W najbliższą niedzielę w Warszawie ma się odbyć marsz poświęcony tragicznie zmarłemu posłowi Nowej Lewicy Łukaszowi Litewce. Organizuje go pozarządowy Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, którego działalność budzi kontrowersje. Posłowie Lewicy zapowiedzieli już, że nie wezmą udziału w marszu. "Traktujemy to jako wykorzystywanie tragicznej śmierci naszego kolegi do promowania siebie. Nie ma zgody" - napisała posłanka Anna Maria Żukowska na portalu X.
- Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt organizuje marsz pamięci dla tragicznie zmarłego Łukasza Litewki.
- Choć nazwa DIOZ może sugerować instytucję publiczną, jest to organizacja pozarządowa, której działalność budzi liczne wątpliwości i pytania.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Łukasz Litewka zginął tragicznie 23 kwietnia w wypadku drogowym na ul. Kazimierzowskiej - to trasa między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą. Jak wynika ze wstępnych ustaleń śledczych, jadącego rowerem parlamentarzystę potrącił 57-latek prowadzący samochód marki Mitsubishi. Kierowca miał zjechać na przeciwny pas ruchu i uderzyć w rowerzystę.
Mężczyzna twierdzi, że nie pamięta momentu wypadku i odzyskał świadomość dopiero po przyjeździe służb ratunkowych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian poinformował, że 57-latek mógł zasłabnąć lub przysnąć - kluczowe będą jego zeznania podczas piątkowego przesłuchania przed prokuratorem.
Wstępne badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Na ostateczne wyniki trzeba będzie poczekać do przyszłego tygodnia. Śledczy ustalają również, z jaką prędkością poruszali się uczestnicy zdarzenia.
W niedzielę 26 kwietnia w Warszawie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt organizuje marsz pamięci dla Łukasza Litewki. Wydarzenie pierwotnie miało odbyć się pod hasłem "Zerwijmy łańcuchy" jako protest w obronie zwierząt. Organizatorzy zdecydowali jednak, że marsz stanie się hołdem dla zmarłego posła, który - jak podkreślają - angażował się w działania na rzecz poprawy losu zwierząt.
Szef DIOZ Konrad Kuźmiński w emocjonalnym oświadczeniu napisał, że Łukasz Litewka "nie odwracał wzroku od cierpienia zwierząt" i konsekwentnie walczył o ich prawa. "Spotykamy się, aby pamiętać, kim był i o co walczył" - zaznaczył.
Decyzja o zorganizowaniu marszu spotkała się jednak z krytyką internautów, którzy zarzucają DIOZ wykorzystywanie tragedii do promocji swojej działalności.
Choć nazwa DIOZ może sugerować instytucję państwową, w rzeczywistości jest to organizacja pozarządowa, której działalność budzi liczne pytania. Organizacja ta, znana z radykalnych interwencji, oskarżana jest m.in. o nieprawidłowości finansowe, bezprawne odbieranie zwierząt oraz manipulacje wizerunkowe. Prokuratura Rejonowa w Świdnicy bada, czy jej pracownicy podczas interwencji odbierali zwierzęta zgodnie z prawem i na co przeznaczano środki pochodzące z internetowych zbiórek.
Prezes DIOZ odpiera zarzuty, twierdząc, że są one efektem hejtu.
Przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska w serwisie X poinformowała, że politycy jej ugrupowania nie wezmą udziału w niedzielnym marszu.
"Lewica nie weźmie udziały w tym wydarzeniu. Traktujemy to jako wykorzystywanie tragicznej śmierci naszego kolegi do promowania siebie, a nie do upamiętnienia Łukasza. Nie ma zgody na ‘Litewka Washing’" - napisała.
.@__Lewica nie wemie udziau w tym wydarzeniu. Traktujemy to jako wykorzystywanie tragicznej mierci naszego kolegi do promowania siebie, a nie do upamitnienia ukasza. Nie ma zgody na "Litewka Washing". https://t.co/oEWBQIYATk
AM_ZukowskaApril 23, 2026
Polityczka nawiązała tym samym do pojęcia greenwashingu - to nieetyczna praktyka marketingowa polegająca na wywoływaniu u konsumentów fałszywego wrażenia, że produkt, usługa lub firma są przyjazne dla środowiska. Jest to manipulacja wizerunkiem.