Choć Jarosław Kaczyński wzywa do jedności w Prawie i Sprawiedliwości, w partii daleko od spokoju. Były prezes TVP opublikował pozornie wzywający do jedności tekst, w którym sformułował długą listę zarzutów wobec Mateusza Morawieckiego - łącznie z organizacją konkurencyjnego wobec prezesa spotkania opłatkowego. Jacek Kurski twierdził, że były premier może być szantażowany przez politycznych wrogów PiS-u i dlatego powinien zostać otoczony "ochroną" kolegów z partii. Zasugerował też, że otoczenie byłego premiera i Andrzeja Dudy planowało stworzenie "obrotowej partii" w razie porażki Karola Nawrockiego. "Plan nie wypalił, bo Jarosław Kaczyński po raz kolejny wygrał" - podkreślił.

REKLAMA

  • Jacek Kurski przedstawił listę zarzutów wobec Mateusza Morawieckiego.
  • Zdaniem Kurskiego Morawiecki nie jest lojalny wobec PiS i prezesa partii.
  • Morawiecki ma działać na własną korzyść.
  • Kurski zarzuca Morawieckiemu brak wsparcia dla "represjonowanych kolegów"
  • Morawiecki ma ponosić odpowiedzialność za odpływ wyborców.
  • Kurski zarzuca byłemu premierowi współpracę z "wrogimi mediami" i KO.
  • Kurski podejrzewa, że Morawiecki ulega naciskom, a może nawet szantażowi, którego celem jest rozbicie prawicy.
  • Frakcja Morawieckiego jest oburzona wpisem.
  • W PiS odbędą się dziś dwa spotkania opłatkowe - Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego.
  • Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl.

Kryzys jedności: PiS pod ostrzałem i wewnętrzną presją

Ostatnie tygodnie to dla Prawa i Sprawiedliwości czas szczególnej próby. Partia, która przez lata była symbolem zwartego obozu politycznego, dziś musi mierzyć się nie tylko z ofensywą rządzącej Koalicji 13 grudnia, ale także z własnymi problemami. "Jesteśmy celem operacji zniszczenia i zadania nam śmierci cywilnej przez Koalicję 13 grudnia" - grzmi w emocjonalnym apelu do partyjnych szeregów Jacek Kurski. To nie tylko retoryka, ale realna obawa przed marginalizacją.

Kurski wskazuje, że PiS znalazł się w sytuacji, w której "potrzebna jest konsolidacja wokół autorytetu, lojalność i solidarność w obronie Polski i obozu patriotycznego". Jednak, jak podkreśla, nie wszyscy w obozie Zjednoczonej Prawicy wydają się podzielać tę wizję.

Morawiecki na kursie kolizyjnym

W centrum uwagi znalazł się były premier Mateusz Morawiecki. Były prezes rozpoczyna długą listę zarzutów od tego, że były premier udzielił wywiadu Grzegorzowi Sroczyńskiemu w gazecie.pl i ogłosił się w nim przyszłym premierem, a także dopuścił możliwość współpracy z Koalicją Obywatelską w razie rosyjskiego ataku na Polskę. "Zapowiedział zaniechanie rozliczenia winnych bezprawia, represji wobec opozycji i łamania konstytucji oraz odciął się od niektórych naszych kolegów będących obiektem nagonki Koalicji 13 Grudnia" - twierdzi Kurski.

Pokreślił też, że "do Agory na Czerską po prostu się nie chodzi", wskazując swoje negatywne nastawienie do "Gazety Wyborczej".

To nie wszystko. Były prezes TVP wypomniał też Morawieckiemu odmowę udziału w kluczowych posiedzeniach władz PiS dotyczącym sporu w partii i promowanie się w mediach społecznościowych jako przyszły premier. "PMM ewidentnie realizuje jakiś plan. Zachowuje się przy tym tak, jakby się czegoś strasznie bał. A strach jest złym doradcą" - czytamy w analizie.

Spory o przywództwo i przyszłość partii

Wewnętrzne napięcia w PiS to nie tylko kwestia osobistych ambicji. To także spór o kierunek, w jakim powinna podążać partia. Krytykując Morawieckiego Kurski zarzuca mu działanie wbrew "strategii partii, która zaatakowana unika triumfalizmu, walczy o przeżycie, wspiera represjonowanych kolegów i w mozole buduje alternatywę dla Polaków". Stwierdził też, że decyzje byłego premiera w sprawach polityki klimatycznej czy relacji z Unią Europejską nie miały formalnej zgody partii.

