"Gdyby to była inna marka, ale polska, to włożyłbym inną" - mówi o włożeniu czapki i koszulki firmy Nowrocky na spotkanie z olimpijczykami prezydent Karol Nawrocki. W Polsat News zapewnił, że nie ma żadnych relacji finansowych z marką. "Czy naprawdę mam chodzić bez ubioru? Jeśli komukolwiek wydaje się, że będzie ubierał prezydenta Polski, to jest w błędzie" - stwierdził.

REKLAMA

  • Prezydent Nawrocki odniósł się do zamieszania wokół odzieży marki Nowrocky, w której produktach często się pokazuje.
  • Jak prezydent odpowiedział na zarzuty prof. Matczaka? Przeczytaj, aby się dowiedzieć.
  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

"Gdyby mój fotograf Mikołaj Bujak miał inną, to pewnie włożyłbym inną"

Od kilku dni media informują o kontrowersjach dotyczących pokazania się Karola Nawrockiego w odzieży firmy Nowrocky na spotkaniu z polskimi olimpijczykami, co potencjalnie mogło wpłynąć na ich starty. Nawrocki miał na sobie koszulkę i czapkę marki. Wcześniej wielokrotnie pokazywał się w produktach firmy.

W niedzielę w Polsat News odniósł się do krytyki, jaka spłynęła na niego po ukazaniu się zdjęć z naszymi reprezentantami. Jak podkreślił, nie łączą go relacje finansowe ani marketingowe z żadną firmą. Zaznaczył, że marka Nowrocky towarzyszyła mu w kampanii wyborczej i stała się jej elementem rozpoznawalnym.

Akurat włożyłem tę koszulkę. Gdyby mój fotograf Mikołaj Bujak miał inną, to pewnie włożyłbym inną. Natomiast pożyczyłem od niego t-shirt i czapeczkę, bo miał akurat taką, a ja miałem stroje oficjalne. Gdyby to była inna marka, ale polska, to włożyłbym inną. Włożyłem tę - powiedział prezydent.

Podkreślił, że jako głowa państwa korzysta z różnych polskich produktów, w tym zegarków czy odzieży, nie czerpiąc z tego tytułu żadnych korzyści finansowych.

Prezydent chciał ochronić swój wizerunek

Odnosząc się do sugestii o możliwym konflikcie interesów, Nawrocki wyjaśnił, że prawa do znaku towarowego znajdują się w rękach jego siostry, jednak - jak zaznaczył - nie wiążą się z tym żadne relacje finansowe ani zarobki. Według niego miało to na celu ochronę wizerunku i zapobieżenie wykorzystaniu znaku w kontekstach, z którymi nie chciałby być utożsamiany jako prezydent.

Ta siostra się po prostu nade mną zlitowała. I sprawiła, że ta marka, też bez żadnych relacji finansowych, jest w rękach siostry pod względem znaku towarowego, którego nie można wrzucać na rzeczy, na których nie chciałbym jej zobaczyć razem ze swoją twarzą - zaznaczył.

W czasie rozmowy przytoczono opinię prof. Marcina Matczaka, który stwierdził, że prezydent ubierając się w rzeczy marki Nawrocky stał się słupem reklamowym reklamujących prywatny biznes w czasie pełnienia funkcji publicznej. Pan profesor Matczak chciałby, żebym chodził nagi. Jak sobie państwo wyobrażacie ubieranie się prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej? - pytał prezydent.

Kto by chciał mnie ubierać? Profesor Matczak? Mam na sobie garnitur jakiejś marki, jakiejś firmy. Mam zegarek, ubieram dresy, ubieram czapkę, trenuję w różnych rzeczach, mam buty (...). Czy naprawdę mam chodzić bez ubioru? - pytał.

Nawrocki zaznaczył, że "jeżeli komukolwiek wydaje się, że będzie ubierał prezydenta Polski, to jest w błędzie". Ja będę sobie chodził, w czym mam ochotę, zawsze w polskiej marce - zaznaczył.