdy.

Czarzasty skorzysta z pomocy swojego kierowcy. W tym samym czasie reszta delegacji oraz obsługa marszałka polecą do Kopenhagi samolotem. Nietypowa decyzja wzbudziła spore zainteresowanie opinii publicznej.

Fobia, która zmienia plany

Włodzimierz Czarzasty nie ukrywa, że od lat zmaga się z aerofobią, czyli lękiem przed lataniem - przypomina WP. Polityk otwarcie przyznaje, że nie korzysta z samolotów od końca lat 80. "Każdy jest człowiekiem. Ja mam fobię latania. Nie znam ludzi nieułomnych, a ja mam taką ułomność. Walczę z tym dzień i noc, tak jak prezydent Andrzej Duda, uczę się, ale nie zawsze mi wychodzi" - mówił marszałek w jednym z wywiadów.

Czarzasty wspomina, że jego ostatni lot miał miejsce w 1988 roku, podczas studenckiej wyprawy do Włoch. Wówczas próbował przezwyciężyć strach alkoholem, jednak - jak sam przyznaje - nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. "Raz, to był jakiś 1988 r., studenckie przedsięwzięcie, leciałem do Bari przez Kraków i Rzym. Wypiłem w samolocie ze dwa litry wódki. Wylądowałem w Bari i tam w autobusie do miejscowości Montescaglioso, pamiętam jak dziś, wypiłem jeszcze ze dwa kieliszki koniaku" - wspominał w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Czarzasty.

Od tamtej pory marszałek unika podróży lotniczych, nawet jeśli wiąże się to z koniecznością wielogodzinnych przejazdów samochodem.

Konsekwencje nietypowej decyzji

Ze względu na długą podróż oraz inne obowiązki, marszałek Sejmu nie zdąży na rozpoczęcie konferencji w Kopenhadze. Jego nieobecność na inauguracji wydarzenia może być zauważalna, jednak Czarzasty podkreśla, że w Prezydium Sejmu są osoby doskonale przygotowane do reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej. Wspomina o Szymonie Hołowni, którego określa mianem specjalisty od spraw zagranicznych.