Jego zdaniem obecna zniżka w sondażach PiS to efekt odejścia od "odwiecznego zwycięskiego paradygmatu prezesa Jarosława Kaczyńskiego, że na prawo od PiS nie ma realnej konkurencji politycznej". Dziś, jak wskazuje "na prawo od nas jest dziś ponad 20 proc. wyborców w dużej części wygonionych tam z obozu Zjednoczonej Prawicy osobistymi decyzjami albo ustępstwami premiera Mateusza Morawieckiego".

Lojalność, zdrada i lobbing

Kolejnym punktem zapalnym stały się publiczne deklaracje posłów, którzy otwarcie popierają Morawieckiego jako przyszłego lidera prawicy. "Ireneusz Zyska umieścił premiera Morawieckiego jako lidera prawicy (w domyśle prezesa PiS) oraz kandydata na premiera w portfolio swego lobbingu obok tysięcy niemieckich wiatraków, na rzecz których z zaciekłością (i wbrew stanowisku PiS) lobbował, żeby się tylko znalazły pod oknami polskich domostw" - twierdzi Kurski.

Takie działania są jego zdaniem nie tylko przedwczesne, ale i szkodliwe. "Wszyscy oni powinni przyjąć, że premiera będziemy mieli gdy wyraźnie wygramy wybory i uzyskamy jako prawica większość. A premierem będzie wtedy ten, kogo wskażą statutowe władze Prawa i Sprawiedliwości z prezesem Jarosławem Kaczyńskim na czele a nie jeden czy drugi lobbysta" - zaznacza.

Wrogowie i stare urazy

Zdaniem byłego prezesa TVP Morawiecki zgubił instynkt moralny udzielając wywiadu nieprzychylnym mediom.

W tle pojawiają się też oskarżenia o nielojalność wobec Zbigniewa Ziobry, który - jak podkreśla- "jest jednym z celów ataku koalicji 13 grudnia, na którym ciąży perspektywa zarzutów w innych sprawach prowadzonych w ramach ponurej groteski serialu rozliczeń".

Obawy o rozbicie partii. "Niedorzeczne ruchy" po zwycięstwie Nawrockiego

W PiS coraz głośniej mówi się o możliwych scenariuszach rozbicia partii i kooptacji części działaczy do nowego, "proeuropejskiego PiS-light". "Wiem, że w obozie koalicji 13 grudnia na poważnie rozważa się tę historycznie sprawdzoną koncepcję kooptacji, dającą nadzieję na utrzymanie władzy i wzajemny immunitet" - pisze Kurski.

"W planie rozbicia PiS bezcenni mogą okazać się rozpoznawalni społecznie kolaboranci, którzy udając walkę z Tuskiem, ale ‘innymi metodami’ odetną się od złego, starego, wręcz stetryczałego PiSu złodziei i ruskich onuc, ‘zorganizowanej grupy przestępczej’ Kaczyńskiego, Ziobry, Błaszczaka, Czarnka, Sasina i innych" - zaznacza.

Jego zdaniem obawy o taką przyszłość nie są bezzasadne o czym świadczy "niedorzeczne ruchy i wystąpienia" po zwycięstwie Karola Nawrockiego. Kurski zarzuca Andrzejowi Dudzie, że rozpoczął kampanię na rzecz wymiany przywództwa w Prawie i Sprawiedliwości, a wtórował mu Marcin Mastalerek.

"Było to tak absurdalne, że musiały się tu kryć czyjeś zawiedzione plany i nadzieje" - czytamy w analizie, która sugeruje, że były plany powstania alternatywnej partii, mającej na celu przejęcie kontroli nad prawicą w razie niepowodzenia obecnego kierownictwa.

"Celem miała być nowa, obrotowa partia władzy złożona z otoczenia byłego prezydenta, wpływowej grupy z okolic Konfederacji oraz środowiska Zjednoczonej Prawicy, którego lider premier Morawiecki sam widział się jako kandydat na prezydenta. Plan nie wypalił, bo Jarosław Kaczyński po raz kolejny wygrał" - zaznaczył.

