"​Rząd stara się, by to czego nie uda się zrobić programem SAFE, zrealizować środkami budżetu państwa" - zadeklarował w piątek premier Donald Tusk. Podkreślił, że rząd szuka "jakichś innowacyjnych metod", by zrealizować przynajmniej część z wydatków na służby niepodlegające resortowi obrony oraz na infrastrukturę.

REKLAMA

  • Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd będzie realizował wydatki na bezpieczeństwo, których nie pokryje program SAFE, ze środków budżetu państwa.
  • Tusk skrytykował propozycję tzw. "polskiego SAFE 0 proc." autorstwa prezesa NBP Adama Glapińskiego i prezydenta Nawrockiego, wskazując na brak rzetelnych informacji o źródłach finansowania.
  • Premier ocenił, że motywacja prezydenta i prezesa NBP była polityczna i miała dać alibi dla prezydenckiego weta.
  • Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze Świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

W piątek na antenie TVN24 szef rządu podkreślił, że zawetowanie ustawy o unijnym programie SAFE utrudnia wykorzystanie środków, które miały być przeznaczone m.in. na policję, straż graniczną czy infrastrukturę cywilną służącą bezpieczeństwu.

Ja nie kapituluję także w tej sprawie i będziemy szukali jakichś innowacyjnych też metod, żeby jednak przynajmniej część tych planów zrealizować za te pieniądze. Czego nie da rady za SAFE, staramy się zrobić ze środków budżetowych - powiedział Tusk.

Tusk o propozycji prezydenta: Motywowana politycznie

Dodał też, że poważnie traktował propozycję prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego i prezydenta Karola Nawrockiego nazywaną "polskim SAFE 0 proc.", ale "nie ma rzetelnej informacji, jak ze 100 mld zł strat (w NBP) nagle miałby pojawić się zysk".

Mam wrażenie, i ono jest chyba adekwatne do tego co się zdarzyło, że (...) chodziło jednak o to, żeby przekonać wszystkich, że ten oryginalny, pochodzący z europejskich środków SAFE jest zły i że możemy mieć ten nasz dobry SAFE Glapińskiego i Nawrockiego - przekonywał premier.

Zdaniem premiera, motywacja propozycji prezydenta Nawrockiego i prezesa NBP była "polityczna" i miała na celu "dać alibi prezydentowi dla weta".

Dodał, że obecnie jedyny dokument w jego dyspozycji od prezesa Glapińskiego jest sprzed kilku tygodni i jest to informacja, że skumulowana strata banku (centralnego) to jest 100 mld zł za trzy lata i że pan prezes spodziewa się straty także w kolejnych latach".

"Prezydent nie lubi Unii Europejskiej"

Prezydent Nawrocki nie lubi Unii Europejskiej i coraz częściej słychać głosy - ja je poważnie traktuję - że SAFE jest tak niewygodny z punktu widzenia prezydenta Nawrockiego i PiS-u, ponieważ jest to kredyt na wiele, wiele lat i mógłby być jedną z kolejnych kotwic, które utrzymują Polskę w Unii Europejskiej - stwierdził Tusk.

Jego zdaniem może być to powód reakcji prezydenta na program SAFE. Jak dodał, "dawno nie było tak biało-czerwonego projektu w Unii Europejskiej jak SAFE", a "jedynie co się zmieniło to nastawienie w Pałacu (Prezydenckim)".

Weto prezydenta ustawy o SAFE

W ubiegłym tygodniu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny mechanizm SAFE. Prezydent skierował do Sejmu własny projekt ustawy tzw. polski SAFE 0 proc. W odpowiedzi na weto prezydenta Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna.

Upoważnia ona ministra obrony narodowej oraz ministra finansów i gospodarki do reprezentowania polskiego rządu i podpisania w jego imieniu umowy oraz dokumentów dotyczących pożyczki SAFE, którą Bank Gospodarstwa Krajowego zaciągnie na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Zobowiązania finansowe BGK z tytułu pożyczki SAFE zostaną objęte gwarancją Skarbu Państwa.

Alternatywę dla unijnego SAFE Karol Nawrocki wraz z prezesem NBP przedstawili na początku marca. Prezes NBP zaproponował wówczas, aby dokonać aktualizacji wyceny złota posiadanego przez polski bank centralny poprzez "aktywne zarządzanie rezerwami", co mogłoby umożliwić uzyskanie bardzo wysokich zysków. Według Glapińskiego, wartość niezrealizowanych przychodów ze wzrostu wyceny złota wynosi 197 mld zł. Tę kwotę NBP mógłby wypłacić w postaci zysku w ciągu kilku lat, jednak prezes NBP podkreślał, że środki powinny trafić wyłącznie na obronność.

Ustawa wdrażająca unijny mechanizm dozbrajania SAFE zakładała stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z SAFE - unijnego instrumentu nisko oprocentowanych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności państw UE.

Według deklaracji rządu 89 procent z tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych, a oprócz armii wsparte miały zostać również np. Policja i Straż Graniczna. Polski wniosek złożony do programu opiewał na 43,7 mld euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych. Tym samym Polska została wskazana jako największy beneficjent programu wartego łącznie 150 mld euro.