NBP, złoto i bezpieczeństwo państwa

Wśród licznych zarzutów pojawia się także wątek próby przewrotu w Narodowym Banku Polskim. "Były prezydent i były premier nie mogą nie zdawać sobie sprawy z sensu (nakreślonej przez Klausa Bachmana) operacji, w jakiej uczestniczą ich protegowani" - stwierdził. Brak reakcji ze strony byłego premiera i prezydenta na działania ich protegowanych w tej sprawie budzi zdaniem Kurskiego dodatkowe obawy o przyszłość partii i państwa.

Przyszłość PiS: Młode pokolenie i walka o przetrwanie

"Irracjonalne, nielojalne wobec prezesa zachowania Mateusza Morawieckiego, przybierane przezeń ostatnio miny i pozy, wydawane sprzeczne komunikaty świadczą o tym, że człowiek ten musiał znaleźć się pod wielkim naciskiem i działa w warunkach osobistego strachu. Strach jest bardzo złym doradcą" - ocenia Kurski i sugeruje, że Morawiecki powinien zostać otoczony przez partię ochroną. "Jeśli jest on czymś szantażowany (...), to jego obowiązkiem jest stanięcie w prawdzie i powiedzenie tego albo publicznie albo swojemu politycznemu zwierzchnikowi" - zaznaczył.

Jego zdaniem "nadchodzi jeszcze cięższy czas dla prawicy, czas walki o wszystko", ale w partii nie brakuje wiary w przyszłość. "W szeregach PiS jest wielu polityków młodego pokolenia, gotowych stawić czoła wyzwaniu chwili (...). To wśród nich zapewne znajduje się przyszły premier obozu patriotycznego" - zaznacza.

Jednak, jak podkreśla, warunkiem przetrwania jest jedność i podporządkowanie się "interesowi obozu patriotycznego".

Frakcja Morawieckiego oburzona

Wpis Jacka Kurskiego odbił się szerokim echem. Internauci zarzucają Jackowi Kurskiemu, że nie może mówić o polityce, skoro sam startując z drugiego miejsca do Parlamentu Europejskiego, do niego się nie dostał. Posłanka PiS Anita Czerwińska z kolei pyta: "Jacku, poza tym, że strasznie długie, po co to?".

O komentarze polityków PiS pytał też reporter RMF FM Kacper Wróblewski. Obóz Mateusza Morawieckiego jest wpisem oburzony. Nie ma co jednak ukrywać, że w przeszłości relacje Kurskiego i Morawieckiego nie były najlepsze. Niektórzy politycy PiS-u nieoficjalnie sugerują nawet, że Jarosław Kaczyński mógł nawet dać pozwolenie na taki wpis. Oficjalnie jednak w Kanale Tak! Na YouTube stwierdził, że wpis Kurskiego - w świetle ostatniej rozmowy prezesa z Morawieckim - jest "wydarzeniem niefortunnym".

Morawiecki odpowiada

Na wpis Jacka Kurskiego Mateusz Morawiecki odpowiedział w rozmowie z Telewizją Republika. Nie wiem, czy na pewno musimy zajmować się zawodnikiem, który z drugiego miejsca osiągnął szósty wynik i próbuje nas pouczać, w jaki sposób pozyskiwać wyborców - zaznaczył.

Stwierdził, że w swoim wpisie Kurski manipuluje, ponieważ pominął fakt, że Morawiecki mówił o możliwej współpracy z KO tylko w szczególnych warunkach. Przypomniał też, że Kurski zdradził PiS. Myślę, że taki człowiek naprawdę powinien czasami potrafić ugryźć się w język - dodał.

Dwie wigilie w PiS

Kurski we swoim wpisie zauważył też, że Mateusz Morawiecki organizuje wigilię konkurencyjną wobec spotkania opłatkowego Jarosława Kaczyńskiego. Spotkanie na Nowogrodzkiej odbędzie dziś wieczorem o 19:30. Dwie godziny później będzie spotkanie byłego premiera.

Politycy z frakcji Mateusza Morawieckiego twierdzą, że tak było zawsze - niektóre grupy organizowały spotkania, aby podsumować rok w wąskim gronie. Druga strona jest zdania, że to gra na polaryzację.